Poznajcie Niutę
30-07-2011Jestem zachwycona. Fragment nie publikowanej jeszcze książki podarował nam Sławomir Koper – pisarz i historyk, autor bestsellerów na temat historii antycznej, Polski Piastów czy Drugiej Rzeczypospolitej. W nowej książce m.in. o Niucie, czyli Marii Morskiej – jedynej kobiecie, którą Skamandryci uważali za równą sobie. To ona, obok nich recytowała poezję na wieczorach „Pikadora”. A przy okazji była ukochaną i muzą Słonimskiego, a także… fascynacją Anny Iwaszkiewicz. Panie Stanisławie, dziękuję za ten ekskluzywny prezent. Drogie One – w Wasze ręce fascynujący tekst, którego naprawdę nie znajdziecie nigdzie poza naszym portalem. Poznajcie Niutę.
Agata Młynarska

Sławomir Koper
Piekło na ziemi
Nie wiemy, kiedy w życiu Marii Morskiej pojawił się Herman Rubinraut, starszy od niej o rok lekarz, również pochodzący z żydowskiej rodziny inteligenckiej. Pisywał artykuły o sprawach świadomego macierzyństwa do „Wiadomości Literackich” i to zapewne zbliżyło go z Marią. Nawiązali romans, o którym wiedział i jak zwykle tolerował jej mąż, matematyk Bronisław Knaster. Ale chyba nikt z trójki bohaterów nie przypuszczał, w jak tragiczny sposób potoczą się ich losy.
Po wybuchu wojny wobec szybkiego pochodu hitlerowców, większość ludzi ze środowiska zbliżonego do „Wiadomości Literackich” wybrała emigrację. Z Warszawy wyjechali: Tuwim, Słonimski i Lechoń – jako Żydzi nie mieli złudzeń, jaki czeka ich los. Stolicę opuścili również Wierzyński i Boy, podobnie Pawlikowska-Jasnorzewska. Większość przedarła się na zachód Europy, Żeleński natomiast został w zajętym przez Rosjan Lwowie. Już po kapitulacji Warszawy nad Pełtew przedostała się również Maria Morska. Tuż przed wyjazdem rozmawiała z Krzywicką, straszliwie narzekając na Słonimskiego. Miała do niego pretensje, że „nic nie powiedział” i „wyjechał bez niej”.
Morska przyjechała do Lwowa razem z Hermanem, a niebawem okazało się, że w tym czasie jej mąż został profesorem przy katedrze geometrii na miejscowym uniwersytecie. I chociaż uczelnia nie miała już wiele wspólnego z dawnym polskim uniwersytetem, to zapewniała regularne dochody i względne bezpieczeństwo. Podobnie zresztą postąpiło wielu luminarzy polskiej kultury z Boyem-Żeleńskim i Stefanem Banachem na czele.
Nie wiemy, jak w tym czasie wyglądały wzajemne relacje pomiędzy Marią, jej mężem i kochankiem. Podobno Maria i Bronisław mieszkali razem, nie wiadomo jednak, gdzie przebywał Rubinraut. Zapewne jako lekarz nie miał problemów z zatrudnieniem i zakwaterowaniem.
Zajęcie Lwowa przez hitlerowców zmieniło całkowicie sytuację miejscowych Polaków. Rosjanie wywozili, a hitlerowcy (z pomocą ukraińskich nacjonalistów) po opanowaniu miasta urządzili rzeź polskiej inteligencji. Na początku lipca 1941 roku, w trzech egzekucjach rozstrzelano trzydziestu ośmiu naukowców wraz z rodzinami i znajomymi (wśród ofiar był Tadeusz Boy-Żeleński).
Knaster przeżył, chociaż ofiarami zbrodniarzy padli również dwaj matematycy z otoczenia Banacha (Włodzimierz Stożek i Antoni Łomnicki), jednak sam dziekan i większość jego podwładnych miała więcej szczęścia.
Sytuację Knastera opisywał Roman Duda: „W ciągu niemal całego trzyletniego okresu okupacji niemieckiej we Lwowie był karmicielem wszy w Instytucie Przeciwtyfusowym profesora Rudolfa Weigla. Jak wielu innym, także i jemu żółty ausweis z niebieskim paskiem i pieczęcią: Instytut Für Fleckfieber ocalił życie, a nawet zapewnia względne bezpieczeństwo”.
Karmicielem wszy został również Stefan Banach, najwybitniejszy polski matematyk, człowiek, którego przed wojna chcieli za wszelka cenę ściągnąć do siebie Amerykanie, aby pracował nad bombą atomową.
Knaster musiał jednak jakiś czas się ukrywać, pochodził przecież z rodziny żydowskiej. Nie wiadomo jak długo to trwało, ale sytuacja mimo tragizmu okupacji była nieco groteskowa: ukrywała go znajoma lekarka, a wraz z nim w jednym pokoju przebywało dwoje innych Polaków żydowskiego pochodzenia – Maria Morska i Herman Rubinraut.
Irena Krzywicka znała sytuację z relacji Niuty (Marii) – panie spotkały się na początku 1945 roku w Łodzi, już po ucieczce Niemców:
„Otóż była [Maria – S.K.] we Lwowie z doktorem Rubinrautem, swoim kochankiem, i tam zjawił się jej mąż, Bronisław Knaster, profesor matematyki. Na skutek skomplikowanych warunków (cała trójka się ukrywała), musieli mieszkać we troje. Można sobie wyobrazić co to było za piekło między mężem a kochankiem, w zamknięciu, w jednym pokoju. To się nie śniło nawet Sartre’owi”.
