Totalnie nowy wymiar odnowy…
20-04-2011Barbara Olszewska
Minęły czasy, kiedy wakacje, wczasy, odpoczynek, kojarzyły się głównie z leżakiem na plaży i drinkami sączonymi w kurorcie All Inclusive. Teraz dobrze zarabiający, co najczęściej oznacza „zapracowany” człowiek, za swoje pieniądze w krótkim czasie chce także, a często przede wszystkim, odnowy fizycznej i psychicznej, chce wrócić z wakacji odmieniony, zdrowszy, wyzwolony, poszukuje form spędzania czasu, które pomogą nadrobić zaległości w zaniedbanych przez pracę innych sferach życia.

Fot.: Serwis prasowy DajSobieWycisk
Zwolennicy „wakacyjnej przemiany” spotykają się na tzw. Bootcampach – obozach, na których serwowany jest wycisk fizyczny w potężnych dawkach dzień w dzień. Zero cackania się, brak tolerancji dla „gwiazdorskich zachowań”, wszystkie punkty programu obowiązkowe, a wyżywienie to zdrowa, ale ściśle określona dieta.
Brzmi jak obóz dla facetów? Nic bardziej mylnego. Większość uczestników bootcampów na świecie to kobiety w przedziale wiekowym 30-50 lat! Jakież zdziwione miny mają współuczestnicy mężczyźni widząc, jak świetnie radzą sobie dziewczyny!
W nowej terminologii turystycznej zagościł nawet zwrot „bikini bootcamp”. Po tygodniu kolosalnej dawki ruchu i zdrowej diety kobiety bez kompleksów wskakują w bikini. W talii i obwodzie brzucha kilka centymetrów mniej, ciało bardziej prężne i umięśnione, a świetna forma fizyczna natychmiast przekłada się na kondycję psychiczną.
Najczęściej bootcampy odbywają się w górach, które pełnią rolę zaawansowanej siłowni. Kilka godzin trekkingu to jak kilka godzin spędzonych na stepperze (w warunkach siłowni raczej niewykonalne). Do tego dochodzą inne zajęcia fizyczne (joga, ćwiczenia na określone grupy mięśni, taniec, masaże). W krótkim czasie (typowy obóz trwa tydzień) uczestnik wypracowuje super kondycję, spala zbędną tkankę tłuszczową i rzeźbi mięśnie. 12 godzin zróżnicowanej aktywności w połączeniu z dobrą dietą przez tydzień rzeczywiście potrafi zdziałać cuda, widoczne jeszcze długo po obozie. Po 1-tygodniowej „przeróbce” ciała i ducha, uczestnicy są mocno zmotywowani do kontynuacji zdrowych nawyków (dieta i ruch) przez wiele miesięcy po powrocie.
Efekt? Nowe spojrzenie na życie, wiosna w sercu, lifting ciała i duszy, powrót do marzeń i determinacja do ich spełniania, nowa energia, odzyskanie chęci do pozytywnych zmian…
Obozy typu „bootcamp” znajdują szczególnie wielu zwolenników wśród ludzi show-biznesu, gdzie dobra forma fizyczna jest niezbędna, wręcz wymagana. Obozy „z wyciskiem” dają szansę na radykalne zmiany w bardzo krótkim czasie. Z takiej właśnie formy odnowy skorzystała Renee Zellweger, która po roli Bridget Jones (kilkanaście kilogramów więcej) chciała wrócić do formy „przed”. Oczywiście bootcamp nie odjął jej całej nadmiarowej wagi w tydzień, ale po obozie łatwiej jej było przestrzegać diety i zdrowego trybu życia. Wielu traktuje bootcampy właśnie jak przysłowiowe „kopniaki” we właściwym kierunku. Po prostu – po tak radykalnym tygodniu nie sposób się już zatrzymać! Inne adeptki bootcampów to między innymi Oprah Winfrey, Julia Roberts, Gwyneth Paltrow – przed galą oskarową zrzuciła 5 kg i Catherine Zeta-Jones – po urodzeniu dziecka wracała na bootcampie do formy…
Obozy „słodkiego reżimu” są coraz popularniejsze na świecie i przybieraja różne formy. Mamy tzw. bootcampy basic, gdzie uczestnicy dają sobie wycisk bez zbytnich luksusów, śpią w śpiworach w wieloosobowych pokojach. Wielu zwolenników mają też bootcampy, które łączą wycisk z luksusowymi warunkami mieszkalnymi (komfortowe pokoje 1-osobowe, odosobnione piękne lokalizacje, sprzyjające masażom, wyciszeniu, kontemplacji).
Taki właśnie luksusowy obóz odnowy fizycznej i psychicznej pojawił się niedawno w Polsce pod nazwą DajSobieWycisk (www.dajsobiewycisk.pl). Odbywa się w Tatrach, bazą jest piękna luksusowa odosobniona góralska chata, siłownią są… najpiękniejsze szlaki górskie… 12-osobowa grupa uczestników – ludzi zdeterminowanych, aby „dać sobie wycisk” i na nowo odnaleźć w sobie pokłady radości i wewnętrznego spokoju…
Obóz trwa 7 dni, z których pierwsze trzy są „nieznośne”, każdy kolejny dzień stopniowo odsłania sens i skuteczność tego programu. Jest luksusowo, pięknie, ale na pewno NIE JEST ŁATWO. Rygor narzucany jest dyskretnie, prawie niepostrzeżenie, ale BEZLITOŚNIE i BEZKOMPROMISOWO. Opiekunowie turnusów DajSobieWycisk nalegają, aby nie korzystać podczas programu z laptopów, komórek, uczestnicy nie mają również dostępu do TV i prasy. Już po kilku dniach okazuje się, że świat nie zawali się bez nas, codzienność może zaczekać…, a dla odmiany warto dogonić swoje ja.
Barbara Olszewska
Turnusy DajSobieWycisk można już zarezerwować na naszym portalu.
Zapraszamy do działu Warsztaty

Fot.: Serwis prasowy DajSobieWycisk










