Kto kryje siu0119 za zasu0142onu0105, czyli kobieta w Arabii Saudyjskiej

„Największe na świecie więzienie kobiet”, „Saudyjskie kobiety i ryby głosu nie mają”, „Czego nie wolno kobietom w Arabii Saudyjskiej?” – grzmią tytuły wielu publikacji, opisujących życie w Królestwie. O tym, jak jest naprawdę opowiedziały nam cudzoziemki, mieszkające w kraju nad Zatoką Perską.

ID-10033275.jpg
Foto. Getideaka / freedigitalphotos.net

Arabia Saudyjska to bliskowschodnie państwo, islamska monarchia absolutna, zawiadywana obecnie przez króla Abdullaha bin Abdulaziza Al Sauda. Polakom sam władca, jak i Królestwo, kojarzyć się mogą z syjamskimi bliźniaczkami Darią i Olgą, których rozdzielenia dokonano w Rijadzie. Inne powiązania to ropa naftowa, bogaci szejkowie i… niegodna pozazdroszczenia sytuacja kobiet. Jak wygląda ta ostatnia kwestia
w rzeczywistości?

 

Przede wszystkim rodzina

- Trudno powiedzieć, jak wygląda dzień przeciętnej Saudyjki. Podobnie, jak trudno byłoby mówić o typowym dniu Polki. Wszystko zależy od sytuacji rodzinnej, miejsca zamieszkania, zainteresowań danej kobiety – mówi Laylah, mieszkająca w Arabii Finka. Do Królestwa przyjechała, by pracować jako pielęgniarka. Wybór nie był przypadkowy – kultura tego państwa fascynowała ją od dawna. Z czasem przeszła na islam i poznała swojego przyszłego męża. A skoro o mężu mowa – rodzina to dla mieszkanki Królestwa Saudów podstawa. – Saudyjki spędzają ze swoimi krewnymi znacznie więcej czasu niż ich europejskie czy amerykańskie koleżanki. Każdego tygodnia odwiedzają swoich rodziców, dziadków, rodzeństwo – wyjaśnia Laylah.

Podobnie wypowiada się Umm Latifa, czyli Mama Latify, Polka, która przeprowadziła się do Arabii Saudyjskiej w 2003 roku. – Wyszłam za mąż za Saudyjczyka i przyjechałam do Arabii, czyli – wyemigrowałam za mężem – wyjaśnia. I dodaje: – Kobiety w Arabii wykonują te same prace, co Polki, które decydują się na pozostanie w domu. Zmieniają pieluchy, piorą, sprzątają, gotują, robią zakupy. Nudą tchnie typowy dzień nastolatki. Poza szkołą i nauką, Arabia niewiele ma im do zaoferowania. Jeśli brakuje pasji i zainteresowań, pozostaje telewizja, Internet i zakupy w centrach handlowych.

Czy w saudyjskiej rodzinie to mężczyzna zawsze jest tym, który rządzi silną ręką? – Dom jest domeną kobiety, w tej dziedzinie wszystkie decyzje leżą w jej gestii. Natomiast za całą resztę najczęściej odpowiada mąż i ojciec – mówi Carol – amerykańska Beduinka, jak sama siebie nazywa. Tej kobiecie kariery pozazdrościć może niejedna osoba. Przez 20 lat pracowała w CIA, była pracownicą ambasady amerykańskiej w Pakistanie i właśnie tam poznała swojego przyszłego saudyjskiego męża. Jak dodaje z uśmiechem Carol, gdy poznała arabskiego dyplomatę, wiodła szczęśliwe życie singielki i zakochanie to ostatnia rzecz, której by się spodziewała.

Jeśli przyjmiemy, że polscy panowie rzadko pomagają swym wybrankom w obowiązkach domowych, z Saudyjczykami w tej kwestii jest jeszcze gorzej. – Saudyjczycy nie kwapią się do dzielenia z żonami pracami, nawet, gdy te decydują się podjąć pracę zawodową – mówi Umm Latifa. Okazuje się bowiem, że niemało Saudyjek działa w sferze publicznej.
Są lekarkami, pielęgniarkami, nauczycielkami, fotografkami, artystkami, są nawet dwie kobiety-piloci. Jednak Arabia Saudyjska to kraj, w którym cały czas sytuacja przedstawicielek płci żeńskiej nie jest najłatwiejsza, a nawet – trudna.

 

Być kobietą, być kobietą …

W Arabii Saudyjskiej obowiązuje prawo szariatu, nie ma więc rozdzielenia życia religijnego i świeckiego. Ściśle przestrzega się rozdziału płci. Mężczyźni i kobiety osobno się uczą, powinni mijać się z daleka, a już na pewno nie obdarzać się spojrzeniami. Restauracje podzielone są na strefy dla mężczyzn i strefy rodzinne, gdzie mogą przebywać kobiety z dziećmi. Ta zasada raczej nie budzi sprzeciwu wśród saudyjskiej, czyli muzułmańskiej społeczności.

