Uwaga, facet: Tylko dla mężczyzn
15-10-2011Panowie, przysięgam, rozumiem Was. Tak samo jak Wy doskonale wiem, że kobiety to płeć od naszej niższa, podlejsza i bardziej wyrachowana. Przecież to nas Bóg wykreował najpierw. Na resztę równie kunsztownej twórczości brakło mu po prostu materiału. Stąd w naturze te wszystkie niedoróbki.

Pewnie myślicie, że diabłu duszę zaprzedałem. Nic z tych rzeczy. Owszem, na babskim portalu teraz publikuję, ale z nikim do żadnego paktowania nie doszło. Albo może uważacie, że dla prestiżu tu jestem. Prestiż? Dajcie spokój. Jeśli nawet, to są tylko pozory prestiżu.
Gdybyście, Panowie, wiedzieli, jakie te One są, przez co muszę codziennie przechodzić, ile złośliwości każdego dnia wysłuchiwać, na ile e-maili z feministycznymi treściami Onym odpisywać i mężnie tym treściom przeciwstawiać się; jak, podczas ataków Onych, ród nasz cały w obronę biorę… Oczywiście kultura obowiązuje pośród tego babskiego jazgotu, więc mordę zamkniętą trzymać muszę. Inaczej One zaczęłyby pewnie krzyczeć, że męskim szowinistą jestem, może nawet protest by na mnie złożyły do jakiegoś unijnego trybunału albo brygadę antyterrorystyczną na moją osobę nasłały. W końcu kto One zna? Ja Onych nie znam. Pewny nawet nie jestem, czy One poznawać mam zamiar. Zwyczajnie tych Onych się boję.
Lepiej od takich Onych trzymać się z daleka. Wiecie przecież, jak kobiety potrafią fantazjować i ile niestworzonych rzeczy nam przypisać. Mówię Wam, Panowie, na takim stanowisku, jak moje, psychikę trzeba mieć ze spiżu. Węch świni truflowej trzeba posiadać po to, żeby różne podstępy Onych w porę móc wywęszyć. Prosty przykład. Kiedy nająłem się do Onaonaona.com, Agata Młynarska list do mnie napisała – same serdeczności oraz słodkości całuśne. Tylko kobiety pisać tak potrafią. Piszą do nas w ten sposób, żeby czujność w nas, mężczyznach, obniżyć i zmylić. Sami o tym wiecie. I ta Agata dodała, że w gronie Onych samcem alfa mam być. Poważnie. Dużą literą te słowa w e-mailu wystukała – chyba wyłącznie po to, żeby zdezorientować mnie w sposób totalny. I co Wy na to, Panowie? Pewnie niektórym z Was we łbie by się natychmiast powywracało od dostąpienia takiego zaszczytu. Ale ja – przysięgam – ani drgnąłem. I słusznie postąpiłem. Kobieca intuicja mnie nie zawiodła. Dwa tygodnie nie minęły od rozpoczęcia mojej współpracy z Onymi, a już mnie One niemal zmaltretowały psychicznie, zwyzywały od francuskiego pieska i neurotyka. Myślicie, że przesadzam? Mogę te listy upublicznić, jak chcecie. Tak to, Panowie, niestety, tu jest. Uważać na każdym kroku muszę. Sam wśród tych Onych jestem. A najgorsze jest to, że te One są piekielnie inteligentne. Słowo honoru na to daję. Chwilami kroku dotrzymać Onym w lotności umysłu nie mogę. Wiecie, że, statystycznie, mężczyźni żyją krócej niż kobiety? Pracując z Onymi, średni wiek naszej śmiertelności znacząco zaniżę. Kojfnę jak nic. Ile można żyć w tak potwornym stresie? Ale mi nie współczujcie. Jeszcze trochę pociągnę, wytrzymam ten estrogenowy napór. Potem skonam nagłą i niespodziewaną śmiercią z powodu mojej udręki z Onymi. Co mi tam… Przecież i tak niedługo kres świata naszego męskiego nastanie, jeśli nic się nie zmieni.
Że co? Że za mobbing mogę One zaskarżyć? Panowie, dajcie spokój. Mam przyznać się do tego, że Młynarska i Spółka górują, że intelektualną oraz psychiczną przewagę nade mną posiadają?! To by naszemu ogólnie przyjętemu wizerunkowi zaszkodziło! Musimy być jak monolit. Szczególnie w obecnych czasach.
Na tym kończę moje prywatne zwierzenia. O rzeczach bardzo poważnych pisać teraz zamierzam. Kombinować coś musimy, Panowie. Działać trzeba natychmiast. Widzę otóż, że naszej płci trąbią na odwrót. A na czyje życzenie to robią? Tak, tak… Na nasze, wyłącznie na nasze, Panowie! Z własnej woli nad światem kontrolę tracimy. Pycha nas zgubiła. Zwyczajnie zabrakło nam jaj. Utraciliśmy nad kobietami wszelką przewagę i – poza członkiem zwisającym w kroku – niczym już dzisiaj od nich się nie różnimy. Wykształcone są? Są. W wyborach głosują? Głosują. Prestiżowe stanowiska zajmują? Zajmują. Samochody prowadzą? Prowadzą. Karty kredytowe w portfelach noszą? Noszą. W spodniach chodzą? Chodzą. Kapralami w wojsku są? Są. Nagrody Nobla dostają? Dostają. Statkami kosmicznymi dowodzą? Dowodzą. Doszło nawet do tego, że niektóre kobiety, tak jak my, z obnażonymi klatkami piersiowy na publicznych plażach mają się czelność opalać.
