Maria od Fal już zadeklarowała "koniec z obżarstwem" z tego co przeczytałam na forum. Od jakiegoś czasu też chcę się w końcu wziąć za siebie jak w temacie.
Kto się dołączy?
Dziś nic nie jadłam po 18-tej, jutro zamierzam wypić do 12 w południe zgodnie z zaleceniami Violi 2 litry wody niegazowanej ;)
Od dziś żyjemy zdrowiej, lepiej się odżywiamy i zrzucamy zbędne kg
(1518 wpisów) (98 głosów)-
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry
-
Chętnie się przyłaczę ale zamiast wody zaproponuj coś innego nie cierpię wody niegazowanej
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Jak Viola wróci to objaśni co może zastąpić wodę niegazowaną, może zwykła przegotowana woda? Czy w ogóle nie pijesz samej wody? Np. Muszynianka jest wysokomineralizowana "z bąbelkami".
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
nie pije samej wody ale uwielbiam owocowe herbaty mam nadzieję że zaczynamy od jutra bo właśnie kończę kawałek wspaniałego ciasta z orzechami
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
żeby nie być gołosłowną , będę codziennie wchodzić na wagę i zapisywać "zrzuty" ,nawet te 200g.
Jak zobaczę ten malejący trend, to będę weselsza o 200g . Ja muszę widzieć konkretne cyfry:)Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
aha zapomniałam, a nie ma możliwości edytowania. mam do zrzucenia 10 kg. dobrze znana pigułka ŻP działała przez 2 tygodnie. 1 kg ubył.Jeść trzeba ,tylko znacznie mniejsze porcje. 1ziemniaczek, 1 kalarepka, 1 kawałeczek mięska lub mała rybka. Jednym słowem francuskie porcyjki:)
życzę Wam Wszystkim zrzucającym ciężary i toksyny wypłukującym i sobie Powodzenia .Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Ja nigdy nie byłam na diecie i nie jestem za bardzo ich zwolennikiem. Postaram się jeść mniej, zdrowiej, pić więcej (mam z tym problem) i więcej się ruszać.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
próbowałam raz diety ale z marnym skutkiem jednak zadziałała u mnie inna dieta REMONT>gdy kupiliśmy mieszkanie <oczywiści trzeba było zrobić wiele rzeczy po swojemu to w ciągu 2 miesięcy straciłam 8 kg po prostu nie miałam czasu na regularne posiłki ale nie polecam gdyż rozstroiłam sobie żołądek i nie tylko ciężko to odchorowałam. Teraz przydało by się zrzucić jakieś 5 kilogramów ale już rozsądnie.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Ja sie dolaczam! Probowalam az diety kopenhaskiej,ale nie wytrzymalam i raczej wiecej nie sprobuje.Wolalabym zmienic troche nawyki i jesc zwyczajnie mniej(zwlaszcza slodyczy).Wode uwielbiam i niczym nie napije sie tak jak woda z kranu(mam bardzo dobra na szczescie).Wczoraj zjadlam ostatnie polskie "krowki" i dalam zakaz przywozenia,wiec dolaczam sie i ja.Moze tak bedzie latwiej.Przyjemniej z pewnoscia!:)Powodzenia wszystkim probujacym zrzucic co nieco!:)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Ja jeszcze pomyślę nad tym dołączaniem ;) Łasuch jestem, ale powoli się zastanawiam czy nie dołączyć do tak fajnego teamu, nieważne w jakiej konkurencji, może być nawet odchudzanie ;)
A ta wodą to jest tak: Obliczamy naszą dobowa normę dzieląc wagę przez 30. Zwykle wychodzi ok. 2 litrów.
