Niech żyje hojność!
28-11-2011Jesteśmy dla siebie coraz hojniejsi. Brzmi jak abstrakcja? Ale to prawda. Kulminacją są święta Bożego Narodzenia. Dlaczego – zupełnie tak, jak w czasie igrzysk – właśnie teraz zawieszamy broń, wspomagając bliskich i dalekich?

Foto.photostock / freedigitalphotos.net
Co tam kryzys! Pod choinką znowu znajdziemy górę prezentów, zapakowanych w szeleszczący papier i wielkie kokardy. I będziemy chcieli podzielić się swoim szczęściem – wrzucimy kilka złotych do puszki Mikołaja w centrum handlowym, a po kolacji wigilijnej wyślemy SMS na rzecz fundacji. Tak, jesteśmy hojni – bez złośliwości. Ba, coraz hojniejsi… Fakty mówią za siebie: już co czwarty Polak przekazuje 1% podatku na organizacje pożytku publicznego. W tym roku wsparliśmy ponad 6500 organizacji i stowarzyszeń, które otrzymały 400 milionów złotych (to najlepszy wynik w historii). Jak podaje CBOS, prawie dwie trzecie badanych przynajmniej raz przekazało pieniądze na cele dobroczynne. Bez-in-te-re-so-wnie! W tygodnie poprzedzające Boże Narodzenie jeszcze częściej wyjmujemy portfele. Mimo postępu technicznego najskuteczniejszym sposobem zbierania pieniędzy jest poczciwa puszka. Równie proste są SMS-y: klik, klik i zasilamy konto wybranej fundacji. Dlaczego w grudniu bijemy rekordy hojności? Co sprawia, że w sklepowych witrynach częściej odbijają się nasze uśmiechy? Że dzielimy się nie tylko radością, ale i ciężko zarobionymi złotówkami?
Wolniej, to święta…
Marek Kościkiewicz, kompozytor i muzyk (De Mono), chce wierzyć, że ludzie z natury chętnie pomagają potrzebującym. Bez względu na okazję. – Choć święta to ten moment, kiedy zwalniamy tempo życia i zwyczajnie mamy więcej czasu, żeby pomyśleć o innych – twierdzi. Kościkiewicz realizuje właśnie duży projekt charytatywny pod hasłem „Piosenka świąteczna”. W ten sposób on i ponad dwudziestu artystów wspomagają Fundację Anny Dymnej i jej Festiwal Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty. Nagrania zaczęły się w listopadzie. To nie przypadek, że większość akcji charytatywnych ma swój finał w okolicach Bożego Narodzenia. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, której w styczniu stuknie jubileuszowych 20 lat, też unosi się na fali wzruszeń poświątecznych. Radiowa Trójka swoją akcję dobroczynną na rzecz rodzinnych domów dziecka nazwała po prostu „Idą święta”. A Telewizja Polsat co rok 6 grudnia uruchamia tzw. Mikołajkowy Blok Reklamowy – wpływy z reklam idą na leczenie dzieciaków z Fundacji Polsat. W zeszłym roku udało się pobić rekord oglądalności: ponad 7 mln widzów!
Dać z siebie więcej
Czy Boże Narodzenie naprawdę wpływa na naszą hojność? – Tak! Magia świąt uwalnia się w każdym z nas i powoduje, że ludzie otwierają serca i dusze. Boże Narodzenie nas wzbogaca. To czas przemyśleń, spokoju, poszukiwania rodzinnego ciepła. Wszystko objawia się uprzejmością i hojnością, nie tylko materialną, także duchową – przekonuje wokalistka Paulla (występowała w polsatowskim show „Tylko nas dwoje”).
– Bo święta sprzyjają refleksji, wreszcie możemy przewartościować priorytety – dodaje Maria Niklińska, aktorka („Na Wspólnej”). – To, za czym gonimy przez cały rok, nagle staje się mniej ważne. Więcej myślimy o wartościach ponadczasowych, o pomocy innym. Łatwiej wybaczamy. Nic dziwnego, że chcemy więcej z siebie dać!
Artur Chamski, aktor i wokalista (laureat „Jak oni śpiewają”), potwierdza, że w grudniu jest szczególnie hojny: – Czas wybierania prezentów staje się dla mnie preludium do celebrowania świąt. Wiem, wiem, sceptycy powiedzą, że te konsumpcyjne, „komercyjne” gesty niszczą tradycję, która gdzieś zanika. Ale ja staram się zachować złoty środek. Opanowuję szał zakupów, ale nie rezygnuję z tego. Wręczając bliskim prezenty, doceniam, że oni są przy mnie. Prezent to przecież konkretny symbol. Podobnie jest z charytatywnością. Święta są idealną ku temu okazją.
Zawieszenie borni
To fakt. Nagle w grudniu, rozanieleni widokiem rumianego Mikołaja z wystawy, mamy w sobie zgodę na to, aby w marketach przy kasach stały kosze, do których wrzucimy produkty spożywcze dla domów dziecka. Wybieramy kremy, których producent obiecuje przeznaczyć złotówkę od każdego sprzedanego egzemplarza na rzecz małych pacjentów. Łaskawie wspieramy miejscowego pijaczka, który – wiadomo – kupi sobie za nie wino, a nie bułkę. W restauracjach nie przeszkadzają nam puszki z informacją, że dochód zasili psie miski ze schroniska. Co innego latem, ale teraz… – Czy chodzi o pracę, czy miłość, czy inne sfery życia, każdy z nas chciałby uczynić świąteczny czas lepszym – mówi aktor Jakub Świderski („Czas honoru”, „Klan”). – Boże Narodzenie to chwila zapomnienia. Trochę tak, jak z igrzyskami olimpijskimi – zawieszenie broni i wspólne obchody. Sam chce zapamiętać każde święta jako piękne, ciepłe, radosne. A wtedy jakoś łatwiej przychodzi mu dzielenie się.
Andżelika Piechowiak (aktorka z „M jak miłość”) przypomina, że Polacy są bardzo przywiązani do tradycji, a ta każe przecież pamiętać o świątecznych podarunkach. – Ten miły obowiązek pomnożony przez liczbę wigilijnych gości, niestety, dotkliwie odczuwają nasze portfele – śmieje się. – Ale przecież uwielbiamy sprawiać bliskim frajdę, wywoływać uśmiechy. Czasem po świętach, przy świecącym pustkami koncie, przychodzi chwila refleksji, jednak – jak głosi stare porzekadło – zastaw się, a postaw się! Hojność? Ot, taka nasza ułańska fantazja.
Magdalena Kuszewska







