Dlaczego kobiety uprawiają seks? Z 237 powodów

21-03-2011

Rozmawiała Maja Gawrońska / Kobieta Newsweek

Kobiety rzadko idą do łóżka dla przyjemności – twierdzi psycholog prof. David Buss, autor wydanej niedawno w Polsce książki „Dlaczego kobiety uprawiają seks”, w rozmowie z Mają Gawrońską.

 

Newsweek Kobieta: Odpowiedź na pytanie, dlaczego kobiety uprawiają seks, jest tak skomplikowana, że wymaga napisania książki?

David Buss: Sam byłem zaskoczony. Wraz z psycholog Cindy Meston zadaliśmy to pytanie ponad dwóm tysiącom kobiet. Spodziewaliśmy się kilku powtarzających się powodów. Okazało się, że nie doceniliśmy różnorodności kobiecych motywów. Doliczyliśmy się dwustu trzydziestu siedmiu.

 

Newsweek Kobieta: Na przykład?

David Buss: Są motywy bardzo przyziemne. Jedna z pań zadeklarowała, że uprawia seks, kiedy jej się nudzi, inna, gdy chce szybko zmienić temat rozmowy z partnerem. Są też powody głęboko duchowe, pewna badana opowiadała, że seks zbliża ją do Boga. Część kobiet uprawia seks z przyczyn czysto altruistycznych. Same nie mają na to ochoty, ale chcą po prostu poprawić humor mężom. Na innym biegunie mamy kobiety, które traktują seks jako narzędzie zemsty – uwodzą chłopaka rywalki, aby rozbić jej związek. Jedna z respondentek przyznała nawet, że zdarzyło jej się uprawiać seks tylko po to, aby z całą świadomością zarazić kogoś chorobą przenoszoną drogą płciową. Z drugiej strony, jest też cała gama motywów leczniczych.

 

Newsweek Kobieta: To znaczy?

David Buss: Dziwi się pani, bo pewnie sądzi, że ból głowy to jedna z najpopularniejszych łóżkowych wymówek. Otóż okazuje się, że nie zawsze to prawda. Część kobiet właśnie z powodu bólu głowy inicjuje seks. Twierdzą, że po seksie przechodzi jak ręką odjął! Podobnie zresztą jak bóle menstruacyjne. Są kobiety, które uwodzą kogoś tylko po to, aby się tych niedogodności pozbyć.

 

Newsweek Kobieta: Ale chyba przede wszystkim robią to dla przyjemności albo dlatego, że są zakochane?

David Buss: Oczywiście znajdą się kobiety, które uprawiają seks po to, aby poczuć więź z partnerem i wyrazić w ten sposób uczucia. Jednak jestem przekonany, że w większości przypadków jest inaczej. Zdecydowanie częściej kobiety traktują seks jako bardzo praktyczne narzędzie. Podam dość ekstremalny przykład. Jedna z badanych przez nas kobiet powiedziała, że idzie do łóżka głównie dlatego, że to najlepszy sposób na zmuszenie swojego faceta do wyniesienia śmieci. Inna robi to dla awansu w pracy albo dla zatrzymania przy sobie mężczyzny, który zapewnia byt jej i dzieciom.

 

Newsweek Kobieta: Chce pan powiedzieć, że kobiety uprawiają seks głównie z wyrachowania?

David Buss: Nie użyłbym tego określenia. Z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej seks jest i zawsze był bardzo ważnym zasobem, którym żeńskie przedstawicielki naszego gatunku muszą odpowiednio gospodarować. Koszt złego zarządzania seksem, czyli chybionej inwestycji, jest dla kobiet bardzo wysoki. W przypadku zapłodnienia to przynajmniej dziewięć miesięcy ciąży i kilka kolejnych przeznaczonych na karmienie piersią. Nie mówiąc o zajmowaniu się dzieckiem, aby zapewnić mu przetrwanie. Jeśli ojcem jest mężczyzna o niezbyt atrakcyjnych biologicznie cechach, czyli taki, który nie gwarantuje dziecku dobrych genów i zdrowia, to kompletnie chybiona inwestycja. Także z punktu widzenia całego gatunku. Mężczyzna tyle nie ryzykuje. Może kochać się bardzo często, z wieloma partnerkami, a jeśli dojdzie do ciąży, to nawet i lepiej. Po prostu przekaże więcej swoich genów potomstwu. Mówiąc kolokwialnie: plemniki są tanie, jajeczka – bardzo cenne. A więc dla kobiet seks jest czymś wartościowym i nie rozporządzają nim w przypadkowy sposób.

