Poszukaj swojej gwiazdy

04-10-2011

Monika, nasza Forumowiczka, przysłała mi sympatyczny tekst o swoich podróżach szlakiem muzycznych idoli. Ujęła mnie. Pomyślcie: w dzisiejszym zwariowanym świecie są ludzie, którzy rzucają wszystko i jadą słuchać ukochanej gwiazdy na drugi koniec Polski albo jeszcze dalej… Moniko, tak trzymaj i pisz o swoich fascynacjach. Zarażaj nas pasją. To zdrowe.

Agata Młynarska

 


Foto. sxc.hu

Cały rok to dla mnie czas dylematów. Festiwal Filmowy w Kazimierzu czy koncert Natalii Kukulskiej i nocne zwiedzanie Gdańska? A może jednak wyprawa tropem „Jeżycjady” – cyklu powieści Małgorzaty Musierowicz lub spacer śladami Anny Jantar? Turystyka muzyczna, literacka i teatralna jest moim żywiołem od zawsze.

Najlepszy prezent dla fana

Oczywiście bilet na koncert ulubionego artysty! W planowanym muzycznym urlopie ważna jest też przychylność rodziny i przełożonych w pracy. Przez cały rok w wielu firmach, gdzie pracują m.in. „Bajmowcy”, „Marylowcy” czy „qqfani” (od nazwiska: Kukulska) przed zbliżającym się weekendem toczą się takie mniej więcej dialogi: „Pani kierownik, czy mogę mieć w piątek wolny dzień?”. „Aha, będzie koncert Feela. A gdzie on jutro występuje?”. „W Katowicach”. „Świetnie, poproszę, przy okazji, o autograf Piotra Kupichy dla córki”. Wyrozumiały szef to podstawa.

Początki z Natalią

Moje wyprawy muzycznymi szlakami rozpoczęłam w liceum. Muzyczne pisma „Synkopa” i „Świat Młodych” pomogły mi skontaktować się z osobami, podobnie jak ja zakręconymi na punkcie piosenek Anny Jantar i Natalii Kukulskiej. Jeździłam więc do Łodzi, Poznania i Torunia. Koleżanki przyjeżdżały do mnie, a nasze albumy wzbogacały się o kolejne artykuły, fotki i kserówki. Nastoletnią Natalkę miałam okazję pierwszy raz usłyszeć na żywo w klubie Anna-Natalia w Bydgoszczy, a kilka lat później zrezygnowałam z randki i pojechałam wysłuchać jej interpretacji ballady Scorpionsów „Still Loving You.” Chłopak okazał się cierpliwy i został moim mężem. Wciąż jestem fanką Natalii. Z sentymentem wspominam moje urodziny dwa lata temu i wyjazdy na festiwale do Opola i Sopotu. Z radością wsłuchiwałam się i kołysałam w rytm przebojów „Im więcej Ciebie, tym mniej” i cieszyłam się, że jest „Tyle słońca w całym mieście”.

Łańcuszek dla Edyty

W czasach studenckich byłam fanką Edyty Geppert. Podziwiałam ją m.in. w Kongresowej, Stodole, krakowskiej Rotundzie i bydgoskiej Resursie Artystycznej. Z pobytem w Bydgoszczy kojarzy mi się zabawna historia. Około północy, gdy opadły po koncertowe emocje, uświadomiłam sobie, że wszystkie pieniądze wydałam na kwiaty dla Edyty i jej nową płytę! Czekał mnie zatem nocny, samotny spacer w nieznanym mieście – miałam tam kuzynkę, ale nie wiedziałam, jak do niej trafić, nie miałam poza tym na bilet. Musiałam wyglądać na kłębek nieszczęścia, bo zlitował się nade mną ktoś z obsługi teatru – zawiózł mnie autem pod właściwy adres.

Cenną pamiątką były dla mnie nasze wspólne zdjęcia. Kiedyś, żeby mieć pieniądze na ich wywołanie, musiałam… sprzedać cenny łańcuszek. Nie żałowałam, a piosenkarka śmiała się później, że jest mi winna taką samą ozdobę… Jakiś czas potem zaczęłam oglądać występy Edyty zza kulis – z perspektywy jej synka, z którym się zaprzyjaźniłam.

Fani bez granic

Moje muzyczne wojaże nie przekraczają jeszcze granic Polski, ale słyszałam o Darku, który wyprawił się na koncert Maryli Rodowicz na Syberię – podziwiam. Uważam, że to sympatyczne i godne uznania. Grupa wielbicieli Ireny Jarockiej pojechała do Niemiec, a na Wembley na pewno towarzyszyli Natalii Kukulskiej jej przyjaciele – fani i inni artyści, którzy jej kibicują. Ostatnio np. Paula przyleciała na jej warszawski koncert ze Szwecji. Wielbiciele Abby pielgrzymują do Szwecji, Elvisa Presleya – do Stanów. Sympatycy Anny German przyjeżdżają złożyć kwiaty na jej grobie z Ukrainy, a osoby, którym bliska jest twórczość Anny Jantar – z Australii, Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Podróże w sieci

Wielkim udogodnieniem dla sympatyków piosenkarzy i zespołów stał się Internet – jedno kliknięcie pozwala zarezerwować hotel, kupić bilet i wybrać odpowiedni środek lokomocji. A także śledzić to, co się dzieje. Ja miło wspominam zabawę na czterech koncertach Maryli Rodowicz: w Grudziądzu, Toruniu i Włocławku. Teraz na stronie internetowej artystki czytam relacje z innych imprez, a także komentarze jej wdzięcznych odbiorców. Niedawno Igrażka napisała tak: „Jesteśmy oczarowani wczorajszym wieczorem, było megacudnie. Bardzo dziękujemy za tyle pięknych piosenek, za tyle pozytywnej energii”. Internetowe księgi gości wielu artystów to swoiste dzienniki podróży ich publiczności, a także ich samych. Maryla Rodowicz pisze o koncertach. Natalia Kukulska relacjonuje np. swoją ostatnią podróż do Londynu. Ciekawe informacje o zawodowych podróżach Marka Niedźwieckiego znajdziemy na jego blogu.

A w realu…

Zapraszam wszystkich, których porywa muzyka, na wspaniałą wędrówkę śladem koncertów, nawet tych małych – choćby krótki wyjazd pozwoli się odstresować i nabrać sił na kolejne miesiące, gdy ulubione piosenki będą nam towarzyszyć jedynie z płyt i muzycznych odtwarzaczy.

autorka: Monika Grzebuła

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Styl życia
Sesja zdjęciowa do płyty "Listy z daleka". Fot. M. Motyczyński
Olga Bończyk: „W miłości nie ma reguł”

W jubileuszowym roku z aktorką rozmawia Beata Biały. Choć sama wygląda na 25 lat, właśnie obchodzi 25-lecie pracy artystycznej. Cóż, czas...

Zamknij