Miss silnego charakteru

15-12-2011

Ewa Wachowicz – producentka programów telewizyjnych, autorka książek kucharskich, gospodyni programu „Ewa gotuje”, Miss Polonia 1992, Wicemiss Świata 1992 i była rzecznik rządu, kobieta biznesu z męskim charakterem. Czy na pewno męskim?

 

Czy można powiedzieć, że jesteś kobieta spełnioną ?

W męskim rozumieniu – tak. Wybudowałam dom, zasadziłam drzewo, urodziłam córkę i parę innych „córek” w postaci firm, które prowadzę. Robię w życiu to, co lubię, czyli produkuję programy telewizyjne, a moją pasją jest gotowanie. Część programów jest związana z moimi zainteresowaniami. W Polsat Cafe, w programie „Gadżety kobiety”, doradzam, jak poruszać się w świecie wypełnionym różnymi przedmiotami. Nie zawsze do końca potrzebnymi. Albo odwrotnie – takimi, które mogą być bardzo użyteczne, a przy pierwszym zetknięciu nie bardzo wiadomo, do czego służą. Czuję się też kobietą spełnioną, bo mam swoje pasje. Gotowanie to jedna z nich, drugą jest sport. Ostatnio zafascynowała mnie wspinaczka wysokogórska.

Wspinaczka to raczej męski sport. Masz męski charakter?

No skąd, popatrz na mnie: jestem stuprocentową kobietą. Kiedy patrzę w lustro, widzę kobietę, tyle że z mocnym charakterem.

Nie wiem, czy osobiście znam mężczyznę, który sam tworzyłby tyle przedsięwzięć od zera, tyle – jak to określiłaś – „córek”…

Najważniejsza córka, Aleksandra skończyła właśnie 11 lat, a inne córki to moje firmy: założona w 1993 roku Promiss – w niej wydaj moje książki i gadżety. Druga produkuje programy telewizyjne, a teraz najmłodsza córka – Nova Clinic w Krakowie jest związana z dbaniem o zdrowie. Nie tylko nasze własne. My, kobiety, dbamy o rodzinę, o bliskich, bardzo często to my przyprowadzamy dzieci do lekarzy, pamiętamy o sobie, ale także o innych. Klinika dysponuje najnowocześniejszą diagnostyką, a, jak wiadomo, wczesna diagnostyka jest bardzo ważna.

Nowe technologie to coś, co Ciebie w ogóle nie przeraża, ale kobiety raczej się tego boją…

Mnie to pasjonuje. Podczas kręcenia jednego z odcinków programu, kiedy kompletowaliśmy w sklepie sprzęty do nagrania, okazało się, że na technicznych nowinkach znałam się lepiej niż cała moja męska ekipa. W życiu przeczytałam chyba tysiąc instrukcji obsługi przeróżnych urządzeń.

Kobiety nie lubią czytać instrukcji…

Ja lubię i przydaje mi się to w życiu. Do drobnych napraw nie wzywam „fachowców”, którzy inkasują za dokręcenie śrubki sto złotych. To znaczna oszczędność. Moje zainteresowania nowościami technicznym zaowocowały nowym projektem. Stworzyłam aplikację „i gotuje”, którą można nabyć na iphona i ipada. Aplikacja jest bardzo przydatna, zawiera sześćdziesiąt przepisów na smaczne potrawy, instrukcje, jak je przygotować i robi nam listę zakupów potrzebnych do wykonania danego dania.

Czyli nowoczesność sprawdza się także w kuchni. Łączysz umiejętności doskonałej gospodyni i dobrego gospodarza. I to jest chyba Twoja męska strona mocy…

Ten świat tak się jakoś poprzestawiał. Nie do końca na dobre. Kobiety przejmują zbyt wiele funkcji, które dawniej zupełnie ich nie dotyczyły.

Może same tego chcą. Ty chyba tak chcesz.

Myślę, że wyniosłam to z domu. Od dziecka w męski, techniczny świat wprowadzał mnie tata. Mnie i mojego brata, ale jakoś mnie sobie upodobał.

Stwierdził, że to Ty będziesz nosiła spodnie?

Lubię spodnie, aczkolwiek najbardziej na świecie lubię nosić sukienki.

A Twoja córka też jest wciągana w techniczne nowinki czy raczej wybiera sukienki?

Ona ma charakter po mnie, analityczny umysł – poszła w moje ślady.

Czy jest coś, czego nie lubi Ewa Wachowicz?

Prasowania!

Ale to czynność również związana z prowadzeniem domu, tak jak gotowanie.

Z gotowaniem jest inaczej. Lubię gotować dla innych, dla gości, dla przyjaciół, a prasuje się zwykle tylko swoje rzeczy…

Przy okazji zawsze ktoś może pochwalić i powiedzieć: „Ewo, to było pyszne!”.

W słowie „pożywienie” jest zawarty głęboki sens – dawanie energii, siły do pracy. Jeśli smakuje, sprawia się komuś radość – jest to coś wspaniałego.

Masz mnóstwo pomysłów. Czy są chwile, w których się wyciszasz?

Bywają takie poranki, że nie chce mi się wstać z łóżka. Wtedy robię „piżamowy dzień”.

Czyli nie przyjmujesz gości…

Nie otwieram drzwi, chyba że dla absolutnie najbliższych. Ale takich momentów zamknięcia się na innych ludzi jest w moim życiu na szczęście bardzo niewiele.

Dorota Rojek

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Osobowość
IMAGE_792609FF-0CB4-4399-9074-6BF2862926F9
Nie tylko ramka do obrazu

– Czas, jaki kobieta dobrze spożytkuje wyłącznie dla siebie, doda jej energii, sprawi, że jej stosunek do otoczenia będzie bardziej...

Zamknij