Witajcie dziewczyny:))
Tak sobie was czytam i mysle ,że mało osób tu wchodzi ,bo u nas w Polsce cały czas jest problem z zachowaniami w stosunku do osób żyjacych w inny sposób niż" ogólnie" przyjete...ciągle dziwnie zamiata sie ten temat pod dywan...nie wiem dlaczego???jest XXI wiek wydawałoby się że powinniśmy sie rozwijać a pewne sprawy są niezmienne od lat...niestety polskie społeczeństwo jest nietolerancyjne i kołtuńskie...dlatego bardzo bym chciała aby na tym forum było wiele zrozumienia,wsparcia i zyczliwiści wzajemnej:) mysle,ze w większości trafiły tu osoby nie do końca zadowolone ze swojego życia,dlatego moze to dobra baza na zrobienie czegoś fajnego co pomoże wszystkim uwierzyc ,ze zycie nie jest takie złe tylko ludzie bywaja podli...
EllaBella@ czekam na twoje dalsze opowieści z podrózy:)))
(Nie)pełnosprawne One
(451 wpisów) (35 głosów)-
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry
-
O matko ale mi głupio , no jak ja czytam :(
Ja "dziękibogu" mam dzieci zdrowe - sama od dziecka choruje na coś w stylu "spastycznego porażenia kończyn dolnych " .
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Uważnie przeczytałam wszystkie Wasze wpisy. Drzyzgi dzisiaj nie oglądałam i generalnie o tej godzinie nie zasiadam przed TV, zbyt wczesna pora, jak dla mnie. Wiecie świat "wali się" jak nagle ktoś bliski nam nagle staje się niepełnosprawny.... a my jesteśmy bezsilni. Kiedy uświadamiasz sobie, że Twoje usportowione dziecko staje się kaleką... to nie oszukujmy się nie jest łatwo. Cieszę się bardzo, że żyje bo tak naprawdę małe miał szanse wyjść z tego, ale ból matczyny jest olbrzymi cokolwiek byście nie mówiły. Staram się zachowywać zdroworozsądkowo, ale to nie jest łatwe, zwłaszcza w naszej rzeczywistości. Gdziekolwiek człowiek się nie obróci, piętrzą się same problemy (i nie myślę tylko o finansowych. Począwszy od uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności, poprzez załatwienie sprzętu rehabilitacyjnego, nie mówiąc o wizycie u specjalisty..... Trudno pojąć, że w tak trudnej sytuacji , mam na myśli amputacje nogi, do specjalisty należy odczekać pół roku, to jakiś idiotyzm i nieporozumienie... Spotykam się z całą masą ludzi niepełnosprawnych i myślę, że są to bardzo wartościowi ludzie, ja pisząc o tym piszę jak o czymś nowym, trudnym do zrozumienia problemie. Wiem, że z czasem to się ułoży, ale póki co jestem tu i teraz i "liżę swoje rany"...
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Monika nie szkodzi, czasem każdemu zdarza się wpadka :), ja czasem czytam , myślami jestem gdzieś indziej,a tyle ludzi sie przewija,że człowiek się gubi. Aniu27 prawie się z Tobą zgadzam, ale uważam,że ludzie postępują czasem podle, nie są z natury źli , albo do szpiku kości podli, taką mam nadzieję .Postępowanie zawsze można naprawić, taką mam też nadzieję.A społeczeństwo się zmienia,teraz i tak jest dużo więcej tolerancji niż 20lat temu, więc jest nadzieja. Gtuptus "liż rany " kochana , wierzę,że dasz radę i synowi pomożesz , on sam będzie chciał sobie pomóc.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Hej, juz chyba 28 dni do wiosny,Milego tygodnia...!
