Jolka (też) ubiera Polskę

08-06-2011

Najpopularniejsza polska brafitterka. Jej misja: ubrać KAŻDY biust. Dlatego autorki programu “Trinny i Susannah ubierają Polskę” zdecydowały się na współpracę właśnie z nią. Jolanta Lewicka, właścicielka salonów LiParie opowiada o współpracy ze słynnymi stylistkami.

 

- Trinny, Susannah i Ty – jak zaczęła się ta przygoda?

- Stacja TVN zaproponowała mi współpracę na planie „Trinny i Susannah ubierają Polskę”. Ucieszyłam się, bo dla mnie to wyróżnienie. I wyzwanie – ogromne przedsięwzięcie, ponad 100 osób na planie, nagranie w 4 miastach. Spodziewałam się najtrudniejszych przypadków, bo Trinny i Susannah nie idą na łatwiznę. Blisko setka kobiet, każda z innymi problemami, oczekiwaniami, w każdej drzemie inna osobowość. Lubię być przygotowana na wszelką ewentualność. Zabrałam więc ze sobą połowę magazynu.

 

 

- Rzeczywiście było trudno?

- Tak. Wśród uczestniczek były przedstawicielki wszystkich typów, które rozróżniam w mojej pracy: Biuściaste, Gigantyczno biuściaste, Pełna Figura, Mamy karmiące, Amazonki, Sport Woman. Zróżnicowanie było ogromne.

 

- Na czym polegało twoje zadanie?

- W programie byłam jedynym ekspertem brafittingu. Każda z uczestniczek przeżyła „bieliźnianą metamorfozę”. Idealna bielizna stanowiła bazę. Byłam odpowiedzialna za jej wymianę podczas każdej stylizacji. Uczestniczki miały dopasowane wiele różnych kreacji, Trinny i Susannah wybierały im jedną – najlepszą. Ja musiałam być „pod parą” z bielizną odpowiednią do dekoltów, do odkrytych ramion, odsłoniętych pleców, wyszczuplenia (talii, ramion, pleców i pach), podnoszenia, ujarzmiania, otulania, powiększania, napinania i zaokrąglania. Bardzo fajnie udało mi się pokazać wyszczuplanie tali za pomocą gorsetów.

 

- Były chwile, gdy wahałaś się, czy metamorfoza się uda?

- Mam doświadczenie, czuję się pewnie. Ale jasne, że zdarzają się bardzo wymagające zadania. Najtrudniejsza metamorfoza w programie to przemiana Ani, która w wyniku choroby straciła obie piersi. Od samego rana produkcja panikowała zadając sobie pytania: co robić, czy Ania będzie się bała przebierać, co z bielizną, czy pytać o to co przeżyła i jak dobierać jej garderobę, jak będzie wyglądała w sukni z dekoltem? Ludzie boją się Amazonek – nie wiemy kim są, jak naprawdę zmienia się ich życie po chorobie i jak z nimi postępować i rozmawiać. Dla mnie to też było wyzwanie, ale nie pierwsze. Praca z Amazonkami to część mojego spełnienia zawodowego – ubrać w biustonosz kobietę, która straciła biust. Dla niej biustonosz jest najważniejszą częścią garderoby…

 

- Ty też panikowałaś?

- Przeciwnie, byłam spokojna i przygotowana. Pokazałam Amazonkom na przykładzie Ani, jak szybko można wrócić do kobiecości po mastektomii. Ubrałam Anię w przepiękny, kolorowy i sexy biustonosz w stylu Marii Antoniny, w kolorze różu i pistacji. Róż jest obowiązkowy, zmysłowy.

Kobiety po mastektomii noszą protezy lub robią zabieg rekonstrukcji piersi. Ania miała ze sobą protezy, razem z krawcowymi na planie doszyłyśmy na nie kieszonki i falbankę z przodu, aby zabezpieczyć dekolt podczas nachylania. Wyglądała rewelacyjnie, płakała i śmiała się na przemian. Wszystkim pokazywała nowy biust i biustonosz. Powiedziała, że na wieczorny wybieg na scenę żadnej kiecki nie założy – bo już jest ubrana. To był mój największy sukces – wywołać szczęśliwy uśmiech Ani.

 

- Były inne wzruszające momenty?

- Pamiętam dziewczynę z nagrania w Krakowie – mama dwójki dzieciaków, z bardzo niskim poczuciem wartości. Wiele rozmawiałyśmy, była przesympatyczna i naturalna, ale – jak powiedziała – czuje się nikim, zerem, bo „wszystkie takie ładne, zgrabne i szczupłe a ona nie pamięta czy się dzisiaj czesała”. Najbardziej nienawidziła swojego brzucha. Wiedziałam, że musi się pokazać w bieliźnie, w której będzie wyglądała najlepiej jak to możliwe.

Wspólnie z Trinny ustaliłyśmy że ma „ociekać seksem”, ubrałyśmy ją w gorset. Ta cicha i spokojna dziewczyna wyszła na wybieg wieczorem i… wystrzeliła jak kamień z procy. Krzyczała: „Jezu, jestem taka sexy! SEXY jestem!!!”. Mąż, kiedy ją zobaczył, o mało tych małych dzieci nie upuścił z rąk. Oczy mu błyszczały, jakby widział swoją księżniczkę po raz pierwszy w życiu. Wiedziałam o czym myślał w tym momencie: jak najszybciej wrócić do domu ze swoją ukochaną!

 

- Jak ci się pracowało z Trinny i Susannah?

- To perfekcjonistki. Bardzo wymagające, wiedzą czego oczekują. Bardzo im zależy na budowaniu prawdy w relacjach. Są bardzo blisko kobiet i ich prawdziwych problemów. To niezwykle inteligentne, silne i mądre kobiety. Pracowałyśmy razem przez dwa tygodnie w ekstremalnych warunkach. Podstawą zgrania się z nimi jest praca w bardzo szybkim tempie i absolutny profesjonalizm. Oczywiście też znajomość angielskiego. Kamery są obecne przez cały dzień, wokół kręci się 120-osobowa ekipa. W tej sytuacji trzeba skupić się tylko na swojej pracy, na uczestniczce programu, którą akurat ubieramy i na zaleceniach T&S. Już pierwszy dzień pokazał, że pracujemy w bardzo podobny sposób. Każdej kobiecie dajemy maksimum swojego doświadczenia, siły i wiedzy. Wszystkie ich kompleksy muszą zniknąć podczas tego jednego spotkania w przymierzalni. Ze swojej strony pokazałam paniom świat bielizny i brafittingu na światowym poziomie. Na nowo odkryłam przed nimi gorsety jako ubranie dzienne i niezwykle wyszczuplające talię.

 

 

- Czyli dla ciebie – ważne doświadczenie?

- Praca z Trinny i Susannah to niezły kopniak inspiracji i świetna wymiana energii. Pamiętam, że jakaś pani obserwując moją pracę cały dzień – podeszła na koniec i powiedziała, że nie widziała żebym usiadła choć na chwilę – ja nawet nie zwróciłam na to uwagi. A biegałam w gorsecie i na szpilkach! Susannah na after party po zakończeniu pracy powiedziała: „You are absolutely professional Bra Lady! I am shocked. Can we take you with us?”. Te słowa były jak ukoronowanie mojej pracy.

 

rozmawiała: Sabina Kujawska

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Uroda
brzuch_3
Akcja: płaski brzuch

Magdalena Bogulak Wiosenne promienie słońca przypominają nam o lecie i plaży. Coraz wnikliwiej analizujemy każdy kawałek ciała. Brzuch... No tak,...

Zamknij