Brzuszek w roli głównej
02-01-2012Olga Pulwarska i Magdalena Iller fotografują kobiety w ciąży. Opowiedziały nam, co je w tym „kręci”. Pokazały galerię przepięknych fotografii. Oto historia niezwykłego pomysłu w pytaniach, odpowiedziach i obrazkach.

Jak to wszytko się zaczęło?
Media upatrują tego momentu w nagich zdjęciach Demi Moore, która publicznie pierwsza się na nie odważyła. A w Polsce? Gdy 3 lata temu zakładałyśmy studio specjalizujące się w fotografii ciążowej, nie było podobnych na polskim rynku. Zrobiłyśmy głęboki research i, poza zdjęciami „stockowymi”, nic nie znalazłyśmy. Gdy wpisałyśmy w wyszukiwarce te same słowa po angielsku – wyskoczyło mnóstwo stron www amerykańskich studio prowadzonych przez kobiety, zajmujących się fotografią właśnie ciążową. Zdziwiłyśmy się, że nie jest ona znana w Polsce i postanowiłyśmy spróbować. Nie wiedziałyśmy tylko, czy Polki będą chciały się fotografować w tym specyficznym i wyjątkowym momencie, nie byłyśmy pewne, czy będą wystarczająco otwarte. Chciałyśmy zająć się tylko fotografią ciążową, więc, specjalnie dla potrzeb kobiet w ciąży, założyłyśmy i wyposażyłyśmy pierwsze w Polsce specjalistyczne studio tego typu. Zupełnie przypadkiem znalazłyśmy dla siebie niszę na rynku, a przy okazji otwarte, pewne siebie, piękne kobiety, chętne do fotografowania.

Ciąża – temat tabu?
Gdy moja dziewięćdziesięcio- i osiemdziesięcioletnia babcia usłyszała, czym chcę zajmować się w życiu, były – lekko mówiąc – zdegustowane i przerażone. „Będziesz fotografować brzuchy ciężarnych kobiet? Przecież to okropne…”. Brzuch w ciąży był przez poprzednie pokolenia traktowany jako deformacja ciała, którą należy chować pod „namiotem”, nie wyprowadzać z domu, a na pewno nie eksponować. Był swoistym tematem tabu, okrytym lekkim wstydem. Dlaczego? Ciężko mi to zrozumieć. Czemu ukrywać nowe życie? Ale tak na pewno było. Rola kobiety na nasze szczęście zmieniła się w czasie. Dziś kobiety są dużo bardziej świadome swojej kobiecości, wynikającego z niej piękna. Macierzyństwo stało się rolą wybraną, a nie konieczną. To na pewno zmienia stosunek do ciążowych kształtów. I widać to na zdjęciach. Nasze klientki są wyzwolone, zadowolone, emanujące szczęściem. Są dumne, że zostaną mamami. Ale poza tym wszystkim na pewno waga i samopoczucie w ciąży ma olbrzymi wpływ na to, czy kobieta zdecyduje się uwieczniać na zdjęciach swój zmieniony wygląd. Na szczęście można już mówić o swoistej modzie na fotografowanie się w ciąży – i bardzo dobrze. Bo brzuszek jest sexy!

Dlaczego kobiety tego chcą?
Wydaje nam się, że najczęściej dla własnej satysfakcji. Kobiety chcą zrobić coś dla siebie, zanim na świat przyjdzie „oczko w głowie”. Sam czas oczekiwania też jest już bardzo podporządkowany dziecku. A tu nadarza się okazja do tego, żeby pomyśleć o sobie, zmobilizować się, zadbać o siebie, czasem coś w sobie przełamać (np. często zdarza się, że klientki chciałyby sesje rozbierane, ale nie wiedzą, czy się odważą). Sesja jest też dużą dawką dowartościowania. Często słyszymy, że dziewczyny nie spodziewały się, że fotografowanie zrobi im aż tak dużo dobrego. A to przecież miłe skupienie uwagi na sobie: kilka osób skaczących dookoła, zaangażowanych, żeby ona – gwiazda planu – ładnie wyglądała. Dziewczyny wychodzą od nas zadowolone i dumne, że się zdecydowały, docenione, kwitnące. Często dostajemy wzruszające listy z podziękowaniami, zapewnieniami, że sesja była swoistą terapią.
Z kolei sesja z osobą towarzyszącą (partnerem, przyjaciółką, mamą) to świetna zabawa i fajnie spędzony czas. A przede wszystkim – niezwykła pamiątka. Czasem pojawia się też argument, że „robię to głównie dla dziecka; będzie mu miło, jak spojrzy na fotki za 18 lat!”. Choć myślę, że to dobra wymówka.
Co fascynuje nas, fotografki?
Same kobiety: radość, którą emanują, a zarazem płynący z nich spokój i wyciszenie. Piękne kobiece kształty – linie tworzące cudną literę „s”, fantastycznie ślizgające się po brzuszku światło. Świadomość fenomenu ciąży i macierzyństwa, tego, że w środku żyje mały człowiek. Zaufanie, którym obdarzają nas klientki spodziewające się z jednej strony czarujących efektów, a z drugiej – intymności. Mnóstwo ciepła, dobrej energii i miłych słów.

