Chleb – reaktywacja
02-11-2011Ma zepsutą reputację i to jest niesprawiedliwe. Chleb powinien wrócić na nasz stół. Pogromcy mitów winni zająć się przywracaniem mu dobrego imienia. Bo jest zdrowy i potrzebny.
Chleb w naszym obszarze kulturowo-geograficznym od dawna był podstawą wyżywienia. Świadczy o tym chociażby wiele tekstów religijnych, które opiewają chleb jako główną karmę dla ciała człowieka. Nie bez powodu. Jest on bowiem źródłem węglowodanów złożonych, które w prawidłowym żywieniu powinny dostarczać ok. 55% energii w ciągu dnia. Dlaczego zatem ten jakże istotny produkt spożywczy od kilkunastu lat systematycznie znika ze stołów osób będących „na diecie”? Powoli jego honory na naszych stołach przejmują wynalazki pokroju płatków, musli, chrupek i wafelków ryżowych. Z jakiego powodu chleb ma złą opinię? Przez lata dorobił się etykiety „tego, co tuczy”. Trudno znaleźć odpowiedź, dlaczego.

Foto.dan / freedigitalphotos.net
Ogień węglowodanów
Nagminnie propagowane w mediach diety niskowęglowodanowe rzeczywiście przynoszą spektakularne efekty. Nic dziwnego. Skoro węglowodany złożone dostarczają 55% energii i nagle te 55% „zasilania” zostanie odcięte, energetyczność naszej diety zostaje zmniejszona o prawie połowę. Ujemny bilans energetyczny powoduje oczywiście spadek wagi i w ten właśnie sposób rodzi się wysoce prawdopodobna hipoteza: „Chleb tuczy, bo, kiedy go nie jemy, spada masa ciała”. W tym momencie należy zwrócić uwagę na to, że spadek masy ciała, nie oznacza jeszcze zmniejszenia ilości tkanki tłuszczowej. Nasze obserwacje potwierdzają, że pacjenci, którzy podczas odchudzania zredukują ilość węglowodanów zbyt drastycznie , nie spalają tkanki tłuszczowej, ale tracą beztłuszczową masę ciała: wodę i mięśnie. Jest to niejako potwierdzenie znanej w biochemii zależności: „tłuszcze spalają się w ogniu węglowodanów”. Zatem dobra jakość chudnięcia, czyli redukcja tkanki tłuszczowej, jest jednym z wielu argumentów przemawiających za tym, iż warto jeść chleb, będąc „na diecie”.
Dajcie cukierka!
Kolejnym stereotypem jest ten odnoszący się do uczucia głodu w okresie odchudzania. Nie jest żadnym novum, że na poziom sytości wpływa poziom cukru we krwi. Jeżeli ów poziom jest odpowiednio utrzymywany, nie jesteśmy narażeni na ataki głodu. Poziom cukru zależy oczywiście od tego, co jemy. Węglowodany skrobiowe (obecne min. w chlebie), po spożyciu, są rozkładane do cukru prostego – glukozy. Proces rozkładu skrobi trwa w czasie. Glukoza wolno się uwalnia i powoduje dzięki temu długie uczucie sytości. Jeżeli nasze pożywienie jest pozbawione węglowodanów złożonych, to ustrój nie dostaje glukozy, następuje silna hipoglikemia i organizm „prosi o cukier”. Z racji tego, że stan jest krytyczny, sięgamy instynktownie po cukier, który najszybciej podniesie glikemię i da poczucie sytości. Idą w ruch cukierki, batoniki, ciastka… Oto mechanizm, który wyjaśnia niepohamowany apetyt na słodycze i przewlekły głód w trakcie stosowania źle zbilansowanych, niskowęglowodanowych diet.

Foto.Grant Cochrane / freedigitalphotos.net
Zdrowe ziarna
Dbanie o zdrowe odżywianie nie sprowadza się przecież do odchudzania. Należałoby również docenić wiele dobrodziejstw, jakie daje wszystkim spożywanie pieczywa – również osobom o prawidłowej masie ciała. Chleb powstaje z ziarna. Ziarno, a przede wszystkim jego łuska, jest bogactwem mikroelementów (wapnia, cynku, żelaza) i witamin (szczególnie z grupy B), jak również błonnika –tak ważnego dla naszych jelit. Są to wystarczająco ważne argumenty przemawiające za tym, aby sięgać po pieczywo pełnoziarniste, czyli wypiekane z mąki pełnego przemiału. Zawiera ono znacznie więcej cennych składników, a jednocześnie mniej kalorii, na skutek obecności błonnika obniżającego energetyczność. Pieczywa pełnoziarnistego nie należy mylić z wieloziarnistym. Pierwsze to takie, które powstaje z pełnego, czyli nieoczyszczonego ziarna. Drugie natomiast jest wzbogacone ziarnami i nasionami np. słonecznikiem, siemieniem, sezamem czy dynią. Pieczywo wieloziarniste jest bardzo zdrowe, gdyż zawiera kwasy tłuszczowe pochodzące z zawartych w nim ziaren, jednocześnie ma jednak większą kaloryczność, dlatego nie powinno być stosowane jako podstawowe pieczywo w trakcie odchudzania.
Poproszę kanapkę
Dostarczanie mikroelementów, witamin i błonnika, regulowanie pracy jelit i profilaktyka zaparć, normalizacja gospodarki cukrowej, a co za tym idzie, gwarancja poczucia sytości po posiłku – to najważniejsze, ale na pewno jeszcze nie wszystkie korzyści płynące ze spożywania pieczywa. Jedzmy zatem chleb, gdyż to on daje nam energię na co dzień, nie dostarczając jednocześnie – w przeciwieństwie do pseudozdrowych zamienników, takich jak płatki – cukrów prostych i tłuszczu. W końcu przecież polski chleb jest jednym z najlepszych na świecie. Doceńmy to. Bez obaw o wagę, przyzwólmy na to, by na nowo stał się powszedni.
Anna Grudzińska, dietetyk z Centrum Leczenia Otyłości









