Niech żyje bal!
29-12-2011Zgłosiła się do nas pewna ONA: „Czy moglibyście napisać o modzie na sylwestra? Jak zakładamy sandałki, to co z rajstopami? Czy biała koronkowa sukienka pasuje czterdziestolatce?”. Spełniamy życzenie. Oto sylwestrowy dress code w pigułce. W rytmie przebojów.

Foto. turinboy / flickr.com
W tym sezonie nie ma jedynej „słusznej” linii modowej – to zdecydowanie dobra wiadomość. Masz ochotę na koronkową sukienkę? Proszę bardzo, zakładaj. Długa suknia z trenem, czemu nie? Lub „swojska” mała czarna – o, właśnie!
Mała czarna tęsknota
To ona bywa naszą ostatnią deską ratunku, która sprawdzi się też w sylwestrowej opcji last minute, czyli, gdy wyjście przytrafi się z zaskoczenia. Tylko błagam, nie stawiajcie wyłącznie na czerń. Sylwester jest po to, żeby błyszczeć. Jeśli więc mała czarna, to koniecznie z godną tej okazji oprawą: dużą, rzucającą się w oczy biżuterią, np. z garścią bransoletek, broszką i wisiorem. Biżuteryjny przepych jest bardzo na czasie! Do tego koniecznie szpilki: czarne, ale także we wciąż supermodnym kolorze nude (beżowy, cielisty) albo krwistej czerwieni. Wielką torbę, w której nosisz wszystko na co dzień, musisz zostawić w domu. Nawet jeśli to sylwester last minute, a ty nie masz malutkiej torebki, pożycz bądź kup kopertówkę (ponadczasowa) albo „kostkę” (bardzo na czasie), czyli malutką, ozdobną torebkę do ręki, w której zmieści się błyszczyk i telefon, nic więcej. Zasada jest prosta: do nieco zachowawczej małej czarnej dobierz ciekawe dodatki i postaw na oryginalny makijaż. Poza fryzjerem warto zapisać się wcześniej do wizażystki (cena: 50-150 zł), która położy profesjonalnie podkład, cienie, puder, kreski – do rana będziesz cieszyć się nieskazitelnym wyglądem. Zaszalej z paznokciami: wybierz wzór, na który nie miałaś odwagi, np. fluorescencyjne paski czy cętki.
Niech żyje bal
Tego wieczoru możesz się odmłodzić, zaszaleć, poeksperymetnować. Garsonka zostaje w domu. A jeśli nie sukienka, to może top + garniturowe spodnie + szpilki albo spódnica ołówkowa + biała koszula + cekinowa marynarka lub kamizelka? Pamiętaj, że trendy pozwalają nam teraz na łączenie kiedyś niemożliwego, czyli złotego ze srebrem, różu z czerwienią, skórzanej marynarki z sukienką typu „halka”. Korzystaj śmiało, szczególnie jeśli na co dzień nie możesz, bo pracujesz w banku lub urzędzie. Bez względu na to, co masz na sobie, warto postawić na detal, który decyduje o charakterze całości. Wystarczy kupić jeden mocny element, np. cekinową/brokatową kamizelkę lub marynarkę. Albo opaskę z piórkami lub wielkim kwiatem. I będzie piękniej.
Coraz więcej kobiet marzy o długiej sukni, które możesz kupić już od 300 zł w popularnych sieciówkach, jak H&M, Zara, Mango i Massimo Dutti. Masz opory, bo ubiera się tam twoja córka? To wcale nie znaczy, że nie mają ‘poważniejszych’, kobiecych wzorów. Możesz wybrać kreację w jednym, zdecydowanym kolorze, tak modną ostatniego lata. Np. prosta sukienka o barwie kanarkowo żółtej albo zielonej. Do tego potrzeba niewiele więcej– np. proste beżowe szpilki i torebka.
Nie zapomnij o sklepach second hand, w których możesz znaleźć perełki za grosze: hinduskie, kolorowe sari, brokatową sukienkę z lat 80. czy spódnicę z piór. Wydatek jest niewielki, więc kreację możesz założyć tylko raz – bez żalu.
Nogi, nogi roztańczone
– śpiewała Irena Kwiatkowska w filmie „Hallo, Szpicbródka”. Ale żeby potańczyć, trzeba mieć wygodne buty. A właściwie szpilki, czyli sylwestrowy „must have”. Najbezpieczniejsze obcasy mają wysokość 5-6 cm, takie nie zmęczą kręgosłupa. Na co zwrócić uwagę przy wyborze butów? Przede wszystkim na obcas, który powinien być umieszczony pośrodku pięty (a nie na spodzie; wtedy szybko się zmęczysz). Podczas mierzenia obuwia warto przejść się kilkanaście metrów, aby sprawdzić, czy ciężar ciała rozkłada się prawidłowo na pięcie i czy nasz chód jest stabilny. Nie kupuj butów na ostatnią chwilę, rozchodź je wcześniej w domu. Jeśli okaże się, że rozluźniły się przesadnie, kup żelowe wkładki (ok. 20 zł), dzięki którym stopy przesuną się odrobinę wyżej.
I – wreszcie – dyskusyjna kwestia rajstop. Gwiazdy nauczyły nas, że nawet w zawieruchę pojawiają się na czerwonym dywanie w wieczorowych sukniach i z gołymi nogami. Co robić? Wszystko zależy od kreacji i – jednak – pogody. Ale obowiązuje zasada: rajstopy (nawet cieliste) plus szpilki typu „peep toe” (czyli z odkrytymi palcami) równa się błąd. Kiedy szpilki są zakryte, cienkie pończochy już nie są passe. W szczególnych przypadkach (śnieżyca, mrozy) można pojechać na bal czy imprezę w kozakach, a na miejscu dyskretnie przywdziać szpilki. Zwróć uwagę, aby biel twoich nóg nie rzucała się w oczy. Wcześniej warto zastosować delikatny samoopalacz albo tzw. rajstopy w sprayu (ok. 50 zł), które delikatną siatką równomiernie pokrywają skórę i nie brudzą ubrań. Alternatywą są modne wciąż legginsy, pod warunkiem, że to nie opera, tylko impreza, sukienka krótka, a szpilki – zakryte.
Magdalena Kuszewska
*Śródtytuły to nazwy przebojów, kolejno: Mała czarna tęsknota- Kalina Jędrusik, Niech żyje bal- Maryla Rodowicz, Nogi roztańczone- Irena Kwiatkowska,







