OBCE ŻYCIE
jej świat przeminął
słowa straciły siłę lotu ptaka
poczuła się obco we własnym życiu
bezsens skojarzyła z głupotą
dowiedziała się o niej
zbyt późno
stara wariatka pogodę ma na twarzy
na przekór
wulgaryzmy
ostatni dorobek istnienia
ŚWIECA
uparcie milczy popękały wszystkie iluzje
wyprostowana jak świeca
zużyta walką odizolowana od ludzi
spogląda w słońce
zachrypnięty głos zmęczone oczy
myśli o rozwianych marzeniach
przypomniała sobie
wracając do pustego mieszkania
OWOCOWA MELANCHOLOIA
wspomnienie rozstania kazało zapomnieć
o kawie
wyszła z zamkniętego kręgu
zniknęły popękane obrazy
wyczuła wewnętrzny niedosyt
dotknęła śladów słońca
niespokojna dusza wyzwoliła kobiecą
zmysłowość
swobodne ruchy
usta zwilżone czerwienią wiśni
przypominają kuszące wyznania
spogląda na owoców pełne drzewko
czuje jakby znów była w ogrodzie adama