Krzywicka nie byłaby sobą, gdyby nie wykorzystała tej niezwykłej historii. W 1969 roku w Londynie opublikowano jej zbiór opowiadań Mrok, światło i półmrok, gdzie jedna z nowel (Zamurowany świat) została oparta na tych niecodziennych wydarzeniach.
Ślady informacji o tym szokującym trójkącie można odnaleźć w korespondencji Knastra z Hugonem Steinhausem. Pomimo wojny, okupacji i zagrożenia obaj matematycy wymieniali poglądy (głównie na tematy zawodowe i polityczne), a Steinhaus zanotował intrygujący problem, którym podzielił się z kolegą:
„Posyłaliśmy sobie kwestie matematyczne, np. problemat podziału pragmatycznego: n partnerów ma podzielić między siebie równo przedmiot podzielny (»tort«). Podobny podział »salomonowy« między dwóch, według zasady »jeden dzieli, drugi wybiera«, uniezależnia podział od porozumienia, bo każdy ma możliwość uzyskania połowy bez względu na to, co zrobi partner […]”.
Hanna Faryna-Paszkiewicz w swojej biografii Niuty sugeruje, że to Maria była tym podzielnym tortem, i zapewne ma rację.
Morska podobno poruszała się jednak czasami po mieście, nie miała semickiego wyglądu i oczywiście dysponowała fałszywymi dokumentami. Potwierdza to relacja Steinhausa, nie można jednak ustalić, o jakim okresie okupacji niemieckiej wspominał naukowiec. Tak jak nie dowiemy się zapewne nigdy, kiedy i jak długo funkcjonował ten tragiczny trójkąt w jednym z lwowskich mieszkań.
Trudno określić, jak wiele Krzywicka, pisząc Zamurowany świat, zaczerpnęła z relacji Marii, a ile z własnej wyobraźni. Pani Irena wyobraźnie miała niemałą, a także duże doświadczenie, sama przecież przez wiele lat żyła w trójkącie z mężem i Boyem. Nie wykluczone, że związek erotyczny, opisany w opowiadaniu, który łączył gospodynię lokalu z Niutą był wyłącznie wytworem jej fantazji. Nie ustalono zresztą nigdy personaliów właścicielki mieszkania, nie wiemy, jak nazywała się ta dzielna kobieta ukrywająca trójkę Żydów. W opowiadaniu Krzywickiej nosiła imię Katarzyna.
Zajęcia Lwowa przez Rosjan oznaczało wyzwolenie z koszmaru. Cała trójka nie chciała już mieć ze sobą nic wspólnego – piekło wspólnego pobytu w jednym pokoju wyczerpało wzajemną cierpliwość. Niuta trafiła do Łodzi (tam właśnie w stołówce Czytelnika spotkała Krzywicką), Rubinraut wylądował w Warszawie, a Knaster osiadł w Krakowie, aby ostatecznie przenieść się do Wrocławia.
Morska rozpoczęła współpracę z „Polską Zbrojną” – ponownie zamieszczała felietony jako Mariusz (tym razem przez „i”) Dawn. Dojeżdżała do Warszawy i tam dosięgła ją śmierć. 23 maja 1945 roku zmarła na atak serca; została pochowana na Starych Powązkach.
Odeszła jako pierwsza z grupy ludzi, z którymi była związana przez całe życie. Kilka tygodni później w dalekim Manchesterze zmarła Lilka, pozostałym było pisane znacznie dłuższe życie. Herman Rubinraut zmienił personalia na Henryk Babibiak i przez długie lata pracował w Warszawie jako lekarz. Rok po śmierci Marii ożenił się; zmarł w styczniu 1978 roku.
Bronisław Knaster również znalazł nową towarzyszkę życia. Zawarł kolejne małżeństwo. Wiele lat był uznanym wykładową matematyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Mieszkał w tej samej kamienicy co Steinhaus i przyjaźnił się z nim do końca życia. Knaster zmarł w 1980 roku i został pochowany we Wrocławiu.
Antoni Słonimski wrócił do kraju z wojennej tułaczki; odszedł w 1975 roku, cztery lata później zmarła Anna Iwaszkiewiczowa. Słonimski w swoich wspomnieniach napisał o Morskiej zaledwie dwukrotnie, Anna od 1927 roku milczała na jej temat. A najwięcej miejsca poświęciła jej ta, która przeżyła wszystkich – Irena Krzywicka. I chociaż jak zawsze była uszczypliwa, to jej relacja jest najobszerniejszym wspomnieniem o kobiecie, która odegrała znaczącą rolę w świecie kultury Drugiej Rzeczypospolitej.
Pisząc tę książkę, odwiedziłem w kwietniu 2011 roku grób Marii Morskiej na Starych Powązkach. Długo stałem nad samotnym kopczykiem ziemi porośniętym trawą, wciśniętym pomiędzy dwa murowane groby. Ustawiłem przewróconą drewnianą tabliczkę, na której deszcz i śnieg prawie zupełnie zatarły imię i nazwisko Niuty. Tak jak niemal całkowicie znikła pamięć o niej – jedynaczce Pikadora, muzie skamandrytów, fascynującej osobowości, inteligentnej i pięknej kobiecie.






