Zadanie dla dwojga

27-08-2011

Ela wygrała nasz konkurs „Kocham Cię Mamo za…” Z Jarkiem, swoim mężem pojechała w nagrodę do SPA w Nałęczowie. Twierdzi, że był to ich drugi miesiąc miodowy, niedawno obchodzili 20. rocznicę ślubu! Niedawno Ela napisała do mnie znowu – zaproponowała tekst, którego współautorem jest jej Mąż. Polemika kobiety i mężczyzny. Dwa spojrzenia na tę samą sprawę. Wciągające. Zobaczcie same, jak ci dwoje rozmawiają o… rozmawianiu.

Agata Młynarska


Foto. photostock / FreeDigitalPhotos.net

Warto … rozmawiać?

On:

Siedzę zadumany, pogrążony w myślach i nagle słyszę jak ktoś do mnie mówi. Zostaję wyrwany z marzeń. Ktoś chce rozmawiać. Ktoś chce porozmawiać. O czym? A czy to ważne? Dla wielu ludzi każdy powód jest dobry, aby pogadać. Tylko czekają na sposobność zagajenia, albo żeby do nich zagaić i już cię mają. Teraz zaczynają. Ich usta błyskawicznie zmieniają kształty i z prędkością karabinu maszynowego wystrzeliwują dźwięki, zdania, wyrazy. Mają coś ważnego do powiedzenia? Czasami może i tak, ale ileż razy jest to wyłącznie gadanie o zgrabnym tyłku pewnej Maryni? Wiadomo potrzeba kontaktu, rozmowy jest stara jak świat. Wychodzi tu też potrzeba zaspokojenia ciekawości. Ja jednak wolę rozmawiać o konkretach.

Ona:

Co znaczą konkrety? Każdy uważa je za coś innego. Dla jednego konkrety – to rozmowa o pogodzie, dla drugiego o pracy, a trzeci marudzi, że znów coś nie wyszło, że żona zrzędzi – to dla niego konkret. Myślę, że rozmawiać chce każdy. Zależy tylko na kogo trafi. Podobno kiedy trafisz między wrony musisz krakać tak jak one, więc kiedy ktoś marudzi, że praca nudna, że szef za dużo wymaga i mało płaci, to zaraz znajdzie sobie podobnego rozmówcę. Niby mówi: ja lubię mówić o konkretach, co tam będę rozmawiać o … Maryni, ale kiedy spotka się z takim „maryniorozmownym” to gada o … Maryni.

On:

Spotykam znajomego na ulicy. Rzucam zdawkowe „cześć”, a tu nagle szablon: „co słychać”. W pierwszym odruchu, też chciałbym odbić „pingponga” innym wyświechtanym „zależy gdzie ucho przyłożyć”. Może należałoby tak, ale jakoś nie lubię szablonów. Tamten gapi się na mnie i zaczyna najpierw kilkoma pytaniami. Wiadomo, o zdrowie, rodzinę, pracę i tak jakoś odbijamy piłeczkę, bo przecież trzeba zapytać o to samo. Potem plotki. Niech nikt mi tylko nie wmawia, że mężczyźni nie plotkują. Moim zdaniem są w tym często lepsi od kobiet, tylko, że oni nie obgadują, oni rozmawiają. Nudzi mnie taka gadka, ale nie chcę robić przykrości znajomemu. Nareszcie zobaczył innego znajomka, pożegnaliśmy się i teraz zaczął z nim „nawijać”. O czym? A może raczej o kim? Patrzę w ich kierunku, a oni nagle odwracają wzrok. No właśnie o kim gadają?

Ona:

Pewnie, że są lepsi. Faceci uwielbiają obgadywać siebie nawzajem oraz przechodzące obok kobiety. Myślę, że to raczej cecha człowieka, a nie płci. Plotkowanie na ogół jest wadą, więc niby każdy się od tego odżegnuje. Lecz chętnie opowiadamy sobie nawzajem o różnych znajomych – co robią, gdzie pracują, z jakim partnerem obecnie są, itp., itd. Broń Boże nie nazywamy tego plotkowaniem. No bo o czym gadać u cioci na imieninach lub przy herbatce? O rozterkach egzystencjalnych? O ostatnich notowaniach na giełdzie? Kiedyś o ciekawych rzeczach pisano w listach – wystarczy przejrzeć korespondencję Adama Mickiewicza do niejakiej Maryli. Obecnie na klasyczne listy czasu nie ma (chęci też, biorąc pod uwagę szybkość tradycyjnej poczty), wolimy maile. Tu można pisać co się chce i nikt nam nie narzuca tematu. A najlepsze do wygadania się są fora internetowe. Tu już można sobie pofolgować w gadaniu. Anonimowym i jakże nieraz jadowitym, niestety.

On:

Wspaniałe letnie powietrze. Idę sobie powoli ulicami mojego miasta rozkoszując się promieniami słońca. Gdzieś w oddali słyszę grającą muzykę. Dochodzi ze Starego Rynku. Podchodzę bliżej. W centralnym miejscu rozstawiona scena, na niej występy tancerzy do muzyki latynoamerykańskiej. Uwielbiam ją. Siadam na ławeczce niedaleko. Podziwiam tańczących, wsłuchując się w gorące rytmy samby. „…arek”. Dalej słucham. „Jarek”. O ktoś woła mojego imiennika. Znów i jeszcze raz. Odwracam głowę w tamtym kierunku. No tak, to mnie wołają. Znajomi. Też lubią „łacinę”. Uśmiecham się i macham przyjaźnie ręką. Im to nie wystarcza. „Chodź do nas” – mówią. Kurczę, a tak mi tu dobrze. Wbitym we mnie wzrokiem przyciągają mnie niczym magnez. Idę. „Co tak siedzisz jak sobek” mówią, „chodź pogadamy”. O matuchno, myślę wyjąc w myślach, znowu gadać?

