Ratunku! romans!
29-06-2011Zakochać się łatwo. Zwłaszcza na wakacjach, z daleka od obowiązków i… męża. Jak wrócić do życia po urlopie? Jak się odkochać, zapomnieć, wyleczyć? Są sposoby. Głos ma Krzysztof Korona – psycholog i seksuolog, coach, doradca rodzinny, założyciel TVNmed telewizji dla lekarzy.

Foto. photostock / freedigitalphotos.net
Gdyby kobiety znały sposób na bezbolesne zakończenie związku, na pewno dochody psychiatrów, psychologów i adwokatów spadłyby co najmniej o połowę… O czym chcę powiedzieć? Przestrzegam Cię przed niekontrolowanym wakacyjnym „podpalaniem” własnego libido. Gaszenie erotycznego pożaru łatwe nie jest. Często przeszkadza w pracy i… w utrzymaniu starego związku oczywiście. Ale się zdarza. Jego bohatera nazwę tu „dmuchawcem-latawcem” – ot, takie letnie skojarzenie.
Łatwo powiedzieć: zapomnij
Ofiary katastrof miłosnych rekrutują się najczęściej z kobiet, które są niedopieszczone – w znaczeniu psychicznym i fizycznym też.
Komplementami wakacyjnego „latawca- dmuchawca” nasiąkają jak gąbka. Dlatego tak łatwo je wprowadzić w stan miłosnego ogłupienia – w psychiatrii określany terminem „syndroma amorosum”. Jest to stan zakochania, w którym rozsądek przestaje działać zupełnie tak samo, jak np. w stanie maniakalnym. Nazywamy to slangowo zespołem „seksualnej głupawki”. Rada? Postaraj się o nim zapomnieć. Jasne… Cóż, najczęściej rzecz nie do zrealizowania. Natrętnie powracające erotyczne obrazy z serii „Jak cudownie było mi gdy on… ” nie łatwo poddają się dyrektywie rozumu: „Przestań o nim myśleć!”
Wyrzuć cytrynę
Od strony psychiatrycznej niechciana wakacyjna miłość po etapie maniakalnego błogostanu przypomina nerwicę natręctw połączoną z elementami depresji. Ponieważ rozdmuchane przez „latawca” kobiece libido zadziałało jak super-klej mocujący w pamięci trwałej fascynujące erotyczne wydarzenia, zakochana kobieta musi mieć nie lada silną wolę, aby je usunąć z marzeń dziennych i snów.

Foto. Michal Marcol / freedigitalphotos.net
Proces czyszczenia pamięci i wygaszania niechcianych wspomnień, możesz wspomagać nauczeniem się techniki rozpraszania napierających na świadomość myśli. Zapamiętaj prostą regułę, która rządzi mechanizmem emocji i reakcjami psychosomatycznymi: Chcesz zapanować nad ślinieniem się? Przestań myśleć o cytrynie! Nie myśleć o „latawcu – dmuchawcu” oznacza myśleć o czymś innym. Temat wybierz sobie sama. Np.: Co byś zrobiła gdybyś wygrała 30 mln w totka? Pozwalanie sobie na wspominanie cudownych chwil, które z nim spędziłaś zawsze będzie prowadzić do nasilenia bólu i cierpienia.
O co mi chodzi, mamo?
Niektórzy naukowcy uważają, że nasze upodobania miłosne kształtowane są już wtedy, gdy mamy pięć, sześć, siedem lat. Seksuolog John Money z Johna Hopkins University stworzył teorię map miłosnych. Uważa on, że w dzieciństwie wytwarzamy wzorzec tego, co nas pociąga i odpycha. Dom rodzinny i najbliższe otoczenie kształtują nasze gusty, które decydują później o wyborze partnera. Pewne cechy charakteru, zachowania przyjaciół i krewnych kojarzą się nam przyjemnie, inne – odpychają. W mózgu tworzy się obraz idealnego kochanka. Napotkana osoba jest porównywana z tym wzorcem. Im jest ona bliższa ideałowi, tym prawdopodobnie większe emocje przeżywamy, tym większą mamy szansę na płomienny romans.
Jeżeli taka teoria wyjaśniająca powody „miłosnej wpadki” bardziej ci odpowiada, to do odkochiwania potrzebny ci będzie… weekend z rodzicami. Powspominanie dzieciństwa i rozmowa z mamą powinna pomóc ci w znalezieniu prawidłowego kursu, na odkrytej przez naukowców mapie miłosnej.
Czekoladowa ulga
Znany amerykański psychiatra Michael Liebowitz z New York State Psychiatric Institute uważa, że zakochujemy się wówczas, gdy neurony w układzie limbicznym, czyli w tej części mózgu, która jest odpowiedzialna za powstawanie uczuć, są nasycone i uwrażliwione przez specyficzne substancje chemiczne mózgowe, w tym dopaminę i katecholaminę. Liebowitz przebadał grupę nieszczęśliwie zakochanych. Okazało się, że u chorych z miłości zaburzone jest ich wydzielanie. Potwierdziły to spostrzeżenie, badania innego psychiatry amerykańskiego, Hectora Sabelli. W moczu osób szczęśliwych, stwierdził on podwyższoną zawartość produktów przemiany tych związków chemicznych.

