Kobieta jak wino

23-03-2011

Znacie to powiedzenie, że kobieta jest jak wino, im starsza, tym lepsza!

Zawsze zastanawiałam się, co my, kobiety mamy wspólnego z winem? Jeśli potraktować je jako dowód na cud, to zamienione z wody, nabrało smaku, wyrazistości i charakteru. Każde jest inne i niepowtarzalnie, tak jak my… Może zatem warto je lepiej poznać, skoro tyle nas łączy…?

Agata Młynarska

 

CO W BUTLI PISZCZY?
Łukasz Wojciechowski

 

Wino to opowieść. To historia zamknięta w butelce i wysłana w świat przez zafascynowanego tym boskim nektarem winiarza. To opowieść o wiosennych deszczach i promieniach słońca nad jego winnicą, o mgle, otulającej jego krzewy o poranku. Opowieść o tym, jak wielką pracę wykonał przy winobraniu i tworzeniu tego wina, byśmy mogli delektować się jego dziełem. Artysta dzieli się swoją pasją i cenną wiedzą przekazaną mu przez mistrza. Chce się nią podzielić z wszystkimi – z miłośnikami win, którym napój ten towarzyszy na co dzień, z wytrawnymi krytykami spoglądającymi na jego wino surowym okiem, z kobietami, mężczyznami, ludźmi młodymi, jak i tymi, których głowę zdobią już pasma srebrnych włosów.

Jak odczytamy ten osobliwy przekaz winiarza jest jednak rzeczą absolutnie subiektywną. Znajdziemy w nim bowiem wiele wątków, które mogą nas zauroczyć. Dla jednych będzie to soczysta owocowość i dyskretna, niebywale przyjemna słodycz, dla innych pięknie wkomponowana w wino świeża kwasowość, bądź krągłe, gładkie niczym jedwab taniny. Kogoś znowu bardziej niż smak zachwyci urzekająca barwa bursztynowego Tokaju, lub dojrzałego, ciemnoczerwonego Bordeaux z dyskretnym, lekko miedzianym refleksem u brzegu kieliszka. Pozostaje jeszcze niekończąca się paleta aromatów pieszcząca nasz zmysł powonienia: od prostych, przyjemnych, owocowych, po niezwykle złożone, które wręcz obnażają przed nami miejsce narodzin i sposób tworzenia wina. Mam jednak pisać o winach dla kobiet, choć może się to wydać nieco kłopotliwe z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze, jestem mężczyzną i być może poszukuję w winie doznań zgoła innych aniżeli panie. Po drugie, od lat pokutują stereotypy, iż kobiety preferują trunki z solidną dozą słodyczy, możliwie mało skomplikowane, proste i nie wymagające jakiejkolwiek refleksji. Mam nadzieję, że moje wieloletnie doświadczenie związane z bezpośrednią sprzedażą win pozwala mi rekomendować je niezależnie od własnych preferencji oraz skutecznie obalać mit, że kobiety kochają przede wszystkim wina słodkie.

Wino to filozofia zamknięta w butelce. Nawet te tanie i najprostsze, ale tworzone z pietyzmem, mają swoje przeznaczenie. I nie chodzi tu tylko o sztukę łączenia ich z potrawami. Dobrze dobrane wino to takie, które ma spełnić Twoje oczekiwania tu i teraz. Jeśli jesteś smutna, ma rozweselić serce. Gdy jesteś zła, ma ujarzmić gniew, kiedy jesteś wesoła, ma podsycać Twą radość. Gdy ofiarowujesz je w prezencie, musisz być pewna, że nie mogłaś ofiarować nic lepszego. Nie ma win uniwersalnych. Raz wypite wyjątkowe wino kolejnym razem może okazać się po prostu dobre, a następnym przeciętne. Nie pozwól, by tak było. Spraw, by każdy Twój wybór był zawsze jedynym w swoim rodzaju.

 

 

WYJĄTKI W ŚWIECIE BANAŁÓW
Łukasz Wojciechowski

 

Gdybym zapytał dziesięciu swoich znajomych, które wino podaliby do pizzy, pięciu z nich z pewnością wskazałoby na butelkę montepulciano. Dlaczego? Bo zachwyca owocowością, jest lekkie, przyjemne i zapłacimy za nie może 25 zł. Niewielu traktuje je poważnie. Często pijane na spotkaniach w gronie przyjaciół, kolejnego dnia wspominane jako „tylko” sympatyczne. Tak być jednak nie musi, zaś wina, które zaprezentuję poniżej są tego doskonałym przykładem. Pochodzą z dwóch różnych regionów Włoch – popularnej Abruzji i Marche. W kwietniu ubiegłego roku, podczas jednej z degustacji, zaprezentowała je nam Arianna, sympatyczna włoszka pracująca dla Vini Monte Schiavo – producenta win z Marche, Sycylii, Abruzji i Apulii.

Na początku było Girone dei Folli, po którym, szczerze przyznam, nie spodziewaliśmy się zbyt wiele. Ot, kolejne wino do pizzy i włoskiej pasty. A jednak nie! To dojrzewające ponad rok w dużych dębowych beczkach montepulciano miało piękną, rubinową, miejscami purpurową szatę. Już sam aromat złamał mit tego „zwyczajnego” wina. Początkowo naszych nozdrzy dochodziły subtelne akcenty rustykalne wsparte przyjemną nutą runa leśnego. Po chwili znad kieliszka unosił się już przepiękny aromat owoców leśnych z lekkim dotknięciem dojrzałej wiśni i śródziemnomorskich przypraw. W ustach odznaczało się niezwykłą harmonią, było miękkie i zaskakująco dobrze zbudowane.

Girone dei Folli okazało się zaledwie preludium do tego, z czym obcowaliśmy chwilę później. Oto poznaliśmy bowiem potężne Adeodato z apelacji Rosso Conero w Marche. Gdyby ktoś wówczas zawiązał mi oczy, nigdy nie powiedziałbym, że to montepulciano. Ciemne, wolno i majestatycznie kołyszące się w kieliszku. Jego aromat, niezwykle podniecający, sprawiał, że aż żal było brać je do ust. Przywitały nas tu przyjemne nuty balsamiczne z lekkim dotknięciem wanilii. Kilka sekund później aromat ewoluował kierunku ociekających słodyczą ciemnych wiśni i ożywiających wino czarnych porzeczek. Cała ta paleta osadzona była na solidnym fundamencie z ciemnej czekolady i słodkiej lukrecji. Smak tego wina zdecydowanie potwierdził jego wielką klasę – potężne, dobrze zbudowane, a przy tym niezwykle aksamitne i finezyjne. Mieliśmy wrażenie, że tego pięknego wieczoru rzeczywiście zostało nam ono „dane przez Boga”.

Przekonanie jakoby wina tworzone ze szczepu montepulciano były przeznaczone wyłącznie do najprostszych potraw kuchni włoskiej jest zdecydowanie nie na miejscu. Bywa, że pośród setek etykiet tychże win znajdziemy naprawdę znakomite propozycje, wymagające tego, by z niekłamaną przyjemnością kontemplować ich aromat, smak i wielkość.

 

www.minewine.pl

 

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Styl życia
Monika Richardson – Polki na bursztynowym szlaku

Monika wkroczyła do telewizji pewnym krokiem, doskonale wiedziała, czego chce. A chciała mieć wszystko! - pracę, popularność, sukces. I osiągnęła to. Jest...

Zamknij