Anna Jurksztowicz: „Joga, moja droga życia”

17-03-2011

Diamentowy kolczyk, to jej znak szczególny! Kiedy śpiewała tę piosenkę na festiwalu w Opolu, nie sądziłam, że kiedykolwiek nasze drogi się spotkają. Jej głos wyznacza rytm polskich, niedzielnych obiadów na dobre i na złe! Jest gwiazdą, której blask dodaje uroku jej mężowi – słynnemu kompozytorowi Krzesimirowi Dębskiemu. Ania jest kobietą luksusową, i niezwykle skromną. Jest uosobieniem ciepła, spokoju, rozwagi. Prowadzi dom otwarty, w którym najwazniejsze są jej rodzina i muzyka. Ania nigdy nie stoi w miejscu, zdobywa dyplomy, prowadzi firmę, jest trenerem jogi. Oto piękne, nieznane strony Anny J.

Agata Młynarska

 

 

DLACZEGO LUBIĘ JOGĘ?
Anna Jurksztowicz

 

Lubię jogę, bo dzięki niej dokonałam ważnego odkrycia. Dowiedziałam się, że na świecie jest tylko jedna osoba, która mi przeszkadza w realizacji moich marzeń. Poznałam tę osobę. To jestem ja. Witaj w klubie.

 

Cóż my właściwie wiemy o jodze? Czy to jest gimnastyka, akrobacja, religia czy sekta? Odkąd zaczęłam praktykę jogi i czuję się trochę bardziej oświecona, widzę, jak błędnie joga bywa rozumiana. Często posługujemy się popularnymi określeniami, których znaczenia nie rozumiemy, np.: medytacja, mantra, karma, nirwana. Najprościej mówiąc, joga to wspaniała starożytna filozofia i praktyczna wiedza jak dbać o kondycję naszego ciała, umysłu i duszy. Nie wiadomo dokładnie ile ma lat, narodziła się gdzieś pomiędzy 5000 a 15000 lat temu. Jest wiele szkół jogi, ale tylko niektóre mogą uchodzić za kierunki filozoficzne. Kiedy joga wyznacza moralność i styl życia, wówczas nosi też miano „drogi poznania”. Choć joga nie jest religią , w wielu religiach Indusów (hinduisci, buddysci, dżinisci, sikhowie) ma olbrzymie znaczenie . Także chrześcijańscy i muzułmańscy mistycy czerpią z medytacyjnych technik jogicznych. Na jodze wzorują się rozmaite systemy gimnastyczno – fitnessowe (callanetics, pilates, streching i wiele innych).

 

 

JARZMO CAŁKIEM PRZYJEMNE

Słowo joga oznacza trening (jarzmo).

 

W sferze fizycznej uczymy się dbać o nasze ciało, ćwiczymy pozycje gimnastyczne (asana) i prawidłowe oddychanie, które nas odżywia (pranajama). Stosując jogiczny styl życia przestrzegamy diety wegetariańskiej oraz zgodnego z procedurami (satwa) sposobu przyrządzania pokarmu. Wdrażamy sadhnę (poranną praktykę samodyscypliny) oraz rytuał porannego i wieczornego dbania o higienę ciała. Żyjemy zgodnie z naszym zegarem biologicznym. Wstajemy o świcie – nawet sobie nie wyobrażacie, jakie to może być przyjemne… Papierosy i alkohol? Już po krótkim czasie praktyki same odpadają.

W sferze psychicznej joga pomaga nam panować nad uczuciami i emocjami (krija, mantra) Rozwija intuicję, uczy dyscypliny i wytrwałości w realizacji zadań (medytacja). Kiedy to wszystko już praktykujemy, wówczas w sferze duchowej czeka na nas absolutna bomba: doświadczamy podniesienia na wyższy poziom istnienia. W tym stanie spokoju możemy skontaktować się z naszym najwyższym ja (jaźń),i doświadczyć nieskończoności. Wtedy już tylko krok do osiągnięcia absolutnego szczęścia (nirwany). W dodatku ty sama możesz zdecydować, kiedy dostąpisz tego absolutnego szczęścia.
Słyszę niekiedy, że joga jest niebezpieczna. Dla słabych, zagubionych osób – tak. Można łatwo popaść w fanatyczną przesadę. Ale dla takich ludzi wszystko może być niebezpieczne, nawet polityka czy sport. Dlatego warto mieć swojego guru (nauczyciela), który będzie pomagał ci trzymać w ryzach twoje ego. Praktykując jogę można trochę zdziwaczeć, odkrywając uroki samotności.
Jest jeszcze jedno zagrożenie: joga uwalnia nasz twórczy potencjał, budując niezależność. Jak powiedział Jogi Bajan, duchowy przywódca sikhów,„(..)wzniosłość i siła, którą daje joga, odbiera człowiekowi możliwość bycia wykorzystywanym przez innego człowieka”.

Jogini już dawno wiedzieli, że poprzez świadome działanie; oddech, śpiewanie, ćwiczenia fizyczne, modlitwę czy pozytywne uczucia, możemy oddziaływać na poziomie fizycznym na wydzialanie hormonów. Sami wpływamy na nasze zdrowie i psychikę.
Według fizyki einsteinowskiej (Einstein to moj guru, by the way) możemy materię zamieniać w energię. Otóż mam ciche podejrzenie, że jogini także o tych sprawach wiedzieli na długo przed Einsteinem. Dali temu wyraz w ściśle do niedawna strzeżonej wiedzy o technikach pracy z ciałem.

Dzięki znajomości technik jogicznych możemy więc zarządzać naszą energią.