2/3 normy dobowej staramy się wypić do południa. Nie na raz, często, małymi porcjami. Najlepiej szklanka co godzinę. Nie powinniśmy dopuszczać do uczucia pragnienia.Woda oczywiście niegazowana, bo ta gazowana z CO2 jest po prostu słabym kwasem węglowym, a to nie jest korzystne dla organizmu. Ja na początku też miałam problem, bo mi sama woda nie smakowała i piłam gazowaną, ale z czasem coraz mniej. Zwykle piję letnią wodę przegotowaną, bo nie lubię zimnej, a w zimie to nawet całkiem ciepłą. Herbatki ziołowe, owocowe, jak najbardziej. A szczególnie polecam zieloną i białą. Na pobudzenie świetna jest yerba matte, lepsza od kawy. Wszystko oczywiście niesłodzone.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
A co do diety ... dieta to nie jest wyrzeczenie, to sposób odżywiania. I ważne jest, aby znaleźć sobie taką dietę, którą polubimy, a która będzie zdrowa, zbilansowana i niezbyt kaloryczna, skoro chcemy gubić kg.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Napisałam ten tekst chyba w okolicy Wielkanocy. Zrezygnowałam z jego opublikowania, bo nie wydawało mi się, że będzie miał odbiorców. Ostatnio na stronie głównej pojawił się artykuł o Dukanie, a i kilka pań rozmawia o diecie. Może więc moje refleksje przydadzą się komuś.
DUKAN – przemyślany
We wrześniu wylądowałam z rzewnym katarem w łóżku. Nie chciało mi się iść do lekarza, nie potrzebowałam ani L4, ani recepty. To mąż, przy okazji dorocznych wizyt, pokazał lekarzowi moje najnowsze wyniki standardowych badań. Wrócił z aparatem do mierzenia poziomu cukru. Patrzyłam jak przysłowiowa sroka w kość na cyferki przekraczające poziom zagrożenia. Ja i cukrzyca?
Pamiętam jak moja koleżanka w dzieciństwie zachorowała na cukrzycę i jako 14-latka dawałam jej pierwszy i ostatni (ostatni mój, nie jej) zastrzyk. I to były moje jedyne związki z cukrzycą. Ale zaraz przypomniała mi się nasza sąsiadka w moim wieku, której amputowano nogę i mąż przyjaciółki, który chyba już nigdy nas nie odwiedzi, bo ma problemy z wyjściem z domu. Uświadomiłam sobie, że ostatnio zdarzało mi się odejść od kuchenki, mówiąc, - Muszę się natychmiast zdrzemnąć-. Mąż wiedział, że zanim ziemniaki skończą się gotować, ja wrócę wyspana.
Tymczasem po skrupulatnym rachunku sumienia wszystkie ciasta, desery i lody (pod pozorem, że wnuki to lubią) zostały zewidencjonowane. Szalę goryczy dopełniła waga. Kiedy na nią weszłam, powiedziała tylko -Spadaj! – i pokazała mi cyferki, jak się pokazuje język a takiej cyfry jeszcze w życiu nie widziałam. (Złośliwie zapisałam ten osobisty rekord wagowy.) Zajrzałam do Internetu. Po trzech dniach wiedziałam, że muszę schudnąć i miałam gotową listę produktów, które mogę spożywać. Byłam już niemal ekspertką od cukrzycy. W tym stanie ducha cukier i chleb zniknęły z mojego świata bezboleśnie.
Kuzynka wpadała, żeby się pochwalić, że nowa dieta jej służy. (Dukan) Faktycznie wyglądała szczuplej. Podobno jej koleżanka i koleżanka koleżanki … to już pewno znacie z własnych doświadczeń. Mąż zapałał szczerą ochotą poznania tajemnic cudownej diety i przywiózł mi wypożyczoną książkę a nawet dwie, żebym się z tym katarem nie nudziła w łóżku a sam pojechał na ryby. Wizja siebie samej bez nogi, siedzącej na wózku , sprawiła, że studiowałam książkę bardzo metodycznie, zapełniając zeszyt szczegółowymi notatkami i planując ile kilogramów chcę schudnąć i co mogę jeść.
W międzyczasie trwały konsultacje telefoniczne z mężem.
-Ile chcesz schudnąć?
-Cicho. Nic nie bierze. 15 kg .