Foto. sxc.hu
Natomiast ci, którzy przeżywali uczuciowy kryzys, mieli ich zdecydowanie mniej. Chorym z miłości zaczęto podawać zatem specjalne leki, dzięki którym nastąpiło podwyższenie poziomu miłosnych „chemikaliów” podobnych do amfetaminy, odpowiedzialnych za utrzymywanie się stanu oczarowania. Terapia okazała się skuteczna. Pamiętaj że lecznicze związki znajdują się podobno również w czekoladzie.
Sznur do wolności, strumienie radości
Jeżeli nie przekonuje cię żadna z powyższych porad, skorzystaj z autoterapii przy użyciu wizualizacji. Według receptury twórców wizualizacji należy wyobrazić sobie gruby sznur, który wyrasta z twojego serca, splotu słonecznego czy wątroby (jeżeli nie możesz wybaczyć) i łączy Cię z wakacyjnym kochankiem. Następnie: „weź w swoje dłonie nożyczki, żyletkę, skalpel czy inne ostre narzędzie i przetnij z wysiłkiem ów sznur. Możesz go także przepalić nad palnikiem gazowym czy płomieniem świecy”.
Inna podobno bardzo skuteczna technika nazywa się „wypłukiwaniem miłosnych wspomnień”. Wyobraź sobie… „ że przez Twoje ciało przepływa piękna, jasna, słoneczna energia – od czubka głowy przez kręgosłup, następnie rozdziela się na dwa złociste strumienie i płynie wzdłuż Twoich nóg, obmywa każdy palec u stóp i wraca przednią stroną ciała do góry. Koncentruj się tylko na tym złocistym strumieniu światła. Obmywając Twoje ciało, strumień ten oczyszcza Cię z negatywnych energii, wszelkich blokad i smętnych myśli”

Foto. sxc.hu
Na koniec jeszcze jedna uwaga niekoniecznie „śmiecho-terapuetyczna” Jednak odradzam wakacyjne zabawy „latawcem – dmuchawcem”.
Nie chodzi tylko o to, byś ochroniła swój aparat psychiczny przed stresem związanym z jego odfrunięciem. Większym problemem może okazać się to, że dmuchawiec odfrunąć nie chce, a dzieci i męża trzeba jakoś przekonać do tezy, że zabieranie komórki pod prysznic jest konieczne ze względu na realizowany przez ciebie nowy projekt w pracy po powrocie z wakacji!
W następnym odcinku – o natrętach seksualnych.
Krzysztof Korona
psycholog, seksuolog kliniczny
www.psychonet.pl