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Zawsze może być gorzej ale czy to pocieszenie dla kogoś komu ciężko pogodzić się z tym ".......dlaczego spotkało to mnie ?......." /
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Gdy bylam w Rzymie,po raz pierwszy, mialam okazje zwiedzic katakumby Kaliksta.Zawsze sie pcham w cos, o czym nie mam pojecia, wiec nie myslalam, ze cos bedzie nie tak. Schodzilo sie gleboko w dol, ale mialam caly autokar chlopakow z grupy, i oni zgodzili sie mnie zniesc.Katakumby to w istocie grobowiec,po obu stronach byly w scianch wykute takie specjalne polki i tam skladano ciala.Troche to wygladalo jak safa, nie obrazajac zmarlych.No i przewdoniczka prowadzi nas i opowiada, i zauwazam, ze te korytarze robia sie coraz mniejsze.Juz sie trzeba bylo nachylac w niektorych momentach, w przejsciach miedzy korytarzami, a ona dalej idzie i opowiada.I w koncu doszlismy do takiego punktu,w ktorym...moj wozek nie chcial sie dac przepchac.Zaczelam sie martwic, dopiero wtedy, ale mysle sobie, za jak przewodniczka nie zglaszala zadnych uwag co do mnie, to chyba jest przytomna.No tak, ale chlopaki pchali do tylu i...nic. Potem jeden na czworaka przeszedl na druga strone i mnie zaczal ciagnac, az wreszcie jedni zeczli pchac i on ciagnac.I udalo sie, przepchali, potem juz byly szerokie korytarze.caly sek w tym, ze tam jest ruch w jedna strone, tam sie juz nie da zawrocic, jak na ulicy jednokierunkowej, dlatego za nami juz byli inni ludzie, i zadnym sposobem nie mogalbym zawrocic, bo ze trzysta osob bylo za mna.Czesc mojej grupy wyszla juz na gore, czesc byla ze mna w tym calym utknieciu. Zrobil sie korek, gdyz osoba wpuszczajaca nie wiedziala, iz jest taki zastoj i wpychala poszczegolne wycieczki w te katakumby.Chlopcy wyniesli mnie jeszcze na dokladke do gory na powierzchnie i...juz bylam uratowana.Dopiero wieczorem, gdy szykowalismy sie do snu,kolezanka mi powiedziala" Matko, ja myslalam ze ty juz tam zostaniesz.." "no to co?-mowie jej- mialabys lzej przez reszte wycieczki, bo nie musialbys pchac wozka, a i ja tez, bo widzialas jakie tam sa polki-moglabym sobie polezec i odpoczac". Ale mialam stracha...!
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
EllaBella2 ale ja ci zadzroszcze tych podróży - ja nigdy nigdzie nie byłam . Dobrze że teraz zna te wystawy jeździmy to troszkę PL zobacze .
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Cześć Ellu Bellu pytasz o to że Patryk biorę ze sobą po pierwsze syn ma taką chorobę ,która powoduję depresję [niechęć do życia]jak jest zemną to zawsze do niego mówię ,ma stany otępień i wychodzi z domu dotlenia się ,ma wolontariusza z hospicjum Radka przychodzi raz w tygodniu ,ma nauczanie domowe ,przychodzą Aniołki [pielęgniarka ,rehabilitantka,lekarz] a co do ludzi bardzo ich lubię ale jak mój Kacper mówi jestem najbardziej opiekuńcza matką na świecie .Wiecie czasami tak się czuję ;kobietą pracującą żadnej pracy się nie boi .Moje marzenie nie wiem muszę pomyśleć i dam znać .Pięknie piszecie ,lubię tu zaglądać i czytać jak mam czas .pozdrawiam
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Witajcie, EllaBella2 fajnie,że możesz zwiedzać , ja tak jak Monika Polskę jedynie :).Potwierdzam zdanie Danki, pięknie piszesz o swoich podróżach :).Danka podziwiam Cię .
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Jestem zwykłą matką ,żoną ,która opiekuję się i dba o swoich chłopaków i robię co mogę aby życie Patrysia było znośne bez bólu i cierpień aby jego jego uśmiech zawsze na twarzy gościł .Myślę że każda matka zrobiła dla swojego dziecka .Mam dużo koleżanek ,które mają dzieci niepełnosprawne i robią wszystko dla nich poświęcają się ,
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Danka, nie jestes zwykla Matka i zona.. Jestes NadZwyczajna, naprawde.
Czlowiek ma nadzwyczajne mozliwosci przystosowawcze, o ktore sam siebie by nigdy nie podejrzewal.Szkoda, ze tego nie widac, w sensie ze nie roztrabia sie o takiej ciezkiej pracy wszem i wobec.Trabi sie tylko o tym, jak ciezko aktorzy pracuja w tych serialach i w tym tancu z gwiazdami, bez przerwy tylko slysze " och, to bardzo ciezka praca.." No przepraszam bardzo...Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
"no przepraszam bardzo" - świetnie to ujęłaś EllaBella :)
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Zgadzam się z EllaBella2 jak zwykle . Sama pamiętam ile rodzice musieli poświęcić mając mnie chorą - w prawdzie była o wiele sprawniejsza jednak codzienne wożenie mnie na zabiegi były wielkim poświęceniem !