-Mnie wystarczy pięć. Przy piętnastu dieta nam się nie zgodzi. Ty będziesz jeszcze miał dni mięsne, a ja już warzywne.
-Jak nie bierze to i tak chudnę pięć [czyli nie ma co jeść, bo jedzą tylko złowione ryby], to po co mi taka dieta? Musi być 15.
No i byłam w kropce.I wtedy mnie olśniło. Nasza córka nie stosuje żadnej diety. Oni mają taki styl życia. Ostatnio zauważyłam, że cukier w cukierniczce był jakby lekko zakurzony. Sama przyznała, że kiedyś długo szukali cukiernicy; tak dawno nikt nie prosił o cukier w ich domu. A ten okazały bochenek chleba też kupili tylko na nasz przyjazd. Skoro oni są zdrowi, sprawni i twórczy, to dlaczego nie skorzystać z ich przykładu?
Mierzyłam ów nieszczęsny poziom cukru we krwi i ważyłam się codziennie. Z satysfakcją zaczęłam też odnotowywać codzienną wagę. Ja ci pokażę! – mówiłam sama do siebie, ale i tak, żeby waga słyszała. A ona biedaczka, po chwilowym tryumfie , musiała pokazywać z dnia na dzień coraz mniej. Po dwóch tygodniach byłam przekonana, że podjęłam dobrą decyzję. Cukier spadł do normy, lekarz potwierdził moje przypuszczenie, że to był wypadek przy pracy. (Na co miałam dowód – zdjęcie z wakacji. Bardzo opięta sukienka, w której teraz jest kilka centymetrów luzu.) Mąż mi pozazdrościł i zaczął dopisywać się do mojej listy.
Nie twierdzę, że wynalazłam cudowną dietę. Twierdzę, że znalazłam własny sposób na trzymanie wagi w rozsądnych granicach. W moim przypadku sprawdza się zastąpienie zwykłego chleba pieczywem typu Wasa i ograniczenie cukru. Zwróćcie uwagę – ograniczenie a nie zupełna eliminacja. Lubię gorzką czekoladę i ta jest zawsze w domu. Gdy mam ochotę na coś słodkiego, mała kosteczka wystarczy. Uwielbiałam ptasie mleczko, dlatego został wprowadzony zakaz kupowania go. Piekę ciasta – dowód w Garnku – i nie panikuję, gdy w towarzystwie muszę zjeść nieco więcej. Nigdy nie mówię, że jestem na diecie. To mój styl odżywiania. Kilka razy dziennie, urozmaicone, kolorowe. Stopniowo żołądek przyzwyczaił się, że najpóźniejszy posiłek jest o 18 i odczuwam dyskomfort, jeśli muszę iść spać z pełnym żołądkiem. Systematycznie odwiedzam rodzinnego lekarza, stąd wiem, że wyniki mam bardzo dobre (jak na TEN wiek).
Ale wadze nie odpuszczam. Wiem, że to czysta złośliwość z mojej strony, ale zapisuję ją codziennie. A ona bezbłędnie rozpoznaje – oho torcik orzechowy się jadło! 57,40
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Dołączam się ZDECYDOWANIE! Ale jutro, bo dziś jakoś tak byłoby mi głupio. Rzeczywiście chyba w grupie powionno być raźniej. Przeczytałam wszystkie wpisy tego wątku, rozważyłam, wzięłam pod uwagę. Od jutra zaczynam prowadzićdziennik diety. Kiedyś prowadziłam taki i było mi łatwiej trzymać się pewnych punktów. Bo potem głupio przed sobą samąwpisywaćte kolejne ciasteczka czy batoniki, no i zdecydowanie trudniej o nich pamiętać. A zatem zmieńmy swoje nawyki żywieniowe. Mam do zrzucenia 10 kg. Ale oprócz diety chciałabym jeszcze znaleźć jakieśćwiczenia dla początkujących, które mogę sama wykonywać w domu. Teraz raczej trudno mi będzie pójść na jakiśzbiorowy fitness, a chciałabym zacząć się ruszać. Macie jakieś propozycje?
