Połówki innych jabłek
20-08-2011Niezbadanymi ścieżkami chodzi miłość. Pozornie nie dobrani okazują się cudownymi partnerami, a podobni do siebie nie znajdują wspólnego języka. Jak to? A tak! O paradoksach w relacjach przeczytałam w tekście Anny Wilk, młodej psycholożki, która prześwietla związki. Ty też się zdziwisz. I uśmiechniesz – bo na deser coś o mimowolnym podobieństwie.

Foto. photostock / freedigitalphotos.net
Macho i super-kobieta – porozumienia nie będzie!
Dla ponad 60% par, umiejętność porozumiewania się z partnerem, uważana jest za podstawę współżycia. Komunikowanie się, jest stałym procesem tworzenia kooperacji i budowania obrazu samego siebie oraz partnera, modyfikacji oczekiwań, rodzinnych zwyczajów. Z wielu badań na temat płci można wysnuć, iż kobietom z reguły przypisuję się ciepło i ekspresywność, a mężczyznom racjonalność i sprawność zadaniową. Okazuje się również, że „męscy” mężczyźni (tj. stereotypowi, zgodnie ze społeczną definicją „macho”) i „kobiece” kobiety (tj. stereotypowe, tzw. stuprocentowe kobiety), czyli stereotypowa diada, porozumiewają się między sobą gorzej, niż osoby o cechach androgynicznych.
Pani „przytulanka” i pan „wręcz przeciwnie” – skąd to przyciąganie?
Interesującym zjawiskiem jest dobieranie się w pary osób, z których jedna pożąda głównie intymności, druga zaś się jej obawia. Pia Mellody – amerykańska psychoterapeutka, w książce „Toksyczna miłość” pisze, iż tzw. nałogowcy kochania zwykle łączą się z tzw. nałogowcami unikania bliskości, którzy starają się uniknąć zaangażowania i zdrowej bliskości, a koncentrują się na innych nałogach, takich jak alkoholizm, pracoholizm lub przelotne romanse. Nałogowcy unikania bliskości, uciekają od bliskości unikając silnych przeżyć w związku i angażując się w dużą aktywność poza związkiem, by móc uchronić się przed wykorzystaniem i manipulacją. Stosują przy tym całą gamę metod utrzymywania dystansu. Wobec tego, w nałogowcu kochania rośnie świadomość, że partner wyraźnie oszczędza swą energię wewnątrz związku, co pogłębia jego poczucie odrzucenia. Ciekawe: w tej współ-uzależniającej relacji spotykają się dwa lęki: lęk przed porzuceniem i lęk przed zbliżeniem (nadmierną bliskością, wchłonięciem).
Kto z kim przestaje… – to działa!
Twarze partnerów mających za sobą długotrwałe pożycie małżeńskie są bardziej podobne, niż były na początku małżeństwa. Najbardziej przekonywującym wyjaśnieniem upodobniania się twarzy parterów w długotrwałym związku jest odwołanie się do podobieństwa przeżywanych przez nich emocji. Jak wiadomo każda podstawowa cecha emocji ma charakterystyczny dla siebie wzorzec mimiczny – gdy przeżywamy radość, mięśnie twarzy układają się w inny wzorzec, niż podczas przeżywania tkliwości, czy gniewu. Dzięki udziałowi mięśni twarzy w wyrażaniu emocji często powtarzające się przeżywanie jakiegoś uczucia, prowadzi do trwałej zmiany układu tych mięśni. Partnerzy przeżywający latami podobne emocje zaczynają więc nabierać podobnego wyrazu twarzy.
autorka: Anna Wilk