Istnieje jednak szereg uregulowań, które budzą wątpliwości, spotykają się z aprobatą ortodoksyjnych uczonych i tych, którzy za ich naukami podążają. Są jednak tacy, i takie, chcący i chcące wiele zmienić. Co na przykład? Wyobraźmy sobie np. polską maturzystkę.
Po egzaminie dojrzałości dziewczyna zastanawia się, jakie studia wybierze, dokąd pojedzie w długo wyczekiwane wakacje, gdzie, po ukończeniu nauki, będzie pracować. Są to dla niej sprawy tak oczywiste, że najzwyczajniej w świecie nie zastanawia się, co by było, gdyby te decyzje nie zależały od niej. A tak mają Saudyjki. W Arabii obowiązuje system mahrama, opiekuna. Mahram znaczy zabroniony i oznacza mężczyznę, który nie może stać się mężem danej kobiety. Czyli np. jej brata, syna, ojca, dziadka. W Królestwie mahram oficjalnie decyduje, podpisując odpowiednie dokumenty w urzędzie, o wielu ważkich sprawach
w życiu kobiety. Jeśli nie wyda jej pozwolenia na podjęcie pracy (choć w tym przypadku, jak donosi Umm Latifa i arabska prasa, nie ma już takiego wymogu), nauki, wyjazd zagraniczny, opiekę medyczną, nie będzie mogła studiować, podróżować. Kłopoty, jakie w wyniku takiego rozwiązania pojawić się mogą, są niemałe. Zwłaszcza jeśli dana osoba ma nieszczęście mieć mahrama, blokującego jej zamierzenia odnośnie własnego życia. Zdarzają się sytuacje, kiedy osierocona młoda dziewczyna musi zamieszkać z rodziną wujka, bo sama nie może, problemy wdów, rozwódek…

System, w którym kobieta ma swojego opiekuna nadal ma swoich zwolenników. I zwolenniczek, także w samej rodzinie królewskiej. Jedną z nich jest księżniczka Dżawaher bint Dżalawi, inicjatorka kampanii „Mój mahram wie lepiej, co jest dla mnie najlepsze”. Męska troska, nawet o tak skrajnie szerokim zasięgu, jest, według niej, kobiecym przywilejem
i obecnego stanu rzeczy nie należy zmieniać. Do wielu jednak argumenty arabskiej księżniczki nie przemawiają. Wśród nich są Umm Latifa, Laylah i Carol.

Umm Latifa: – Uzależnienie kobiet od opiekuna płci męskiej to jeden z najcięższych aspektów bycia kobietą w Arabii Saudyjskiej. Istnieje wciąż mała ilość instytucji działających na rzecz obrony i ochrony praw kobiet oraz niewystarczające zaplecze socjalne dla tych, które mahrama nie mają. Ich życie w Arabii jest ciężkie, jeśli nie wywodzą się z zamożnych rodzin.

Carol: – Saudyjki różnie postrzegają pozycję kobiety w swojej ojczyźnie. Wiele zależy od ich pochodzenia, wychowania, wykształcenia. Jednak gdy rozmawiasz z tymi, które pragną zmian, najwięcej chce zniesienia systemu mahrama. Ja także dążyłabym do zmian w tej kwestii.

Laylah: – Gdybym mogła, zniosłabym system opiekuńczy. Moim zdaniem to numer jeden w rankingu trudności, które tworzy się przed kobietami w Arabii. Rozumiejący, zdolny do kompromisów opiekun, zgadzający się na wszystko, czego chce jego „podopieczna” trafia się paniom rzadko. Większość nie ma takiego szczęścia. Nawet dorosłe kobiety muszą mieć mahrama. Co więcej, kobiety rodzą swoich opiekunów! A przecież są w pełni świadomymi istotami ludzkimi, jak mężczyźni.

 

Baba (nie) za kierownicą

Kobietom w Arabii Saudyjskiej nie wolno także prowadzić samochodu. „Dla jej własnego dobra”, „bo na autostradach niebezpiecznie”, „bo ruch będzie większy”. W Królestwie nie istnieje transport publiczny, dlatego kobieta, chcąc gdzieś dojechać, musi korzystać z uprzejmości mężczyzn ze swojej rodziny lub korzystać z taksówki. Tym samym wytwarza się paradoksalna sytuacja – w kraju wszechobecnego rozdziału płciowego obcy sobie przedstawiciele różnych płci przebywają sam na sam w jednym samochodzie. Brak możliwości samodzielnego poruszania się pojazdami skutecznie utrudnia życie. Prawdziwym wyzwaniem staje się wyprawa na zakupy, z dziećmi na plac zabaw, odwiedziny u rodziny.

