Rozwiązanie konkursu marki Revitalash
20-07-2011Nagrodę główną, czyli 1 z 3 zestawów „Trio” marki RevitaLash o wartości 370 zł każdy oraz 3 płyty Olgi Bończyk „Piosenki z klasą” z dedykacją ambasadorek akcji: Olgi Bończyk, Agaty Młynarskiej oraz zespołu portalu OnaOnaOna otrzymują:
- Izabela Gościniak, Szałe
- Katarzyna Piwowarek, Chorzów
- Beata Ossowska, Rybnik

Wyróżnienie w postaci 20 upominków „mini RevitaLash”, zawierających odżywkę stymulującą wzrost rzęs i brwi (kuracja 60 dniowa) otrzymują:
- Dominika Sikorska, Jarosław
- Barbara Słowińska , Warszawa
- Joanna Tylec, Chęciny
- Hanna Piecychna, Dybów Kolonia
- Anna Białek, Nowe Worowo
- Karolina Bartyńska, Tyczyn
- Adriana Warchoł, Rzeszów
- Jolanta Szymeczko, Zaborze-Oświęcim
- Sandra Czernik, Katowice
- Olga Płosajkiewicz, Nysa
- Grażyna Justa, Gdańsk
- Kazimiera Woźniak, Skawina
- Anna Nowosielska, Jasło
- Agnieszka Leśniak, Kraków
- Grażyna Pietrzak Bydgoszcz
- Ewa Oleksy, Złotoryja
- Aleksandra Wysocka, Lublin
- Klaudia Woźniak, Łódź
- Anna Książek, Łódź
- Iwona Dziakiewicz, Żyrardów

Odpowiedź na pytanie: Ogólnopolska akcja profilaktyki raka piersi, organizowana przez Federację Stowarzyszeń „Amazonki” i Plazanet – RevitaLash Polska, której ambasadorką jest Agata Młynarska to „Zdrowy Nawyk – Zdrowe Piersi”
Nagrodę główną konkursu Revitalash i portalu OnaOnaOna dostały Panie za poniższe odpowiedzi na pytanie: Opisz nam to jedno spojrzenie, które odmieniło Twoje życie. On spojrzał na Ciebie, Ty zerknęłaś na niego… A może to oczy dziecka zaczarowały Twój świat? Oczy mówią wszystko. Spod rzęs można rzucić cudowne zaklęcie. Przeżyłaś to?