Wiem, zgadzam się, Panowie. Szlag człowieka trafia! Trudno napływ złości w sobie powstrzymać. Na domiar złego naukowcy wykryli, że – dzięki estrogenowi – kobiety są od mężczyzn silniejsze psychicznie, a zatem w potyczkach codzienności łatwiej sobie radzą. Rozumiecie? Nawet nauka jest teraz przeciw nam!
No jasne, że się zgadzam z Wami, Panowie. W wiekach średnich, kiedy stosy z czarownicami płonęły i kobietom chomąta zakładano, żyło się nam lepiej… Czasu nie da się jednak zawrócić.
Testosteron? Panowie, to dzisiaj żaden argument. Było się czym chwalić, ale wyłącznie w czasach, kiedy polowaliśmy na mamuty, albo gdy któryś z nas, jako gladiator, męskie ego sobie pompował. Poza tym bezdyskusyjną przewagę kobiety posiadają w jednej, niezwykle istotnej dla nas dziedzinie – mogą przecież udawać orgazmy. Panowie, kult falliczny w zapomnienie dawno temu się oddalił. Tylko marne kompleksy po nim nam zostały… Zresztą, w czasach sztucznego zapłodnienia oraz powszechnego dostępu do wibratorów, nie bardzo jest nawet sens z tymi naszymi dyndającymi członkami dumnie się obnosić.
Zapytacie teraz pewnie, czy dla tej nieuchronnie zbliżającej się katastrofy rozwiązanie jakieś dostrzegam, czy ratunek na zachowanie resztek męskiej dumy i godności widzę. Cóż… Szanse na nasze ocalenie są nikłe. Ale wyjście pewne istnieje. Jedyne, co rozsądnego zostało nam do zrobienia, to nie dawać kobietom argumentów do tego, by postrzegały nas jako nikczemnych, prymitywnych samców. Zwyczajnie postarać się trochę musimy. Przecież nas na to stać. Przecież pierworodnymi dziećmi Boga jesteśmy. To myśmy Boga mężczyzną uczynili. Przecież ojcem ludzkości jest, a nie jej matką…
Bo jeżeli słyszę, że facet tłumaczy swojej żonie: „No i co z tego, że mam kochankę? O co masz pretensje? Przecież większość małżeństw funkcjonuje w taki sposób”, to od razu wiem, że mam do czynienia z logiką podłego i bezmyślnego samca, bezmózgowca potężnego kalibru. Dorównującym mu mentalnie samcem jest porzucony przez kobietę gość, który, wijąc się w bólu urażonej męskiej dumy, zaczyna swojej byłej robić wymówki: „A ja cię wziąłem w samych majtkach i koszulce!”, „Beze mnie byłabyś nikim!”, „A ja ci świat pokazałem!”… Słuchaj, ty bezjajeczna istoto! Nawet jeśli dałeś tej kobiecie sto pięćdziesiąt kiecek Diora i Vitona, pięć mercedesów oraz gadającą papugę w klatce ze złota wysadzanego brylantami, to przecież postąpiłeś tak dlatego, że tego chciałeś; bo pragnąłeś jej zaimponować, pokazać, jaki to z ciebie nadzwyczajny facet jest! O co więc teraz masz pretensje? Rób z siebie żałosnego idiotę, lecz nie kosztem nas, wszystkich mężczyzn! Jeśli masz kompleksy, frajerze, to do psychoterapeuty się udaj! Zapłać, lecz się, zażywaj regularnie psychotropy. Tylko uważaj. Dzisiaj również kobiety są psychoterapeutami.
Panowie, naprawdę Was proszę… Po dobroci to robię. Chociaż, jak patrzę na niektórych z Was, to aż mnie mdli i krew zwyczajnie zalewa, że tacy beznadziejnie bezmyślni jesteście.
I to nasze ciągłe wykazywanie kobietom, że pantoflarzami nie jesteśmy, to nasze nieustanne udowadnianie sobie samym, że nawet ze sterczącymi brzuchami pozostajemy dla wszystkich kobiet na tym świecie atrakcyjnymi facetami… Te nasze prostackie rozmowy przy piwie albo wódce i następujące po nich żałosne udowadniania kobietom, iż jesteśmy największymi wojownikami we wszechświecie… Naprawdę mamy aż tyle kompleksów? Róbcie tak dalej, a zobaczycie – wizja Machulskiego z „Seksmisji” stanie się realem. I powiem Wam jeszcze jedno: im bardziej staramy się wykazać całemu światu, jak wielkie mamy jaja, to tym bardziej udowadniamy, że tych jaj jesteśmy pozbawieni. Skończmy być wreszcie żałośni, Panowie!
Panowie, myśmy – naprawdę w dobrej wierze – męskie cechy Bogu nadali, wywyższyliśmy go i otaczali w tej jego męskości wielowiekowym kultem. A Bóg co? Bóg nas chyba opuścił. W coraz większe władanie kobiet teraz nas oddaje. Rozumiecie? Nawet takim mężczyzną rozczarować się można!
autor: Wojciech Szczawiński






