Gwałt – stygmat hańby
13-10-2011Gwałcone są nie tylko nastolatki i młode kobiety. Ten dramat może się nam zdarzyć w każdym wieku, podczas spaceru, na przyjęciu u znajomych… We własnym domu również. Jeśli masz córkę, mądrze ją edukuj, by unikała zagrożeń i rozumiała, że czyhają na nią nawet w miejscach publicznych. Gwałt to stygmat, który naznacza psychikę do końca życia.

Foto. dreamstime.com
Szacuje się, że w Polsce popełnianych jest nawet kilkaset gwałtów dziennie. Zaledwie o kilku z tej liczby informowana jest policja. Dzieje się tak dlatego, ponieważ zgwałcenie piętnuje przede wszystkim ofiarę. W małżeństwach tego rodzaju przestępstwa również mają miejsce, a, dzięki farmakologii, metody gwałtów na kobietach stają coraz bardziej brutalne.
Portret gwałciciela
Dr. Janusz Mieszkowski, psychoterapeuta, podkreśla, że o popełnieniu gwałtu w większym stopniu, niż chęć odbycia stosunku, decyduje motywacja psychiczna. Gwałciciele to głównie mężczyźni sfrustrowani albo tacy, którzy odczuwają chorobliwe pragnienie dominacji nad kobietami. Zdaniem Mieszkowskiego, istotnym czynnikiem w dopuszczaniu się gwałtów na kobietach jest też tzw. podatność wiktymologiczna ofiar. Zalicza się do niej m.in. osłabienie woli, stany depresyjne i słaby stopień autoafirmacji. Jednak nierzadko kobiety stają się ofiarami gwałtu również na skutek własnej lekkomyślności. Prowokować gwałciciela można na wiele sposobów: zbyt krótką spódnicą, samotnym spacerem, kokieteryjnym uśmiechem czy nawet odsłoniętymi ramionami. Gwałcicielami mogą być również erotomani. Wielu z nich to mężczyźni, którym obcowanie seksualne służy do potwierdzania własnej wartości. Motywem powodującym gwałt jest w tym przypadku kumulacja potrzeb płciowych, ale takich, które generuje poczucie niższości i brak wiary w swoją seksualną potencję.
Na własne życzenie?
Twierdzenie, że kobiety zostają zgwałcone na własne życzenie – bo prowokowały wyzywającym wyglądem albo zachowaniem – jest zbytnim uproszczeniem problemu i główną przyczyną tego, że tak wiele przestępstw seksualnych nie jest zgłaszanych policji. Szczególnie w środowiskach wiejskich i małomiasteczkowych, wśród osób z niskim wykształceniem wciąż pokutuje opinia, że zgwałcona kobieta „sama się o to prosiła, więc nie ma sensu sprawy rozgłaszać i gdziekolwiek z nią chodzić, bo tylko będzie wstyd”. Inna rzecz, że w naszej kulturze u części mężczyzn wciąż panuje przekonanie o tym, że jeżeli kobieta mówi: „Nie”, to znaczy, że myśli: „Tak”. Żadne zachowanie ofiary (nawet skrajnie prowokujące) nie może służyć do usprawiedliwienia zgwałcenia.
Trauma na zawsze
Na zaburzenia emocjonalne cierpi ponad dziewięćdziesiąt procent zgwałconych kobiet. Czują one nie tylko lęk. Uważają też siebie za kulturowo zhańbione. Te z nich, które nie są jeszcze w stałych związkach, unikają po przestępstwie kontaktów z mężczyznami, izolują się od swoich środowisk. Jeśli nawet zdecydują się na współżycie, rzadko osiągają w nim satysfakcję i do końca życia pozostają oziębłe. Najczęściej jednak prowadzą samotne życie. Nawet kilkuletnia terapia nie uwalnia ich od traumy oraz lęku przed kolejnym zgwałceniem. W przypadku zgwałconych mężatek zdarza się, że ich mężowie odchodzą ze wspólnego domu, ponieważ podświadomie za tragedię obwiniają swoje partnerki. Niektórzy z nich posiadają też głęboko zakodowane przekonanie, że jeśli ich kobietę „miał” inny mężczyzna, to jest już ona „nieczysta”, a nawet że w ogóle przestaje być kobietą. To sprawia, że ofiara gwałtu czuje się jeszcze bardziej winna i nabiera przeświadczenia, iż – szukając wsparcia oraz zrozumienia – niepotrzebnie o dokonanym gwałcie informowała policję i swoich bliskich.
Wszystko w porządku?
Gwałty w małżeństwach jeszcze do niedawna były traktowane jako tabu. Uważano, że w tego rodzaju związkach nie może być mowy o przestępstwach seksualnych, bo – jak określił to chociażby przewodniczący Islamskiej Rady Szarijatu w Wielkiej Brytanii Sheikh Maulana Abu Sayeed na łamach dziennika „The Independent” – mężczyzna i kobieta, biorąc ślub, rozumieją, że współżycie płciowe jest elementem ich związku i dlatego w seksie między małżonkami nie może być niczego niewłaściwego. Duchowny powiedział też, że kobiety kłamią, jeśli twierdzą, że są gwałcone przez swoich mężów; jeśli kobieta jest nakłaniana do seksu wbrew swej woli, to „nie jest to dobre, ani pożądane”, ale nie staje się też powodem do ścigania mężczyzny i karania go. Zdarza się, że tego rodzaju rozumowanie – chociaż jest niewerbalizowane – funkcjonuje nadal w umysłach mężczyzn wychowanych w kulturze zachodniej. W wielowiekowej tradycji tej kultury kobieta zawsze była traktowana jako płeć mniej doskonała. W VI wieku na soborze w Macon biskupi debatowali nawet nad problemem, czy kobiety mają dusze, a w X wieku Odo z Cluny głosił, że „Obejmować kobietę to tak jak obejmować wór gnoju”. Francuski Senat jeszcze przed II wojną światową sprzeciwiał się prawu kobiet do głosowania w wyborach.
