Agata Młynarska – „Buongiorno, Milano!”, część 1

30-03-2011

Uwielbiam Włochy, najbardziej ze wszystkich miast na świecie podoba mi się w Rzymie. Od trzech lat mam okazję współpracować z telewizją Mediaset. Tym razem nagrania zaplanowane zostały w Mediolanie. Po raz pierwszy sama, postanowiłam wyruszyć na spotkanie z tym miastem. Zapraszam was na wiosenny spacer…

Agata Młynarska

 

Foto.: East News

 

BUONGIORNO, MILANO!

Kocham Mediolan wczesną wiosną. Już ciepło, jeszcze nie gorąco. Turyści poruszają się wolniej niż latem, smakują urok małych ulic, odkrycia. La Scala? Wcale nie taka wielka! Sklep Prady w pasażu Wiktora Emanuela – aż taaki wielki? Pachną stare mury, dobre jedzenie i kawa. Piękne kobiety stukają obcasami, przystojni mężczyźni chodzą już w samych – świetnie skrojonych – marynarkach. A ja tu dzisiaj pracuję…

Jedziemy do studia na nagranie programu „Światowe Rekordy Guinnessa”. Już trzeci raz pracujemy we Włoszech. Studio 20 – największe i najnowocześniejsze w Mediaset. Imponująca scenografia, ta sama ekipa, która wita nas z otwartymi ramionami. Trzy lata temu udało mi się namówić moje szefostwo Polsatowskie do realizacji tego projektu. Jest to jedyna taka produkcja, w której podczas realizacji programu dla włoskiej telewizji, nagrywamy jednocześnie polskie odcinki. Dla mnie to wielka zawodowa przygoda i nowe doświadczenie.

 

Luz profesjonalny

W tym roku jesteśmy w samym centrum Mediaset – takie Woronicza 17, tylko dużo większe i nowocześniejsze. No i przychodzenie do pracy jest tu prawdziwą przyjemnością. Od rana komplementy, pozdrowienia i uśmiechy. Bellissima bionda! Come stai? Bene! I już jest pięknie! Praca jest jak gdyby przy okazji. Wszystko ma swój ustalony czas i rytm. Nagranie jest tak samo ważne jak lunch! I to co najważniejsze – każdy zna swoje miejsce. W polskich produkcjach często zdarza się, że redaktorki chcą być prowadzącymi, operatorzy reżyserami, kierownicy produkcji dyrektorami. Każdy zna się lepiej na wszystkim. Tu mam wrażenie, że każdy pilnuje tego, za co jest odpowiedzialny. Dzięki temu panuje porządek i dobra atmosfera pracy.

 

A teraz show!

Kiedy pojawił się w studio prowadzący – jedna z największych gwiazd włoskiej telewizji, Jerri Scotti, to tak jakby zapalono dodatkowy super reflektor. Jego osobowość, energia, uśmiech skupiły całą naszą uwagę. Wesoły, naturalny, żartujący ze wszystkimi, zaangażowany. Precyzyjny, wymagający, świetnie przygotowany. Jeden dzień jego pracy to setki tysięcy euro. Pierwszy odcinek rozpoczyna się od spotkania najmniejszej dziewczynki świata, Hinduski (ma 63 cm wzrostu) z najwyższą modelką na świecie (195 cm). Zbliżenie dłoni – maleńkiej, z pomalowanymi paznokciami, w pierścioneczkach i bransoletkach – z wielką jak wyspa ręką, w której ginie rączka Hinduski. To są właśnie rekordy Guinnessa – program, który pokazuje ludzkie skrajności. Facet zawiesza sobie na uchu samochód, wyje z bólu, a publiczność szaleje. Nie staram się tego rozumieć, tak było zawsze. Liczy się show! Ludzie zawsze byli ciekawi swoich odmienności i wynaturzeń.

 

Strasznie i pięknie

Kilka kilometrów od studia znajduje się Piazza Duomo. Kwintesencja ludzkiego geniuszu. Rekord Guinnessa. W Palazzo Reale wystawa prac Arcimboldo i włoskiego renesansu. Wrażenie ogromne, pośród różnych dzieł włoskich mistrzów ze szkoły Leonarda pokazany jest cykl „Ridicules pictures” – wynaturzone twarze, owłosieni ludzie, dziwolągi. Portrety pokazujące bohaterów, którzy z powodzeniem mogliby trafić do naszego programu. Bawił się tym Leonardo da Vinci, bawi się tym Berlusconi. Pytanie tylko, czy za 500 lat programy telewizyjne będą pokazywane w muzeum? Bo poza tym nic się nie zmieniło.

Agata Młynarska

cdn.


Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Styl życia
Agata Młynarska
Styl życia

“Twe życie trwa krótko tak, pare chwilNajważniejsze byś nadał mu styl,śmiej się i płacz, wołaj w głos, cicho kwil,najważniejsze byś...

Zamknij