Nie taki zwykły smutek

16-08-2011

Czasem przychodzi nie wiadomo skąd i odbiera radość życia. „To minie” – uspokajasz siebie. Ale mijają tygodnie, a smutek staje się coraz większy. Już nic cię nie cieszy. Życie sprawia fizyczny ból. To depresja. 


Foto. sxc.hu

Lekarze szacują, że co piąty z nas przynajmniej raz w życiu miał tzw. epizod depresyjny. Ale to tylko szacunki, bo po pomoc do specjalistów przychodzi zaledwie 20-30 proc. wszystkich, którzy stracili radość i chęć życia, są przygnębieni i nie potrafią sobie z tym poradzić. Pozostali cierpią w milczeniu. Czasem wstydzą się iść do psychiatry, a czasem nie zdają sobie sprawy z tego, że dopadła ich depresja. „To tylko zwykły smutek” – wydaje im się.

Bo to się zwykle tak zaczyna…

Początkowo tak to wygląda. Jest ci tylko zwyczajnie smutno, nic cię nie cieszy, niczego nie chcesz, dawne pasje i zainteresowania poszły w kąt, jesteś taka zmęczona. „To minie” – uspokajasz siebie. Nieraz już byłaś smutna, a potem zawsze po burzy przychodziło słońce. Ale teraz nie mija. Przeciwnie, uniemożliwia normalne funkcjonowanie. „Weź się w garść. Co się z tobą dzieje?” – pytają bliscy i przyjaciele. I bierzesz się w garść. Ostatkiem sił uśmiechasz się do dzieci, męża, nawet do sąsiadki z dołu. Starasz się normalnie pracować, spotykać z przyjaciółmi. Ale coraz bardziej nie masz ochoty na nic. Aż w końcu jesteś już tylko smutna. „Zrób to dla dzieci, przecież cię potrzebują” – upomina mąż. Ale ten argument wydaje ci się bez znaczenia. Twój smutek staje się coraz większy, aż odczuwasz go jako fizyczny ból. W dodatku to potworne poczucie winy i lawinowy spadek własnej samooceny. Zaczynają się też kłopoty z pamięcią i koncentracją, ale tłumaczysz je przepracowaniem, życiem w biegu. Ale widzisz, że wciąż towarzyszy ci lęk i jakiś dziwny niepokój, tracisz apetyt, chudniesz. Czasem pojawiają się bóle głowy, bóle pleców, klatki piersiowej czy różne dolegliwości przewodu pokarmowego. Uważaj! To mogą być oznaki depresji. Lekarze nazywają je maskami depresyjnymi. Bo ukrywają prawdziwą chorobę. Mogą się zmieniać, jeszcze bardziej ukrywając rzeczywistą chorobę – depresję. Alarm w twojej głowie powinien się włączyć, gdy zaczną kłopoty ze snem. Niby zasypiasz bez problemu, ale potem budzisz się bez powodu i długo nie możesz zasnąć. Albo budzisz się po kilka razy w nocy. „Dlaczego tak się dzieje?” – zastanawiasz się. I coraz bardziej pogrążasz się we własnym świecie, do którego nie chcesz nikogo wpuścić.