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Super razem będzie nam raźniej :) Ja zgodnie z tym co wczoraj usłyszałam wczoraj na spotkaniu o czym nie wiedziałam kawę popiłam wodą, zjadłam rybkę na śniadanie i muszę wyskoczyć po wodę do picia.
Maria ja kiedyś regularnie ćwiczyłam z paniami z telewizji, był taki program który prowadziła instruktorka fiitness, mistrzyni kraju. Pewnie teraz można coś znaleźć na dvd albo video lub w internecie. Są na forum zwolenniczki spacerów z kijkami. Ja lubię jeździć na rowerze i spacerować. Czasem gimnastykuję się w domu z dzieckiem - polecam jest niezła zabawa ;)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
AN niestety nie jestem w stanie korzystać z cwiczeń zsynchronizowanych z programem telewizyjnym. Ale płyty to chyba powinno być to. Znacie jakieś i możecie coś polecić czy raczej zdać sięna własny wybór trochę po omacku?
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Mario a może hula hop? http://www.youtube.com/watch?v=HFtQsllZzXs i skakanka.
Myślicie, że to dziecinnie proste? Spróbujcie. Mi po latach przerwy szło masakrycznie, ale za to później jaka satysfakcja :)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
a tu fitness :) http://www.youtube.com/watch?v=jBIqC_WtirM&feature=related
Byłam w tym roku na Zumbie Fitness i na zajęcia przyszły również panie z Uniwersytetu 3 Wieku niektóre "na oko" w wieku 60-70 lat tak im się spodobało, że zapisały się na nastepne zajęcia :) Więc do dzieła my też damy radę :)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Te ćwiczenia fitness podane przez An są rzeczywiście super, ja stosuję
podobne, które wchodzą w skład ćwiczeń rozciągających z taśmą dyna-band,
o czym już kiedyś pisałam :)Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
A ja już ponad rok codziennie ćwiczę jakieś 10-15 min. Znalazłam fajne ćwiczenia na brzuch, ale tak naprawdę to one ćwiczą całą sylwetkę. Niby krótko, ale po 3 miesiącach były już niezłe rezultaty, a na początku to miałam trudność, by jednocześnie unieść rękę i przeciwległą nogę.
Ćwiczę też na siłowni (ale ostatnio bardzo rzadko, bo mi się już znudziły te przyrządy), więcej chodzę, i ostatnio rolki.Tak więc na początek polecam Wam tę płytę "Płaski brzuch bez wysiłku". Ćwiczenia proste i krótkie, ale systematycznie robione są skuteczne. Tu znalazłam tę płytę http://merlin.pl/Chic-Plaski-brzuch-bez-wysilku_Mayfly/browse/product/2,698568.html
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Teofila, dziękuję za ten wpis.
Dieta Dukana jest bardzo niebezpieczna. Ja też się "połaszczyłam" na szybkie efekty, chcą przed weselem schudnąć. Jednak po 3 miesiącach mocno odczuwałam stawy i cera zrobiła mi się taka gładka - cieniutka, jak pergamin. Moja endokrynolog mi uświadomiła, że ta dieta niszczy kolagen w skórze. Te dwa fakty przeważyły i rzuciłam te dietę.
Oczywiście wiedziałam, że ta dieta mocno zakwasza organizm (co jest bardzo szkodliwe), ale oczywiście uważałam, że sobie szybko schudnę zanim mi się coś "popsuje" w organizmie. No i oczywiście mój organizm sobie poradzi, jest w dobrej kondycji, przecież piję Alveo, więc oczyszczam się na bieżąco i regeneruję. Jednak cudów nie ma.Teraz chudnę raczej wolniej niż szybciej, a właściwie trzymam wagę, po prostu odżywiając się rozsądnie. Przydałoby się jeszcze z 8 kg zrzucić. Niestety tych wyskoków żywieniowych mam zbyt dużo, a szczególnie wieczorkiem podjadam. I to jest mój problem z odchudzaniem.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Do zasad podanych przez Teofilę dodam kilka faktów. Głodzenie się daje efekty odwrotne. Należy jeść 5-6 posiłków dziennie (małych), tak by przerwa między nimi nie była dłuższa niż 4 godziny. Inaczej organizm reaguje na stan głodu i jak tylko coś zjemy odkłada jako tłuszcz na wszelki wypadek, jakby znów trafiła się głodówka.
