Ona z „El Sitio”
20-04-2011- Słyszałaś, że ONA ma problemy z synem? – mówi Magda.
- Coś mi się o uszy obiło. Chce pogadać, wyżalić się? Można jakoś jej pomóc? – odpowiada Anna.
Trzeba znaleźć jakieś neutralne miejsce na pogaduchy, „ślozy” i „babską” terapię.
No to do dzieła! I tak powoli zaczęło kiełkować „EL Sitio”.

Dwie dziennikarki z Lublina, 40-tki z dobrym plusem. Obydwie zajmujące się sprawami społecznymi, promocją zdrowia, pomocą innym. Nadal aktywne zawodowo. Z dużym bagażem doświadczeń. Różnych doświadczeń ( może o nich w innym terminie). Niemniej ten bagaż doświadczeń jest bardzo ważny, bo przekłada się na teraźniejszość.
Dwie dziewczyny- różne od siebie, a jakże podobne. Trochę wypalone zawodowo. Może rozżalone postawą przełożonych? Otóż te dwie dziewczyny zaczęły w życiu szukać czegoś nowego. Dzieci wyjechały z domu daleko na studia. Można wracać po pracy, wzdychać i wpadać w depresję, że jest się już nikomu niepotrzebnym. Tylko po co? Czas po 40-tce to najpiękniejszy wiek. Nie ma wożenia dzieci na angielski, wywiadówek i brudnych kubków walających się po całym domu. Wreszcie można pomyśleć wyłącznie o sobie, o tym jak chciałoby się spędzić resztę życia. Najlepszy czas na nowe decyzje. Na nową działalność, łączącą przyjemne z pożytecznym. Magda, zakochana dosłownie i w przenośni w Hiszpanii, powiedziała – EL SITIO (z hiszp.miejsce).
-Co od razu poprawia kobiecie nastrój? ZAKUPY. MODNY CIUSZEK. Stworzymy butik, ale nie taki zwykły. Stworzymy „EL SITIO”– miejsce zakupów, miejsce spotkań, inspiracji! Miejsce, do którego każda kobieta może przyjść (po wcześniejszym telefonie, nawet późnym wieczorem) porozmawiać o swoich problemach. Przy kawie, nalewce własnej produkcji lub ciasteczku domowej roboty. W zwykłym butiku przychodzisz, przymierzasz, płacisz, wychodzisz. A tu trzeba czegoś więcej. – W Hiszpanii, w starych kamienicach, są takie butiki. Mają swój klimat. Czujesz się w nich wyjątkowo. Jesteś najważniejsza – mówi Magda.
-No to do roboty- odpowiada Anna . Nie było łatwo, wyprawy do Włoch, do Anglii, do Niemiec. Szukanie źródeł markowych rzeczy, których cena nie przyprawiałby o zawrót głowy. Pojedyncze egzemplarze, bo każda z nas chce być wyjątkowa. Ale nie zwykły, anonimowy sklep, do którego wchodzi się wyłącznie po zakupy. SPECJALNE MIEJSCE dla SPECJALNYCH KOBIET. Z kanapą na pogaduchy i stolikiem na domowe ciastka. I jest w Lublinie, można zajrzeć…
Ostatnio przyszła ONA. Piękna, puszysta dziewczyna 40+. Po prawie 20 latach wspólnego małżeństwa zostawił ją mąż. Cierpi, chociaż robi dobrą minę do złej gry. Szuka pomysłu na dalsze życie. Kontaktów, żeby rozwinąć skrzydła. -Nie martw się, coś zaradzimy! –mówi Magda. I już ruch. Telefony do „psiapsiółek”. – Musisz pomóc, bo to ważne- przekonuje kogoś Anna. Udało się!!! ONA się uśmiecha. Ba, nawet śmieje się pełną gębą. I oto chodziło. Powoli wszystko się ułoży. Ma świadomość, że nie jest sama. Kupuje sukienkę. Chce pięknie (jeszcze piękniej wyglądać). Rabat niebotyczny.Nic nie zarobiły! Co tam. ONA ma dołek finansowy. Najważniejsze , że się śmieje. Ma umówione spotkanie. Biznesowe. Do tej sukienki włoży bursztyny.
Kobiety przychodzące do EL Sitio to kobiety świadome siebie. Już nie jedno i nie drugie mają za sobą. Mają pozycję. Głowy pełne pomysłów. Potrafią i mogą ofiarować wiele. Przede wszystkim swój czas. Bo chociaż czynne zawodowo, mają czas, także dla siebie. I o to chodzi.
Dlatego organizują wspólne kolacje, wypady do SPA. Wymieniają się książkami. Przypominają o badaniach (część z nich to lekarki). Śmieją się jak małe dziewczynki. Pomagają sobie nawzajem. Wyznają także zasadę- „Żyjesz. Daj żyć innym”. Każda z nich ( lub większość) ma swój biznes. Starają się wzajemnie wspierać. Mam wydać u obcych? Wydam u przyjaciółki. Myślą o kolejnym spotkaniu. Dla kobiet. Może przyjedzie ONAONAONA- i na nowo tym razem wspólnie odkryjemy Piękne Strony Kobiety.
Anna i Magda
Dziewczyny 40+ , które mają swoje „EL SITIO”