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Cześć piszecie jakby to było coś wielkiego opiekować się chorym dzieckiem dla mnie jest to normalne że poświęcam swoje życie dla syna nie zapominając że mam drugiego syna i męża ,nie wyobrażam sobie że mogło być inaczej nie tylko ja się poświęca ale mąż i syn . WE śnie szedłem brzegiem morza z Panem ,oglądając na ekranie nieba cała przeszłość mego życia po każdym z minionych dni zostawiały na piasku dwa ślady mój i Pana .Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad odciśniętym najgorszych dniach dniach mego życia .Rzekłem ;Panie postanowiłem iść zawsze z tobą ,przyrzekłeś byś zawsze ze mną ,czemu zatem zostawiłeś mnie samego ,gdy mi było tak ciężko ?Odrzekł Pan wiesz synu ,że cię kocham i nigdy Cię nie opuściłem .W te dni gdy widziałeś jeden tylko ślad ja niosłem Ciebie na moich ramionach. Mam na bakier z kościołem ale gdzieś to przeczytałam i przepisałam noszę ze sobą czy pomaga? czasem myślę że tak .pozdrawiam
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
".......WE śnie szedłem brzegiem morza z Panem ,oglądając na ekranie nieba cała przeszłość mego życia po każdym z minionych dni zostawiały na piasku dwa ślady mój i Pana .Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad odciśniętym najgorszych dniach dniach mego życia .Rzekłem ;Panie postanowiłem iść zawsze z tobą ,przyrzekłeś byś zawsze ze mną ,czemu zatem zostawiłeś mnie samego ,gdy mi było tak ciężko ?Odrzekł Pan wiesz synu ,że cię kocham i nigdy Cię nie opuściłem .W te dni gdy widziałeś jeden tylko ślad ja niosłem Ciebie na moich ramionach.........."
PIĘKNE !
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Wczoraj była lekarka z hospicjum nasz Aniołek na wizytę kontrolną i powiedziała że jest kłopot z NFZ bo gdy Patryś miał 17 lat był przyjęty na opiekę domową a gdy skończył 18 lat już był kłopot bo się nie kwalifikowała choroba była indywidualna prośba o kontynuowanie leczenia przez hospicjum i znów robią problemy.Pytam czy po 18 roku życia wyzdrowieję czy już niema ich wśród nas i to nie jest jedyny przypadek to wszystko jest chore ,dzięki Aniołkom z hospicjum czuję się bezpieczna wiem że mogę na nich zawsze liczyć 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu .pozdrowienia.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Danka to wspaniale ,że masz pomoc . Ja nie lubię słowa "poświęcam" raczej myślę,że to normalna opieka nad swoim dzieckiem które się kocha, a różnica jest taka,że to wymaga dużo więcej serca, pracy fizycznej niż nad zdrowym .Poświęcenie kojarzy mi się z wyrzutem, negatywnie,że jak nam zabraknie tej opieki, tego życia to co dalej z nami??Dzieci mamy nie dla siebie , czysto egoistycznie a dla świata .Wiem,że czasem z dziećmi niepełnosprawnymi jest trudniej, bo niektóre wymagają ciągłej opieki, może do końca życia przez kogoś.Czasem jednak niepełnosprawność nie jest aż tak ogromna, aby pozbawić człowieka samodzielnego życia i radzenia sobie kiedy rodziców zabraknie.Czasem nawet należy pomyśleć ,a by tak zorganizować życie,a by w razie potrzeby były samodzielne, albo przynajmniej miał kto nimi się zaopiekować kiedy rodzicom sił zabraknie, to trudne sprawy, trudne wybory.A EllaBella ja jednak szanowałabym każdą pracę po mimo wszystko i myślę,ze każdy człowiek potrzebuje trochę odskoczni, relaksu od dnia codziennego nawet choćby tu na forum, aby nie czuć na przyszłość przegranej i żalu do świata , ludzi,ze innym to jest lepiej a nam tylko ciężko, bo tak nie jest .Każdy jest swoim centrum świata, nie nam oceniać komu jest ciężej,osobom niepełnosprawnym ciężej fizycznie, dużo barier, ale często są bardziej przez życie doświadczone i wrażliwe na ludzkie troski. Kościół nawet mówi,że to ludzie wybrani, bo przez swoje cierpienie są o wiele bardziej bogatsi duchowo..Może coś w tym jest.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Dana40, nie bardzo zalapalam, o co chodzi z ta praca w twoim poscie.