 

Newsweek Kobieta: Rozumiem, że tak zachowywały się nasze przodkinie. Jednak dzisiaj mamy antykoncepcję, a kobiety otwarcie mówią, że zdarza im się pójść do łóżka z kimś, kogo dopiero co poznały, bo zwyczajnie miały na to ochotę.

David Buss: To prawda. Wiele kobiet tak robi. Pytanie tylko, czy naprawdę same o tym zdecydowały, czy znowu dała znać natura. Chociaż sobie tego nie uświadamiamy, działamy wedle mechanizmów adaptacyjnych odziedziczonych po naszych przodkach. To one gwarantowały sukces w ewolucji. Kobiety odbywające przygodne stosunki mówią, że robią to wtedy, gdy mężczyzna im się podoba, jest atrakcyjny. To oznacza zazwyczaj szeroką klatką piersiową, ostry zarys szczęki, niski tembr głosu. Badania potwierdzają, że to oznaki wysokiego poziomu testosteronu, który gwarantuje, po pierwsze, sukces reprodukcyjny, a po drugie, przekazanie tych wszystkich pożądanych cech potomstwu. Natura podpowiada nam więc, że jednorazowy seks z takim mężczyzną – zdrowym, silnym, a więc mogącym dobrze zaopiekować się rodziną – po prostu się opłaca. Te mechanizmy, wedle których działamy, nie są jednak kompletnie sztywne. Dzisiaj z podobnych powodów kobiety za atrakcyjnych uważają mężczyzn o wysokim statusie społecznym. Jeśli zaś szukają partnera na stałe, a nie na jedną noc, nad męskość przedkładają takie cechy, jak opiekuńczość, odpowiedzialność czy stabilność.

 

Newsweek Kobieta: Ale kobiety nie potrzebują dziś opiekunów. Same utrzymują rodziny, a jeśli chcą dobrej puli genów, mogą ją kupić w banku spermy.

David Buss: Faktycznie, kobiety mogą się obyć bez wartościowych mężczyzn. Mimo to cały czas obserwujemy zapotrzebowanie na ten typ. Ba, panie są w stanie zrobić wiele, aby go zdobyć. Tych instynktów nie pozbędziemy się w kilka lat. Poza tym dzisiaj chcemy zapewnić potomstwu nie tylko przetrwanie z dnia na dzień, ale jak najlepsze warunki do życia. Atrakcyjny mężczyzna, na przykład taki, który odniósł sukces zawodowy, może w tym pomóc.

 

Newsweek Kobieta: Problem w tym, że atrakcyjne kobiety narzekają na brak takich mężczyzn.

David Buss: Zupełnie mnie nie to nie zaskakuje. Gorzej, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Ci panowie, którzy rokują najlepiej, najszybciej znikają z rynku matrymonialnego. Oni też szukają najatrakcyjniejszych z ich punktu widzenia kobiet i dobierają się w pary. Mężczyźni, którzy stanowią dobry materiał do stałych związków, po prostu w nich pozostają. A ci, którzy decydują się na tysiące przygodnych kontaktów, nie nadają się do poważniejszych zobowiązań. Kobietom potrzebującym jedynie dawcy spermy lub kogoś na stałe pozostaje więc strategia, którą nazywam kłusownictwem seksualnym. Mogą odbić partnera innej. To zresztą jeden z powodów, które respondentki podawały jako motyw pójścia z kimś do łóżka. Z punktu widzenia natury całkowicie zrozumiały.

Rozmawiała Maja Gawrońska / Kobieta Newsweek

 

Czytaj więcej!

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Osobowość
Anna Jurksztowicz: „Joga, moja droga życia”

Diamentowy kolczyk, to jej znak szczególny! Kiedy śpiewała tę piosenkę na festiwalu w Opolu, nie sądziłam, że kiedykolwiek nasze drogi się...

Zamknij