Nie tylko ramka do obrazu

10-12-2011

– Czas, jaki kobieta dobrze spożytkuje wyłącznie dla siebie, doda jej energii, sprawi, że jej stosunek do otoczenia będzie bardziej pozytywny – mówi Violetta Nowak, inicjatorka klubu ONA w Puławach. – Przecież kiedy czujemy się atrakcyjne, wypoczęte, mądrzejsze i radosne, to lepiej funkcjonujemy w codziennym otoczeniu.

 

 

Violetta Nowak – szczęśliwa mężatka z ponad dwudziestoletnim stażem, matka 21-letniej Moniki i 16-letniego Pawła. Ma 47 lat, doświadczenie, mądrość i wciąż niespożyte pokłady energii do działania. Jest nauczycielem dyplomowanym. W szkole uczy przyrody. Pracuje też w firmie Akuna Polska. W Puławach – w listopadzie 2011 roku – zainicjowała działalność pierwszego w naszym kraju klubu ONA.

 

Jest Pani feministką?

Broń Boże! Uważam, że każdy powinien robić to, do czego został stworzony. Stereotypy oczywiście istnieją, ale feminizm, który ciągnie trochę w stronę polityki, ich nie przełamie. Tu trzeba czegoś więcej.

 

Skąd pomysł na to, by w Puławach powstał klub ONA?

Zainspirował mnie portal Onaonaona.com, moc pozytywnej energii, która skupia się na jego forum dyskusyjnym. Zresztą od dawna marzyłam o stworzeniu grupy – niekoniecznie składającej się wyłącznie z kobiet – w której można rozwijać się i realizować różne pasje, coś na wzór obiadów czwartkowych u króla Stanisława Augusta. Nie miałam tego pomysłu sprecyzowanego. Ale spotkanie z Agatą Młynarską, jej energia i dawanie ludziom siebie, sprawiły, że postanowiłam przekuć swoją ideę w konkret. Przecież naturalność, spontaniczność oraz pasja Agaty bardzo udzielają się kobietom. Pomyślałam, że takiego potencjału nie można zmarnować. Samo forum internetowe i kontakt wirtualny to zbyt mało. Tymczasem w Puławach, jak chyba w każdym innym mieście, jest wiele kreatywnych, fajnych babek, które pragną działać i wspólnie realizować swoje pasje, ciągle czegoś nowego się uczyć. Postanowiłyśmy więc zjednoczyć siły, bo w takiej wspólnocie można robić wiele fajnych rzeczy. I robimy je.

 

Na przykład co?

Choćby spotkanie z brafitterką, czyli osobą profesjonalnie zajmującą się dopasowywaniem biustonoszy. To bardzo ważne. Zły dobór biustonosza może negatywnie wpłynąć nie tylko na samopoczucie i komfort noszenia, ale także na sylwetkę oraz zdrowie. Ale funkcjonowania klubu nie chcemy ograniczać jedynie do tego rodzaju praktycznych rzeczy. Pragniemy też organizować warsztaty i prelekcje służące rozwojowi samoświadomości kobiet. Pomysłów mamy już sporo. Takie spotkania to także świetna zabawa, wyrywanie się rutynie codzienności. Istotne też jest to, by kobiety poznawały się wzajemnie, usiadły wspólnie przy filiżance kawy albo lampce szampana i najnormalniej w świecie porozmawiały o własnych sprawach. Działalność klubu ma nam sprawiać frajdę. Nic na siłę.

 

Wspomniała Pani o codziennej rutynie. Niektóre kobiety mają wyrzuty sumienia, kiedy od tej rutyny odchodzą.

To niedobrze. Każda z nas powinna mieć czas dla siebie. Musimy nauczyć się wychodzić z domów i pozbywać przy tym mylnego przekonania, że robimy to kosztem naszych dzieci, mężów, że coś zaniedbujemy. Tak naprawdę czas, jaki kobieta dobrze spożytkuje wyłącznie dla samej siebie, doda jej energii, sprawi, że jej stosunek do otoczenia będzie bardziej pozytywny. Przecież kiedy czujemy się atrakcyjne, wypoczęte, mądrzejsze i radosne, to lepiej funkcjonujemy w naszym codziennym otoczeniu. Czas, jaki poświęcamy same sobie, służy więc również doskonale naszym bliskim. Dlatego warto o siebie dbać.

 

Trzeba się tego nauczyć?

Tak. Ja tę lekcję mam już za sobą. Działanie klubu ONA w Puławach ma też powodować, że kobiety będą zwracały większą uwagę na jakość swojego życia – nie tylko tę zewnętrzną, ale także psychiczną. Im ta jakość będzie wyższa, tym zadowolenie kobiet stanie się większe. Każdy dzień warto fajnie przeżyć. Chcemy na przykład organizować spotkania z zakresu zdrowia, komunikacji interpersonalnej. Niejednokrotnie brałam udział w takich szkoleniach. Wiem o tym, że mogą być bardzo pomocne.

 

Grupowe działanie daje wiele korzyści.

Naturalnie. Można wtedy podyskutować, podzielić się wrażeniami i doświadczeniami, a wymiar finansowy też jest nie bez znaczenia. Na przykład część naszych klubowiczek postanowiła ćwiczyć na siłowni, bo chodzenie z kijami ich nie zainteresowało. Już dowiedziały się, że za korzystanie z niej w grupie będą miały rabaty. Ale to, co najfajniejszego u nas się stało, to pomysły, które mają dziewczyny. Przypuszczam, że oferta naszego klubu ONA będzie bardzo różnorodna i każda z nas coś interesującego dla siebie w niej znajdzie. Marzę o tym, żeby klub służył przede wszystkim wydobywaniu z kobiet ich wewnętrznego piękna, by to piękno promieniowało z nich uszlachetniając zewnętrzny wizerunek. Fryzura, makijaż albo nasz ubiór to przecież tylko ramka do obrazu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Wojciech Szczawiński

 

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Osobowość
3
BVLGARI i Onaonaona.com ogłaszają Konkurs „Miłość na święta…”

Ona, on, srebrne płatki śniegu, dzwonki sań, kolędy. Pięknie. Miłość ze świętami w tle. Poznali się, pokochali, odtąd byli nierozłączni....

Zamknij