Ona:

Nie rozumiem twojej irytacji. Ludzie chcą gadać. To chyba jest wpisane w nasz gatunek, że chcemy ze sobą się porozumiewać. Jak chcesz tylko mówić, to co Tobie pasuje – pisz książkę lub pamiętnik. Gdybym ja spotkała znajomych, którzy lubią jak ja muzykę taneczną ucieszyłabym się, że mogę z kimś dzielić swoją radość jej słuchania, porozmawiania o tańcu, czy tancerzach. A może zdarzyłaby się okazja do wspólnego zatańczenia…? Kiedy się kogoś spotyka w jakimś miejscu gdzie jest dużo nieznajomych, ludzie chętniej zaczynają gadkę. Tak: gadkę – szmatkę o pogodzie, polityce (choć już chyba coraz rzadziej i przeważnie ostatni zapaleńcy), o aferach – to na czasie.

On:

Ludzie rozmawiają powierzchownie. Tak uważam. Mówią coś, a ty musisz w to wierzyć. Kiedyś próbowałem się dowiedzieć bardzo ważnej rzeczy. Mianowicie poszła plotka, że ktoś coś, z kimś. I to jak zwykle na takiej zasadzie, że informacja jest na 200% pewna. Dobra myślę sobie, chcę dowiedzieć się więcej. Zacząłem pytać: „a skąd wiesz”. Padła odpowiedź, że Stefan się dowiedział. – A od kogo? Kiedy? I tak dalej. Mój rozmówca był zirytowany tymi pytaniami (pewnie poddałem w wątpliwość prawdziwość tych informacji). Nie potrafił mi wyjaśnić, podać żadnych szczegółów, potem zaśmiał się powiedział, że się czepiam i poszedł w swoją stronę. Bo proszę Państwa plotki się nie neguje i nie potwierdza. Plotka jest zawsze prawdziwa. Dlaczego? Bo niektórym ludziom plotka potrzebna jest do życia. Do egzystowania. To esencja ich bytowania.

Ona:

Wiesz, w każdej plotce jest jakaś prawda, ale nie stwierdzałabym od razu, że to esencja bytowania ludzkiego. Zbyt przerysowane stwierdzenie. Mówiło się kiedyś, że plotka to domena kobiet. Teraz kobieta współczesna nie ma czasu na plotki. Musi się nieźle sprężać, żeby ze wszystkim zdążyć. Hm, chociaż u fryzjera to można sobie pogadać. Ja osobiście właśnie u fryzjera dowiedziałam się o rozwodzie pewnej znanej pary (bo to właśnie tu układa włosy jej ciotka). Swoją drogą była to naprawdę sensacyjna wiadomość – mnie zainteresowała.

Kiedyś w kolejkach to sobie babeczki pogadały. Kolejka po masło od 4 rano, a stało się parę ładnych godzin, nie mówiąc już o kolejkach w aptece po wiadome środki higieniczne, których wiecznie brakowało. Tu to sobie człowiek mógł pogadać, a że przeważnie kobiety stały w kolejkach, bo mężczyzna w pracy – to i plotkę uczyniono domeną kobiet. Teraz ani kolejek nie ma, a i mężczyzn pracujących mniej, więc kobiety nie mają czasu na plotki.

On:

Ja jednak nie będę plotkował, czyli rozpowszechniał różnych rewelacji na temat ludzi, którzy mnie otaczają. Nie potrzebuję wiedzieć, czy moja sąsiadka ma nowego faceta, męża czy dziecko. No chyba, że to dziecko będzie mnie budziło o 2 w nocy wyjąc w wniebogłosy. Tego nie daruję! Chcę też ciszy i wyciszenia, bez nadmiernego paplania. A książkę napiszę. Możesz być tego pewna. I mam radę dla wszystkich ciekawych i wścibskich: gadajcie mości państwo, ale też czasami „gadajcie” bez słów. Niemożliwe? Spróbujcie a usłyszycie więcej, niż werbalnym sposobem.

Ona:

Już dziś gratuluję książki. Wiem, że ją napiszesz. W latach licealnych pisałam pamiętnik. Mam nawet kilka zeszytów moich własnych myśli i przeżyć. Dziś wiem, dlaczego pisałam. Wiem też, dlaczego przestałam pisać pamiętnik. Spotkałam bowiem najlepszego przyjaciela w swoim życiu, któremu mogłam się wygadać, wypłakać na ramieniu i wyżalić. Mogłam powiedzieć o swoich troskach, kłopotach i radościach. Nie musiałam już tego spisywać. I z tym przyjacielem właśnie prowadzę tę rozmowę.

Ona – Elżbieta Cieśla
On – Jarosław Cieśla

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Osobowość
meskie_icon
Poznaj jego ego

Janek Bareja (tak, syn Stanisława, reżysera) i Tomek Justyniarski, napisali książkę „Poznaj męskie sekrety”. Coś jak instrukcja obsługi męskiego ego....

Zamknij