Przy stole z wrogiem
W Stanach Zjednoczonych aż 54 procent mężatek przyznało się do tego, że są gwałcone przez swoich mężów. Gwałty w małżeństwach mogą mieć różne przyczyny i wynikać np. z sadystycznych upodobań mężczyzny (bicie partnerki i znęcania się nad nią wywołuje podniecenie), z odmowy współżycia, z zemsty albo chęci ukarania żony bądź z czystego przekonania o tym, że seks w małżeństwie po prostu się należy. Nierzadko gwałcone mężatki umniejszają rangę dokonywanej na niej przemocy, a nawet pomijają ją milczeniem, ponieważ boją się niezrozumienia przez najbliższe otoczenie. Znajomi wiedzą przecież że ich mąż „to porządny i kulturalny człowiek, a przy tym przykładny ojciec”. Przeżywany przez kobietę koszmar zostaje więc zamknięty w ścianach jej mieszkania dzielonego z oprawcą.
– Rzadko mówi się o problemie zgwałceń w małżeństwie – tłumaczy młodszy inspektor Adam Kinstein, psycholog policyjny zajmujący się ofiarami gwałtów. – Ich ofiary nie chcą zeznawać, bo uważają, że tak musi być, że nawet jeśli mąż gwałci, bije i wyzywa, to dzieje się lepiej niż gdyby łajdaczył się z innymi kobietami. Wobec podobnych zdarzeń pozostajemy bezradni. Niektóre kobiety żyją w przekonaniu, że ich ślubnemu wolno wszystko, a rola żony polega na tym, by być uległą.
Art. 23 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego określa obowiązki wspólnego pożycia małżonków, ale w żadnym wypadku nie uprawnia do egzekwowania w jakikolwiek sposób stosunków seksualnych. Niedochowywanie tego obowiązku przez jednego małżonka może jedynie uprawniać drugiego do żądania rozwiązania małżeństwa przez rozwód.
Pigułka zapomnienia
GHB, flunitrazepam, ketamina, wodzian chloralu – to najpopularniejsze środki wykorzystywane jako „tabletki gwałtu”. Ich podanie wywołuje senność oraz kilkugodzinną amnezję. Substancja dobrze rozpuszczona w sokach, piwie albo coca-coli nie posiada smaku, zapachu i nie zmienia koloru napoju, w jakim zostaje podana. Zaczyna działać po kilkunastu minutach od zażycia. Środki tego typu określa się nie tylko jako „tabletki gwałtu”, ale także „rozboju”. Zdarza się bowiem, że uśpionej ofierze zabierane są karty kredytowe, natomiast ona sama, znajdując się w stanie oszołomienia, zdradza do nich numery PIN. Złodzieje wypłacają pieniądze z bankomatu, oddają karty, a ofierze pozostaje jedynie zastanawianie się nad tym, kiedy i jak wydała całość oszczędności. Trudność wykrycia przestępstw dokonanych w wyniku podania „tabletki gwałtu” polega na tym, że tego typu preparaty są niezwykle szybko rozkładane w organizmie. W dwanaście godzin po zażyciu nie ma po nich śladu w moczu, a już po ośmiu znikają z krwi ofiary. Trzeba pamiętać o tym, że kobieta, będąca pod wpływem „tabletki gwałtu”, często jest gotowa opuścić dyskotekę czy inne miejsce z pierwszą napotkaną osobą.
Jak uniknąć gwałtu
– jeśli widzisz, że ktoś cię śledzi, wyjmij telefon, zadzwoń do znajomych i przekaż dokładnie, w jakim miejscu się znajdujesz; staraj się zachować zimną krew
– jeśli zostaniesz napadnięta, krzycz: „Ratunku, pożar!” albo: „Ratunku, pali się!”; wołanie: „Na pomoc!” jest mniej skuteczne
– powiedz napastnikowi zdecydowanym tonem: „Jestem nosicielką HIV. Chcesz się zarazić?!”
– zastosuj uderzenia w krtań, piszczel albo krocze napastnika, ciągnij go mocno za uszy bądź włóż mu palce w oczy
– jeśli użyjesz gazu, nie stój i nie patrz, jak zachowuje się napastnik, lecz kopnij go w piszczel albo krocze i natychmiast uciekaj (jeśli nie masz gazu łzawiącego, możesz użyć np. piachu albo dezodorantu)
– włóż sobie palce w usta i wywołaj wymioty (obudzi to w napastniku odruch obrzydzenia)
– w dyskotekach i innych tego rodzaju miejscach nie pozostawiaj otwartego napoju bez opieki
– przy gorszym samopoczuciu podczas zabawy w miejscu publicznym zwróć się o pomoc do zaufanej osoby albo ochroniarza
– uprawiaj sport, bo świadomość własnej sprawności da ci poczucie wiary we własne siły (nie tylko w aspekcie fizycznym, ale także psychicznym)
autorka: Halina Konsal