Kolejna rzecz - dużo wody (jak z tą wodą pisałam wyżej). I co ważne pijemy ją przed jedzeniem, nie w trakcie.
I jak AN zauważyła, nie najadamy się wieczorem.
I ważna rzecz przy odchudzaniu. Wysypiamy się. Są badania, z których wynika, że niedosypianie sprzyja nadwadze (coś tam się dzieje z przemianą materii).
To tyle, co tak z głowy pamiętam :)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
57,40
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Może nie będę pisać wagi dzisiejszej, bo lekko mnie zatkało po wejściu na nią. W każdym razie jeszcze nie pojawiło się 8 z przodu... Przypomniałam sobie jedną ważną rzecz - w okresie comiesięcznego cyklu przybiera się zazwyczaj na wadze nawet parę kilogramów.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Teofila ważysz TYLKO 57 kg? Znikniesz nam tu jak się zaczniesz odchudzać ;) To ja nie piszę ile ważę :( ;)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Przecież nikt tu nikogo nie zmusza, ale psychologiczne skuteczniejsze są deklaracje publiczne. Przy moim wzroście, to i tak 2 kg za dużo. Ale jeśli nie chcecie podawać wagi, to można zastosować inny trik - podać ilość kg , które chcecie stracić i od nich odejmować te słodkie a nieszczęsne deczka.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Chcialabym miec do zrzucenia 2 kg ! :)Ja mam ich sporo wiecej.I w sumie nie zakladam nawet ile bo moje plany nie wychodza zazwyczaj. Ale kazdy zrzucony kilogram bedzie mnie cieszyc.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
ja zazwyczaj zrzucam kilka kg ale na pewno nie tak jak np. Agata z rozmiaru 42 na 38 tylko różnica jest powiedzmy o rozmiar i to mi odpowiada, będę do tego zmierzać
zauważyłam, że popijanie tak (jak dla mnie) dużych ilości wody zmniejsza głód, czuję się syta
wczoraj miałam spadek postanowienia niestety pod wieczór, ale spaliłam to sprzataniem do 23-ej ;)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Tak. Woda zmniejsza glod,ale tez oczyszcza swietnie.Co sadzicie o jednodniowych ,cotygodniowych glodowkach oczyszczajacych?...Jeden dzien w tygodniu na wodzie lub sokach owocowo-warzywnych,kefirze...
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Zaczęłam dziennik diety, chyba trzeci raz (choćnie pod rząd i w bliskich odstępach). No dobrze, chcę zrzucić 10-15 kg, właściwie chodzi mi o to, by po dołączeniu gimnastyki schudnąć w obwodach. Ano właśnie - zapomniałam się pomierzyć. Z tego co wiem (o ile sięnie mylę) to mięśnie ważą też swoje, a efekty diety widaćtak naprawdępo zmniejszeniu rozmiaru ubrań. Kurczę, chciałam napisać, że jak pozbędęsię10 kg a moje sylwetka nabierze pożądanych przeze mnie kształtów, to przestanę zrzucać a zajmę się trzymaniem. Wagi rzecz jasna. No dobra, czyli zaczynam akcję "Zmień swój rozmiar na sukienkę do Paryża". Wzięłam pierwszy lepszy zeszyt z brzegu i jaki mi się trafił? Na okładce 2 kaczuszki unoszone przez 2 baloniki. Hm ...
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Czyli balonem do Paryza w sukience mniejszej o rozmiar...lub dwa:)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry
Odpowiedz »
Musisz się zalogować, aby móc pisać. Jeżeli nie masz konta zarejestruj się.