Jednak są Saudyjki, które za kierownicą siadają. Zwłaszcza na prowincji, gdzie nikt tego nie kontroluje. Znany jest przypadek pani, która, by uratować życie męża, zawiozła go do szpitala. Arabki mieszkające za granicą zapisują się na kurs jazdy i w zamieszkiwanym kraju z przywileju posiadania „prawka” korzystają. Inicjowanych jest wiele kampanii, których pomysłodawcy za cel postawili sobie zniesienie zakazu prowadzenia pojazdów przez kobiety.

Carol od 2009 roku, kiedy zmarł jej mąż, nie mieszka w Arabii, więc problem ten już jej nie dotyczy. Laylah zaznacza, że to, obok systemu mahrama, jedna z największych przeszkód, z jakimi borykają się Saudyjki. – Nienawidzę tego ograniczenia mojej mobilności i zależności od męża. Oraz tego, że muszę mu gderać nad uchem, by gdzieś mnie zawiózł. Na szczęście, obecnie mieszkamy w zamkniętym osiedlu dla dyplomatów, gdzie mam sklepy, parki, restauracje, SPA i wszędzie mogę poruszać się zupełnie swobodnie.

Umm Latifa wyjaśnia: – Są kobiety, które zabiegają o poprawę tej sytuacji – w sposób kontrowersyjny wedle części społeczeństwa saudyjskiego – jak Manal Al-Szarif, założycielka ruchu „Naucz mnie prowadzić, bym mogła o siebie dbać”. Manal w maju ubiegłego roku siadła za kierownicą i ruszyła ulicami saudyjskiego miasta, domagając się zniesienia zakazu prowadzenia aut. Taka forma konfrontacji, protestu jest w Arabii niemile widziana – tym bardziej ze strony kobiety. Manal została aresztowana, a przed karą chłosty uratował ją akt ułaskawienia przez króla, który, jak wyczytałam, zabronił również aresztowania kobiet za prowadzenie wozów.

 

Nie takie uległe, jak je malują

Księżniczka Lulwa bint Al-Faisal Al-Saud w wywiadzie udzielonym telewizji ABC zaznaczyła, że co prawda arabskie kobiety są całe spowite w czerń, zakryte, ale nie oznacza to, że są głupie, pozbawione własnych poglądów, celów, marzeń. Z jej słowami zgodziłaby się pewnie niejedna mieszkanka Królestwa. – Saudyjki mają swoje bohaterki, imion wielu z nich nie znamy. Moc kobiet nie ośmiela się na jawną konfrontację, wystąpienie wbrew tradycjom, zwyczajom, prawom – mówi Umm Latifa.

Mimo to niektóre działaczki nie próżnują. – Wadżiha Huwajder założyła lata temu nieformalne Stowarzyszenie na rzecz Ochrony i Obrony Praw Kobiet w Arabii Saudyjskiej. Samar Badawi w trakcie batalii z ojcem o zgodę na zawarcie małżeństwa, trafiła do więzienia oskarżona przez niego o nieposłuszeństwo. Ona też podjęła się prób zmiany sytuacji kobiet – dodaje Polka. Wyjaśnia także, że wiele zmieniło się od czasu wystąpienia na tron króla Abdullaha, uważanego za pozytywnie nastawianego do zmiany pozycji kobiet w rządzonym przez niego Królestwie. Kobiety są członkiniami rządowej Komisji Doradczej – Szury, od września 2011 roku posiadają prawa wyborcze, obsługują różne działy w urzędach, wykładają na uczelniach dla kobiet. W Internecie, prasie, własnych publikacjach wypunktowują sprawy, które, ich zdaniem, należy zmienić.

 

O blaskach i cieniach

Życie w Arabii Saudyjskiej, zwłaszcza dla kobiety wychowanej w kulturze europejskiej czy amerykańskiej, nie jest egzystencją usłaną różami. Wśród wielu wymogów, jakie przed paniami są stawiane, znajduje się obowiązek noszenia abaji – długiego, czarnego płaszcza. Dotyczy on każdej kobiety, nie tylko muzułmanki, chyba ze mieszka ona w zamkniętym osiedlu, gdzie często lokuje się zagranicznych pracowników. To jakby państwa w państwie i tam można wykazać się większą inwencją w wyborze ubioru. Laylah i Umm Latifa, poprzez zakładanie abaji, wyrażają swoją wiarę, więc nie narzekają. Inaczej na tę sprawę patrzy Carol, która muzułmanką nie jest i dla której wymóg ten był największą zmorą pobytu w Arabii. – Nierzadko było mi po prostu duszno, gorąco. Często spacerowałam, przemierzając naprawdę długie odległości, a sięgająca ziemi czarna abaja tylko intensyfikowała uczucie gorąca. Susie dodaje, że większość Saudyjek, chcąc pozostać dobrymi muzułmankami, zakrywa także twarz i włosy. Jednak w bardziej kosmopolitycznych, a mniej tradycyjnych miastach, jak np. Dżedda, można zobaczyć mieszkanki Królestwa bez zasłony na twarzy.