Izabela Gościniak, Szałe
Staram się zawsze uważnie przyglądać oczom napotykanym na mej drodze ludzi. Próbuję z nich wyczytać jakim naprawdę jest człowiekiem ich właściciel. Uszy słuchają a oczy wypatrują, to co nie zostało powiedziane. Prawdziwe intencje, emocje. Usta mogą uśmiechać się, mówić a ręce wykonywać gesty jakie im się każe. Oczy jednak nie sposób zmusić do kłamstwa.
Jasne, ciemne, zielone czy niebieskie. Otoczone krótkimi jasnymi rzęsami lub długimi i ciemnymi jak u gwiazdy filmowej. Upiększone makijażem lub nie. Które ładniejsze? …
Wiele lat temu w pewnych niebieskich tęczówkach otoczonych gęstymi rzęsami zobaczyłam zainteresowanie, zainteresowanie moją osobą. Ujrzałam życzliwą ciekawość, optymizm i dobroć, to coś co pozwoliło mi uwierzyć, że mogę zaufać temu spojrzeniu. Były tam i wesołe ogniki świadczące o poczuciu humoru. To wszystko widziałam „od pierwszego wejrzenia”.
Codziennie odkrywałam w tych oczach coś nowego, coś dobrego. Była w nich i miłość i pożądanie. Najważniejsze, że mówiły one to, że akceptują mnie całą, taką jaką jestem.
Wszystko to razem i z osobna spowodowało, że zaufałam i pokochałam właściciela tych pięknych oczu.
Dziś jesteśmy razem prawie dwadzieścia lat. Przez te lata w oczach mojego męża było wiele emocji, radości i niepokojów. Szczęście z narodzin naszych pięknookich synów, dumę i radość a czasami strach o ich przyszłość i zdrowie. Czasami powaga, zmęczenie trudami dnia codziennego. Zawsze dobroć, nigdy obojętność. Jego oczy nie kłamały, widzę w nich nadal to wszystko co mnie urzekło na początku. Pozostały takie same, choć otoczone siateczką zmarszczek. Wciąż jednak patrzą na mnie w ten szczególny sposób. Tak, że nadal czuję się piękną i wartościową kobietą.
Patrząc w nie wiem, że są smutne, chociaż usta starają się ten smutek zagadać. Wiem kiedy szykują jakiś żart – widać w nich dwa chochliki próbujące schować się w gęstwinie rzęs.
Nie tak dawno, gdy czekałam na wyniki badań, których tak się obawiałam, oczy te były pełne niepokoju i strachu, choć tak bardzo starały się to ukryć. Patrząc w nie mogłam jednak być pewna, że nie zawiodą mnie obojętnie co przyniesie los. Warto było ujrzeć w nich autentyczne szczęście gdy okazało się, że wszystko w porządku.
Chcę patrzeć w nie jeszcze bardzo, bardzo długo. Przeglądać się w nich i widzieć nadal tę miłość i akceptację. I ten niezachwiany optymizm, w każdym momencie życia, które nie skąpi czasami zmartwień. Oczy mówiące, że wszystko będzie dobrze. I jest.
Jakie więc oczy najpiękniejsze? Niebieskie czy piwne, duże czy małe….?
Wszystkie piękne, w których piękna dusza. Można ją ujrzeć już od tego „pierwszego spojrzenia”
autorka: Izabela Gościniak, Szałe
Katarzyna Piwowarek, Chorzów
Był taki jeden moment w moim życiu, kiedy to jedno spojrzenie zmieniło bardzo wiele w moim życiu.
Kończąc szkołę średnią kilka lat temu zastanawiałam się co dalej zrobić ze swoim życiem. Nie bardzo jeszcze wiedziałam co chcę studiować, sama byłam biedna jak mysz kościelna. Pojawiła się propozycja od moich znajomych, aby wyjechać do Anglii na 2 lata i zapracować na studia w Polsce. Na początku bardzo się ucieszyłam, było to dla mnie nie lada wyzwanie, mogłam nauczyć się języka i zdobyć doświadczenie. Pozostało niewiele czasu do myślenia, więc moim pomysłem postanowiłam podzielić się z mamą. Przytaknęła tylko głową, uśmiechnęła się lekko i powiedziała dobrze. Było mi przykro, że nie cieszy się tak jak ja. Zaczęłam solidne przygotowania do podróży, spotykaliśmy się ze znajomymi ustalać wszelkie szczegóły i planować niesamowite imprezy.
Gdy wieczorem przyszłam do domu pełna entuzjazmu zobaczyłam moją mamę siedzącą na krześle w kuchni wpatrującą się w okno. Spojrzała na mnie i miała oczy pełne łez. W tym momencie zamarło mi serce, poczułam jakby ktoś przewrócił mój żołądek do góry nogami. Zdałam sobie sprawę, że to z mojego powodu jej tak przykro.
I nagle zrozumiałam, że chciałam ją zostawić całkiem samą, myślałam tylko o sobie. Przyklęknęłam przy niej i wtuliłam się w jej nogi. Powiedziałam :przepraszam mamo,że nie liczyłam się z Twoimi uczuciami. Nie opuszczę Cię.
Znajomi byli na mnie na prawdę wściekli, próbowali mnie namówić jeszcze przez kolejny tydzień.
Pojechali sami a ja zostałam z mamą i od tej pory zaczęłam ją postrzegać zupełnie inaczej.
Nigdy nie będę żałowała tego, że jej spojrzenie zatrzymało mnie tu, gdzie mieszkam.
autorka: Katarzyna Piwowarek, Chorzów
Beata Ossowska, Rybnik
Spojrzenie ….pełne miłości, bezgranicznego zaufania …..tylko tym spojrzeniem i gestem potrafi „powiedzieć „ wszystko.
Moja córka, Roksana. Niedawno świętowała 20 urodziny.
Była taka maleńka, krucha…..tylko 2100 g. Prawie wcale nie płakała, grzeczna, pozwalała się wyspać w nocy…
Mijały miesiące, powolutku przybierała na wadze a ja jak wszystkie matki czekałam na to pierwsze ,magiczne słowo -mama. Musiałam się uzbroić w cierpliwość, żeby je usłyszeć. Tak samo długo musiałam czekać na pierwszy krok…
Ale od pierwszego dnia wszystko mogłam wyczytać z Jej oczu. W nich było i jest …….radość, strach, ból, złość i miłość.
Nie potrafi wyrażać słowami tego co myśli i czuje, dlaczego jest zła, co ją cieszy i śmieszy…
Już nie czekam na słowa. Bez nich i tak się cudownie porozumiewamy.
26 maja-Dzień Matki …..Moja córka podchodzi do mnie ,nieśmiało ,trzyma w rączce własnoręcznie wykonane serduszko ,jest zawstydzona, nie patrzy na mnie…. Wyciąga do mnie rączkę z prezentem ,podnosi głowę, patrzy mi prosto w oczy ….w jej oczach widzę to bezgraniczne uwielbienie i bezinteresowną MIŁOŚĆ…
Cudowne ,niebieskie oczy mówią mi …Kocham Cie Mamusiu…
Słowa nie zawsze są prawdziwe ,jej oczy nigdy nie kłamią …zawładnęły moją duszą od pierwszego spojrzenia.
autorka: Beata Ossowska, Rybnik










