Uwaga – facet!

24-09-2011

Postanowiłam wpuścić tu mężczyznę. Wojciech Szczawiński to publicysta i filozof. Pisze książki, prowadzi popularny blog. Ma ostre pióro i bywa złośliwy. Niech nam tu trochę namąci. Liczę na pikantną dyskusję po lekturze jego felietonów. Prowokator ma głos.

Agata Młynarska

Kobiece podróby i autentyki

Uwielbiam kobiety z klasą, poczuciem humoru, myślące, które oczarowują mnie swoją osobowością. Tego rodzaju istoty imponują mi i wzbudzają mój głęboki szacunek. Z takimi kobietami czuję się wspaniale, bez względu na to, ile mają lat i jak wyglądają. Przypuszczam zresztą, że, jako mężczyzna, nie jestem odosobniony w tych odczuciach.

Obecnie autentyzm kobiecy to rzecz, niestety, niezwykle rzadka, niemal zjawiskowa. W tłumie codzienności przeważają frustratki, feministki, buntowniczki albo postacie płci od mojej przeciwnej, dla których – takie odnoszę wrażenie – priorytetowymi zagadnieniami egzystencjalnymi są: cellulit, upływ czasu, kosmetyki, ubrania oraz posiadanie chłopa bądź jego brak.

„Ojej! Mam czterdzieści lat!”, „Ojej! Zbliżam się już do trzydziestki!”, „Ojej! Cycki mi opadają!”, „Ojej! Chyba tyłek mam za duży!”, „Ojej! Kobiet o wiek się nie pyta!” – dramatyczne zagadnienia i prawdziwe kobiece tragedie. Wypowiadane są takim tonem, że śmiało porównałbym je z ogólnoludzkimi lękami przed perspektywą trzeciej wojny światowej.

Dla pań zakompleksionych, niepogodzonych ze swoją kobiecością, które, bardziej lub mniej świadomie, zdają sobie sprawę, że nie posiadają większej wartości poza własnym wyglądem, świadomość upływu czasu staje się prawdziwym nieszczęściem. Na świecie takich stworzeń funkcjonuje całkiem sporo. Świadczy o tym chociażby coraz lepiej prosperujący przemysł zwany chirurgią plastyczną. „Pod nóż” idą już zresztą nie tylko dojrzałe kobiety. Robią to coraz częściej nawet dwudziestokilkulatki. Problem w tym, że sztuczny biust albo odessania nie zmieniają osobowości oraz rozumowania. Nie zmienia jej także nawet najbardziej wystrzałowy ciuch i makijaż wykonany markowymi kosmetykami. W stawaniu się piękną kobietą nie pomaga również pretensjonalne hipnotyzowanie się myślą w stylu: „Jestem damą!”. No bo osobowość damy trzeba mieć. Samo gadanie o własnej klasie, wyobrażanie jej sobie, klasy, niestety, nie dodaje. Na tę klasę też należy sobie zapracować, po prostu ją mieć.

Ileż to razy słyszałem: „Faceci są głupi. Wystarczy uwodzicielsko uśmiechnąć się i zakręcić tyłkiem, a już tacy lecą, są na każde skinienie, bo chłopom tylko jedno w głowie” – oto podszyta prymitywną satysfakcją logika niezbyt rozgarniętych pań. I właśnie tak rozumujące kobiety przeżywają w swoim życiu najwięcej rozczarowań. Bo, owszem, prawdą jest, że faceci poddają się urokowi kręcących kobiecych tyłków, ale prawdą jest także to, że gdy tym urokiem już się nasycą, to odchodzą. Robią tak, ponieważ jedni z nich wiedzą (albo przekonują się po latach), że sam kręcący tyłek niewiele znaczy, drudzy – zaczynają biegać za nowymi podnietami, bo taką mają fatalną samczą naturę. I frustracja kobieca gotowa. Co prawda można wtedy kupić nowy ciuch, umalować się, poddać kolejnej liposukcji, a następnie zakręcić tyłkiem przed nowym facetem… Tyle tylko, że ten kolejny facet czarowi samego odessanego tyłka również nie będzie ulegał w nieskończoność.

Przekonałem się już dawno temu, że urok autentycznej kobiecości nie zna lat, zbędne są mu również wystrzałowe ciuchy i markowe kosmetyki oraz feministyczne ideologie. Prosta rzecz – prawdziwa kobiecość, podobnie jak autentyczna męskość, nie potrzebuje przebrań. Kobieta mądra, z klasą sama z siebie czuje się prawdziwą kobietą. Posiada to poczucie nawet wówczas, gdy ma świadomość zbędnych kilogramów, zmarszczek na twarzy albo liczby przeżytych przez siebie lat. Natomiast kobieca podróba – nawet w szykownym opakowaniu i wyposażona w pozytywkę wygrywającą najbardziej uwodzicielskie dla męskiego ucha melodie – zawsze podróbą pozostanie. Przyznaję jednak: życie pod tym względem nieraz mnie zaskakiwało. Dlatego dzisiaj wiem, że każda kobieta – podobnie jak mężczyzna – może siebie zmieniać, pracować nad sobą i tworzyć własne piękno.

Wojciech Szczawiński

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Osobowość
dni_sily_icon
Dni siły w Warszawie

Jestem zwolenniczką mówienia w Polsce po polsku. Staram się dbać o czystość mojego języka… choć czasami wtrącę jakieś okey. Dookoła...

Zamknij