Boskie matki

31-05-2011

Po raz pierwszy w życiu byłam na konferencji prasowej, na której na przemian wszyscy płakali i uśmiechali się. I w dodatku ją współprowadziłam także płacząc, ale w środku czułam ogromne szczęście i radość.

 

 

Po ponad roku pracy udało nam się wydać album. Album niezwykły, bo opowiadający historie dziesięciu chorych na raka kobiet, które stanęły przed dramatycznym dylematem: ratować siebie czy dziecko? One jednak dokonały wyboru niemożliwego: ratowały siebie i dziecko i leczyły się będąc w ciąży, a teraz postanowiły podzielić się za światem swoim szczęściem. Albowiem wszystkie są mamami swoich niezwykłych dzieci.

W albumie znajdziecie piękny wstęp, napisany przez Kamila Durczoka, który chorował na raka, a także recenzje Alicji Bachledy-Curuś oraz Kayah – matek, doskonale znających smak macierzyństwa. Recenzję napisał także ks. Arkadiusz Nowak. Na konferencji fragmenty albumu czytały: Agnieszka Grochowska i Ilona Ostrowska.

To wspaniała pozycja dla zdrowych i chorych, dla kobiet i mężczyzn!

Polecam bardzo gorąco!

 

 

Przeczytajcie fragment wywiadu Agnieszki Litorowicz-Siegert, dziennikarki Twojego Stylu, z Dorota Gruzą, jedną z Boskich Matek:

A.L: Mówisz: operacja, a chodziło także o poród. Ty i twoje dziecko – jaka ta relacja była wtedy?

D.G: Byłam przerażona. Okazało się, że jednocześnie cesarka i usunięcie macicy, węzłów chłonnych to rzadkość. Nie mogłam znaleźć na forum żadnej kobiety, która to przeszła. Siłą rzeczy skupiłam się na sobie. Zamiast się cieszyć, że przyjdzie na świat moje dziecko, dałam się przytłoczyć myśli, że może go nigdy nie zobaczę. Tydzień przed operacją-porodem wiedziałam, że to będzie dziewczynka.

A.L: Wyobrażałaś sobie jak będzie wyglądała? Co będzie po jej narodzinach?

D.G: Przyszłość? Nie umiałam się do niej przymierzyć, nie mogłam sobie wyobrazić, co będzie po operacji. Zupełna blokada umysłu. Jakby nie było już mnie… Pojawiły się symboliczne sny, np. że gubię gdzieś mojego Lesława i moje dziecko, że spotykam nieżyjącą babcię. Na siłę szukałam czegoś, co zakorzeni mnie w przyszłości, zaczęłam myśleć o zbliżającej się komunii syna. Dla niego musiałam być zdrowa, dla wszystkich moich bliskich, dla dziecka, które miało się urodzić. Wtedy wybraliśmy imię dla małej: Pola.

 

Magdalena Prokopowicz

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Zdrowie
Co nowego w gabinecie kosmetycznym? Onaonaona.com wspiera akcję profilaktyki raka piersi „Zdrowy nawyk – zdrowe piersi

Okazuje się, że gabinet kosmetyczny, Spa czy medycyny estetycznej, odgrywa bardzo ważną rolę w życiu kobiet.   Zaufany zespół gabinetu...

Zamknij