Lista winowajców

Czasem winowajca jest dobrze znany – śmierć kogoś bliskiego, rozwód, utrata pracy, zdrada, porzucenie, kredyt, z którym nie możesz sobie poradzić, niepewność jutra. Niekiedy te doświadczenia i lęk przed przyszłością są tak wielkie, że nie masz już siły cieszyć się życiem, zwłaszcza, gdy trwają zbyt długo i nie mijają. Od czas do czasu zmuszasz się, by czerpać radość z miłej chwili, ale potem znów cię dopada bezgraniczny smutek. I trzeba spojrzeć mu prosto w oczy: to nie taki zwykły smutek. To depresja. Lekarze nazywają ten stan depresją psychogenną. Jest jeszcze depresja endogenna. To taka, która pojawia się właściwie bez przyczyny, przynajmniej takiej namacalnej, że życie dało ci kopa. Pojawia się nie wiadomo skąd. Po prostu pewnego dnia budzisz się i czujesz, jak ogarnia cię smutek. Właściwie nic się nie stało. Prawda jest jednak taka, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Tu przyczyna też istnieje, tylko nie widać jej gołym okiem, bo tkwi w samym organizmie. W depresji endogennej winna jest niewłaściwa chemia. Co to znaczy? To znaczy, że w naszym mózgu nagle zaszły jakieś zmiany i neuroprzekaźniki, zwane hormonami szczęścia, bo odpowiadają za nasz dobry humor – serotonina, noradrenalina i dopamina – zaczęły źle funkcjonować. Naukowcy zbadali, że w depresji spada ich aktywność w tych strukturach mózgu, które odpowiadają za nastrój, aktywność i za odpowiedź na stres. Te zaburzenia spowodowały, że nastrój się obniżył. Czasem depresja (jej trzeci rodzaj) to skutek innych chorób, zwłaszcza takich, które wiążą się z silnym bólem lub zagrożeniem życia. Pojawia się przy długotrwałych chorobach – schorzeniach tarczycy, zaburzeniach hormonalnych, chorobach serca i chorobach nowotworowych. Choroba obniża nastrój, a jeśli nie ma poprawy, to już nie jest przygnębienie, jak ci się mogło wydawać, to depresja. Czas do lekarza. Depresja to choroba bardzo niebezpieczna – aż 25 proc. chorych odbiera sobie życie. Ale jest też dobra wiadomość - depresję można wyleczyć. Jest tylko jeden warunek – chory musi chcieć.


Foto. Ambro / freedigitalphotos.net

Pigułka na szczęście

Depresja to nie katar, nie minie sama. Potrzebna jest pomoc specjalisty. Im wcześniej, tym lepiej. To oczywiście najtrudniejsze. Aż 77 proc. Polaków nie idzie do psychiatry ze strachu, co sobie o nich pomyślą ludzie, a 35 proc. boi się etykiety osoby chorej psychicznie. W Polsce wciąż bardziej „wypada” mieć raka, niż chorobę psychiczną. Rak budzi współczucie, choroba psychiczna zwykle powoduje znaczący uśmiech. Ale też 25 proc. nie wierzy, że psychiatra potrafi pomóc, a 24 proc. boi się, że trafi do szpitala psychiatrycznego. Tymczasem depresję można wyleczyć, pod warunkiem, że zajmie się tym specjalista. Nowoczesne leki działają na neuroprzekaźniki: serotoninę, noradrenalinę i dopaminę, i poprawiają nastrój. Oczywiście nie dzieje się to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na pierwsze efekty, kiedy zauważysz odczuwalną poprawę, musisz poczekać czasem nawet 4 tygodnie systematycznego przyjmowania leków. Lekarze twierdzą, że jeśli jest to pierwszy epizod depresyjny w życiu, zwykle powrót do zdrowia nie zajmuje dłużej niż pół roku. Nie bój się też, że uzależnisz się od tych tabletek. Nowoczesne farmaceutyki nie niosą takiego zagrożenia. Bardzo pomocna w leczeniu depresji jest psychoterapia. Ale najważniejsza jest pomoc i zrozumienie najbliższych.

Antydepresyjny Telefon Zaufania

Jeśli podejrzewasz, że możesz mieć depresję, zadzwoń pod numer: 22 654 40 41. W poniedziałki i czwartki w godzinach od 17 do 20 czekają na Ciebie specjaliści. Na stronie www.leczdepresje.pl znajdziesz też potrzebne informacje i adresy Poradni Zdrowia Psychicznego, w których możesz leczyć się bezpłatnie. Nie jest też potrzebne skierowanie.

Beata Biały

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Zdrowie
freedigitalphotos_healingdream_21353xzjgr1pt0p
Przepis na długowieczność

Ludzkość od wieków poszukuje kamienia filozoficznego wierząc, że dzięki niemu znajdą sposób na nieśmiertelność. Dziś z pomocą przychodzi nauka, która...

Zamknij