Aby ją kontrolować, musimy poznać system czakr. Czakry to w medycynie holistycznej umowne koła energetyczne na naszym ciele. Ich działanie jest szeroko opisane, choć zachodnia medycyna nie potwierdza ich istnienia. Lokalizacja czakr pokrywa się jednakże z położeniem gruczołów dokrewnych i splotow nerwowych.
Jeżeli energia nie jest zrównoważona, jesteśmy uzależnieni od kaprysów naszego ciała. Stajemy się niewolnikami głodu, pragnień, seksualności, złego trawienia, nałogów.
Funkcjonujemy na poziomie instynktów. Joga oferuje setki ćwiczeń, które zrównoważą naszą energię. Dzięki tej praktycznej wiedzy wiemy, jak się uzdrowić.

Mozemy odkryć mądrość Ajurwedy (to starożytna encyklopedia zdrowia – najbardziej znana ze wszystkich Wed) czy Kamasutry.

 

 

JEDNOTOROWY MĘŻCZYZNA


Fascynująca jest humanologia (psychologia z perspektywy jogi). Dzięki niej możemy mieć gotowe recepty na rozwiązanie wielu życiowych problemów w rodzinie, małżeństwie, w związkach. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam, że mężczyzna jest jednotorowy. To wiele tłumaczy. Zwykle mężczyzna z łatwością skupia sie na jednej tylko rzeczy. To oczywiście ma plusy dla rozwoju jego kariery albo drogi duchowej. Ale nie będzie z tobą rozmawiał podczas prowadzenia samochodu. I nie obwinaj go za to. Kobieta myśli ideami, potrafi działać wieloma torami jednocześnie. Gotując obiad, umiemy w tym samym czasie oglądać telewizję, karmić dziecko i rozmawiać przez telefon. Za takie rozproszenie płacimy później zmęczeniem, smutkiem, rozczarowaniem. Mężczyzna powinien popracować nad rozwojem swojej wielotorowości (są na to odpowiednie ćwiczenia), a kobieta – wyćwiczyć pełne skupienie na jednej czynności (z powodu swojej natury kobiety dawniej nie były nawet dopuszczane do medytacji).

 

W codziennych rozmowach nadużywamy określenia „taka karma”. Towarzyszy mu rozłożenie rąk w geście beznadziei. Nic nie poradzę. Czy wiecie, że karmę możemy zamieniać w dharmę? To bardzo dobra wiadomość. Dharma to ścieżka życia ponad karmę, działanie bez reakcji. Czy zdajecie sobie sprawę, że możemy przerwać łańcuch niepowodzeń i błędów popełnianych przez nasze matki, babcie i prabbabcie? Przecież karma (prawo przyczyny i skutku) to skłonność do pewnych zachowań, do których jesteśmy przywiązani. To suma nawyków kulturowych, wyniesionych z naszego domu, z naszych poprzednich „wcieleń”, podobieństwo do naszych przodkow. Albo, jak powiedziałby Afrykanin, do naszych duchów. Europejczyk łatwo zauważy zbieżność takiego myślenia z freudowską psychoanalizą. Tyle, że Freud koncentrował się na skutkach seksualności człowieka, a joga, tak jak medycyna holistyczna, traktuje organizm ludzki jako złożoną, doskonałą całość. Czy wiesz, że posiadasz 10 ciał jogicznych, w tym 3 umysły?

Nasze myśli tworzą przyczyny kolejnych wcieleń, cykl narodzin i śmierci pobudzany jest przez karmę (reinkarnacja), a wyzwolenie od tego cyklu następuje gdy nasze działania nie wytwarzają już karmy. Można to osiągnąć poprzez spokój medytacji (medytacja wymazuje karmę). Dzięki medytacji zyskujemy wolną wolę, możliwość działania na dowolnym polu aktywności.

Dlatego używajmy określenia „taka karma” tylko w przypadku stwierdzenia kłopotów żołądkowych u naszego psa lub kota…

 

 

RYCERZ JUŻ NIEPOTRZEBNY?

 

Obowiazkiem jogina jest myśleć … to znaczy nie dopuścić do myślenia. Człowiek niewtajemniczony myśli przedmiotami, osobami, skojarzeniami pamięciowymi. Dlatego praktykowanie medytacji zaczyna sie od skupienia na jednym punkcie (dharana), Uczymy się w ten sposób nie reagować na żadne bodźce zmysłowe i pamięciowe.

 

Medytacja to autopsychoterapia. To nauka o tym, jak sobie samemu uczynić dobrze. Ale jest jeden warunek – trzeba ćwiczyć. Dzięki praktyce poszerzasz swój umysł, psychicznie nie zależysz od niczego ani od nikogo. Możesz, a nawet powinnaś, lecieć za ocean klasą ekonomiczną, bo potrafisz wysiedzieć 10 godzin w jednej asanie, a twoje królestwo nie jest z tego świata. Przestajesz odczuwać strach. Doświadczasz nieskończonej wolności.

To właśnie jest joga.

No cóż, aby mieć szczęśliwe życie, trzeba je sobie wyćwiczyć. Wówczas pojawi się pod twoim domem rycerz na białym koniu. Tyle, że ten rycerz pojawi się na pewno wtedy, gdy już go nie będziesz potrzebowała.

 

Anna Jurksztowicz
Wokalistka i producent muzyczny,
nauczyciel Kundalini Jogi wg przekazu Yogi Bajana

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Osobowość
Biegnij, kochana

Agnieszka Litorowicz-Siegert Ile nowego można w okolicach czterdziestki? Czy w ogóle? I po co? Pozorne nowości: mężczyzna, samochód, biznes –...

Zamknij