Czego przeciętna Polka mogłaby pozazdrościć swojej arabskiej koleżance? – Nie uważam, by zazdrość była pozytywnym i wskazanym uczuciem – śmieje się Laylah. – Jednak gdybym miała powiedzieć, w czym Saudyjkom łatwiej, odpowiedziałabym – niektóre mają mniej pracy w domu. Wiele z nich stać na posiadanie pomocy domowej, dzięki czemu zyskują czas
na własne przyjemności. Godne podziwu są także bliskie relacje, jakie Arabki utrzymują ze swoimi krewnymi.

Przeciętna Polka czuje się zobowiązana do utrzymywania rodziny razem ze swoim mężem. Natomiast Saudyjka, jak wskazują Umm Latifa i Carol, nie musi się o to martwić. Zawsze będzie pod finansową męską opieką, mąż zapewni jej dach nad głową i wyżywienie. Nie musi żyć na swoją rękę.

Wszystkim paniom, co zrozumiałe, przed przyjazdem do Arabii Saudyjskiej towarzyszył lęk przed nieznanym, połączony z ekscytacją, właściwą przy tak wielkich zmianach w życiu. Każda z nich prowadzi blog, na którym opisuje zmagania z saudyjską rzeczywistością czy interpretuje zdarzenia, które miały miejsce w Królestwie. Nie da się jednak ukryć, że życiu poza granicami ojczyzny, nieuchronnie towarzyszy tęsknota. – Oczywiście najbardziej brakowało mi rodziny i przyjaciół, ale także … książek w języku angielskim. Ich wybór w saudyjskich księgarniach był dość mały – mówi Carol. – Mnie brakuje morza, świeżego powietrza i fińskiego jedzenia. Bliskich za to widuję dość często, lubią u mnie gościć. Czego może brakować Polce w Arabii? – Brakuje najbliższych, rodziny i starych przyjaciół. Choć jesteśmy w internetowym kontakcie, są dni, gdy chce się pójść do mamy, obejrzeć film z siostrą czy wsiąść do pociągu i odwiedzić babcie. Brakuje polskiej przyrody, nasyconego zapachem zieleni powietrza… Brakuje tramwajów i autobusów… Brakuje wielu rzeczy
– wylicza Umm Latifa. Wszystkiemu jednak można starać się zaradzić. – Polskę odnajduję w każdym produkcie „made in Poland”. Odbieram polskie stacje telewizyjne, mam w domu polskie książki – choć tych zawsze za mało. Nad łóżkiem niedawno zawiesiłam obraz młodej polskiej malarki – maki na tle łąki. Kojarzą mi się z dzieciństwem spędzanym u dziadków
na wsi. Wczoraj na półce stanął bociek z drewna, przyleciał do nas w paczce.

Cudzoziemka może zamieszkać w Arabii, jeśli przyjeżdża tam pracować lub wyszła za mąż za Saudyjczyka. Królestwo nie wydaje wiz turystycznych. To kraj, w którym normy życia religijnego, społecznego, są ściśle wyznaczone. Dla kobiety wychowanej w kulturze Zachodu próba zamieszkania w Królestwie, zwłaszcza jeśli nie jest muzułmanką, na pewno nie byłaby łatwa, więc musi być głęboko przemyślana. – Arabia Saudyjska to kraj fascynujący, jednak niezwykle trudny do przystosowania – przestrzega Mama Latify, dodając: – Trzeba starannie przygotować się na konfrontację z realiami życia. Znajomość tradycji, obyczajów, reguł islamu, otwartość i niezmierzone pokłady cierpliwości i pokory. Bez tego ani rusz.

 

Anna Sierant

Ona w akcji

Ona rozmawia

Ona w kulturze

LEKTURA NA ŚWIĘTA. Włosi. Życie to teatr

Drogie ONE,
Już teraz będziecie mogły kupować polecane przez nas produkty w sklepie internetowym merlin.pl za pośrednictwem naszego portalu. Będziemy Wam rekomendować [ ... ]

KulturaWięcej...
Uhonorowałyśmy kobiecą siłę

Tyle świetnych kobiet, tyle pozytywnej energii zgromadziło się w Villa Foksal na Gali Plebiscytu Ona to Skarb! Wręczenie nagród w naszym Plebiscycie było pretekstem d [ ... ]

KulturaWięcej...
Magia Kina

Co sprawia, że wybieramy akurat ten, a nie inny film w kinie? Dlaczego spośród wielu propozycji decydujemy się na tę konkretną? Pisze o tym dla nas Adam Cioczek, scen [ ... ]

KulturaWięcej...