Ponoć kobieta w ciąży jest mniej atrakcyjna…
Nieprawda! Jest piękna. Naszym zadaniem jest nawiązać z nią taką relację, w której jej będzie dobrze, w której rozkwitnie. A potem już tylko wydobyć i zarejestrować to „coś”. Oczywiście każda kobieta świata ma całą listę kompleksów lub chociaż elementów własnej urody, które mogłyby wyglądać inaczej, więc oczywiście przychodzi nam z pomocą to, co daje profesjonalne studio: możliwości czarowania światłem, ukrywania i uwydatniania pewnych rzeczy, a także trzyletnie doświadczenie w pracy z modelkami w ciąży. Myślę, że fakt, iż jesteśmy duetem kobiecym, ma też silny wpływ na samopoczucie dziewczyn w naszym studio. Często przyznają, że przy mężczyźnie nie czułyby się swobodnie, nie odważyłyby na intymne zdjęcia, że nie poszłyby do fotografa mężczyzny z różnych względów: skrępowania, zmienionego ciała, nastawienia partnera! („nie byłby zadowolony, gdybym prężyła się przed innym mężczyzną”). Poza tym to, że fotografuje kobieta, ma znaczenie przy stylizacji, wyborze lub pomocy w doborze ciuchów, dodatków, biżuterii. A także przy edycji zdjęć (wyczucia i świadomości, które elementy ciała są mniej fotogeniczne w mniemaniu modelki) oraz retuszu zdjęć. Klimat „między nami kobietami” umożliwia większe otwarcie podczas sesji, większą swobodę rozmowy. Każda kobieta ma też inny styl komunikowania, co innego na nią działa, czego innego potrzebuje od nas (zachęty, pochwały, akceptacji, adoracji, pogawędki, dużo czasu i spokoju lub bardzo mało czasu i szybkiego, konkretnego działania itd.). Bardzo staramy się to dawać.

Moda na sesje w ciąży wynika z epatującej zewsząd nagości
Od epatującej nagości nasze klientki często się odcinają, na wstępie zaznaczając, iż nie chcą, żeby ich zdjęcia ukazywały się np. na naszej www. Oczywiście bardzo to szanujemy i za każdym razem, gdy używamy jakichkolwiek zdjęć, pytamy o zgodę. Często też panie od razu zaznaczają, że nie chcą zdjęć zbyt rozebranych, ponieważ nie czułyby się z tym dobrze. Uważamy, że sesja ciążowa jest bardzo intymnym wydarzeniem, szanujemy to. Z drugiej strony moda na fotografowanie się w tym wyjątkowym okresie życia wynika na pewno z większej akceptacji nagiego ciała w ciąży. A także z coraz częstszych publikacji zdjęć nagich ciążowych kształtów, w tym należących do znanych i inspirujących postaci. Nie wiązałabym tego jednak z epatującą nagością, bo najpopularniejsza sesja, na jaką decydują się Polki w naszym studio, to sesja „intymna” w wersji light (z delikatnym zasłanianiem miejsc intymnych, ale – obowiązkowo – z odsłanianiem pięknego brzucha).

Czy kobiety krępują się przed obiektywem?
Większość naszych modelek to osoby, które nigdy nie stały na planie zdjęciowym. W związku z tym, wchodząc do studia, są najczęściej pełne obaw. Jak wypadnę? Czy dobrze wyglądam? Czy będę wiedziała, co robić przed obiektywem? Na pewno będę sztywna. Nigdy tego nie robiłam, pewnie się nie nadaję. Nie wiedzą, czego się spodziewać i wchodzą stremowane. Wtedy też bardziej się krępują. Natomiast dosyć szybko, pod wpływem różnych czynników (choćby przyjemna muzyka, smaczna herbata, luźna atmosfera, ciepło i spokój) rozluźniają się. Zaczynają rozumieć, że to, jak poradzą sobie przed obiektywem, zależy od nas (osób fotografujących), a one muszą „tylko pachnieć”. Przestają się krępować i same nawet nie zauważają, że biegają po studio półnagie i zadowolone z siebie. Stopień skrępowania zależy bardziej od osobowości i temperamentu niż samej sytuacji bycia fotografowaną. Są kobiety, które nawet zmienić bluzkę pójdą do zamykanej przebieralni, a są i takie, które nie zauważają obecności innych kobiet przy zdejmowaniu bielizny. A podczas samej sesji większość naszych klientek często nawet podświadomie kopiuje maniery i pozy profesjonalnych modelek – a to ma niewiele wspólnego z byciem skrępowaną.

Dlaczego warto przeżyć taką sesję?
Bo jeszcze tego nie robiłaś! Bo taki stan może się nie powtórzyć. Bo warto zrobić sobie lub bliskiej osobie przyjemności. Bo nasze mamy żałują, że ich mamy nie miały takiej możliwości. Bo to ciekawy i awangardowy prezent dla bliskiej osoby. Bo kobiety w ciąży przepięknie wyglądają i często wyjątkowo kobieco się czują. Bo to dobry pretekst do tego, by zaspokoić swą próżność. I wiele innych BO…
A my? Cóż… Miło jest sprawiać innym przyjemność, miło jest obcować ze szczęśliwymi, spełnionymi kobietami. Cudownie jest odbierać MMS-y informujące o tym, że maleństwo, które fotografowałyśmy w studio, właśnie przyszło na świat. To przeżycia ważne dla nas, fotografów, ale jeszcze ważniejsze dla nas – przyszłych mam!
Olga Pulwarska i Magdalena Iller