Danka,ja nie jestem na bakier z kosciolem. Poznalam swietnych ksiezy, zaden z nich nie mowil mi ze z radoscia mam dzwigac krzyz. Sa tez inni, byl jeden taki, co sie zaparl, ze zadnej osoby na wozku nie wezmie do swej grupy na pielgrzymke.I coz poczac...Trzymam sie tych pierwszych...Ostatnio gdy byl u nas po koledzie i zobaczyl 2 osoby na wozkach i 1 lezaca w poscieli z workami na mocz. I calkiem po ludzku porozmawial, nie wydziwial,nie mowil dyrdymalow, tak sobie zwyczajnie pogawedzil...
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Witajcie :) Opieka nad dzieckiem chorym to ciężka praca fizyczna , to chciałam powiedzieć , opciążenie psychicznie też , ale życie w ogóle nie jet łatwe .Praca, bo jeśli dziecko np. nie chodzi, trzeba je dźwigać, nosić, podnosić itd.to jest to praca w domu, ale też praca:)A jeśli chodzi EllaBella ci o szanowaniu innej pracy, to pisałaś coś ,że słyszysz o ciężkiej pracy aktorskiej itd. to zabrzmiało mi sarkastycznie i tyle , a ja się z tym nie zgadzam :), każda praca może być ciężka, w innym wymiarze i dobrze szanować ją tylko tyle uważam.Chcemy być szanowani, szanujmy innych taka jest moja zasada i nie lubię porównywać komu jest gorzej, ciężej , trudniej , bo tego nie da się zmierzyć.Tym bardziej ,że ktoś może cierpieć psychicznie czego na pierwszy rzut oka nie widać.do tego jeden jest skłonny mówić o sobie,a drugi cierpi w skrytości , ten co mówi, ulży sobie ,a ten co cierpi w skrytości jeszcze bardziej się obciąża, dlatego nie warto porównywać czegoś co nie da się zmierzyć tak uważam. Nie musicie się ze mną zgadzać. Ja do samego Kościoła nie wile mam , chociaż zachowanie księży, albo wiernych, nie zawsze mi odpowiada.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Dana40 : ".........A jeśli chodzi EllaBella ci o szanowaniu innej pracy, to pisałaś coś ,że słyszysz o ciężkiej pracy aktorskiej itd. to zabrzmiało mi sarkastycznie i tyle , a ja się z tym nie zgadzam :), każda praca może być ciężka, w innym wymiarze i dobrze szanować ją tylko tyle uważam.Chcemy być szanowani, szanujmy innych taka jest moja zasada i nie lubię porównywać komu jest gorzej, ciężej , trudniej , bo tego nie da się zmierzyć..........".
*****************************************************************************************************Taki aktor, czy redaktor,czy dyrektor.......................on jak sie praca swoją znuzy , zmęczy itp może sobie ja zmienić lub najzwyczjnie się zwolnić.
A taka "nasza" Danka.............. nie zmieni swojej pracy, nie zwolni się bo kocha swoje dziecko ponad życie .
Więc wóżnica jest i to wielka !!Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Racja Monika z życia się nie zwolnimy tu przyznam rację , praca w domu nie jest wdzięczna :), ale od nas zależy jak do życia podchodzimy , czy z optymizmem po mimo wszystko, czy narzekamy , popadamy w sarkazm, beznadzieję , czy jesteśmy uśmiechnięte dla swoich dzieci, czy zrzędliwe. A uśmiech dziecka wszystko wynagrodzi ,a dziecka chorego jeszcze więcej .
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Ktos sie przygotowuje do tanca z gwiazdami i cwiczy pare godzin dziennie.Ok. daleko mu do baletnicy,ktora cwiczy od 5 roku zycia, nie ma wakacji, nie moze jesc tego czy owego, bo nie wolno jej przytyc i jeszcze musi wyczaic,kiedy urodzic dziecko.Osoba tymczasowo cwiczaca na ten show nie rezygnuje ze swego zycia prywatnego. Sama sobie to wybrala i jeszcze jej za to placa. Moj szacunek czy tez brak szacunku nie ma tu nic do rzeczy...
Moj brak optymizmu wynika z sytuacji w jakiej sie znajduje.... Ze nie jestem wystarczajaco optymistyczna? No trudno...juz i tak biegne szybko nie ogladajac sie za siebie,gdyz cokolwiek bedzie za mna nie sprawi, ze bede biec szybciej-bo i tak biegnej najszybciej jak potrafie...
wszystkiego dobrego ...!Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
EllaBella2, przeczytałam Twoje posty i ...miałaś, masz wiele wspaniale przeżytych chwil, spotkałaś na swojej drodze wiele wspaniałych osób.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Cześć czytam wasze wypowiedzi i masz rację Ella Bellu nie lubię mówić o poświęceniu że zrezygnowałam z pracy i wszystkiego co można np;iść sama na zwykłe zakupy ,na kawę ;itp bo muszę zorganizować opiekę nad Patrykiem dla mnie to normalność takie życie .Wiecie mam rodzeństwo ale nikt nie zadzwoni i nie spyta jak się czuje Patryk , nawet nie odwiedzą tylko z mamą mam kontakt to smutne .Ellu Bellu myślę że masz dużo zaparcia aby iść dalej na swej ;karocy; ja zawsze chodzę uśmiechnięta nie myślę co jutro przyniesie dzień .Dzisiaj był wolontariusz u Patryka i przyniósł puzzle Scooby-Doo mieli frajdę jak układali syn uwielbia wszystko co jest związane z postacią tej bajki nawet maż namalował mu na ścianie .Ellu Bellu pisz proszę o swoich podróżach .
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
EllaBell2 : "......Moj brak optymizmu wynika z sytuacji w jakiej sie znajduje.... Ze nie jestem wystarczajaco optymistyczna? No trudno...juz i tak biegne szybko nie ogladajac sie za siebie,gdyz cokolwiek bedzie za mna nie sprawi, ze bede biec szybciej-bo i tak biegnej najszybciej jak potrafie...
wszystkiego dobrego ...! .........".******************************************************************************************************
Nie zgadzam się z tym do końca . Może w duchu , może sama w pokoju , może tak czujesz ale Twoje posty i to jak to co piszesz i jak MY na to reagujemy nie "robi" z Ciebie pesymistki. Ja tak Ciebie nie odebrałam, wręcz przecownie. Strasznie mnie zaciekawiłas swoją osobą ....i to nie tak jak to opisyywałaś w rozmowie na gg ..... NIE ! Mnie ujełaś swoją swobodą, szczerością i otwartością do własnej osoby i optymistycznymi wypowiedziami , swoimi podróżami !
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Dziewczyny co znaczy dość optymistyczna?? Kurcze sama mam problemy zdrowotne,życiowe, ale nie chcę dołować innych i do tego sama wpadać do dołka z którego będzie trudno wyjść. Wam , nam z kłopotami zdrowotnymi jest z tego powodu ciężko, nie wspominając o innych trudnościach.Jednak też widzę tu trochę optymizmu, nadziei, jak Monika :).Przepraszam jeśli was nudzę , może to takie banalne co piszę,że szkoda waszego czasu.Taka jestem jaka jestem , nie wszystkim pasuję ,albo tylko moje poglądy , samo życie.Chyba jednak nie obraziłaś się EllaBella na wątek albo na mnie ?
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
EllaBella, Co tam u Ciebie słychać? Zaczęłaś tak ciekawie, że teraz czekamy na nowe wpisy.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Fora są po to aby wyrażać swoje zdanie i każda z nas ma do tego prawo .
EllaBella - WRACAJ !!!! :)Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Jestem jestem, zaczepilam sie na watku Na uboczu, wklejam stamtad...A co sie dzieje u Danusi i jej meza? Danusiu ?
tak, potrzeba takich kącikow...Moge sobie usiasc i obserwowac z tego miejsca... Lubie obserwowac, lubie patrzec jak ludzie sie zachowuja...w ogole nie pamietam jak sa ubrani,jakie maja fryzury itp.Pamietam za to co robia i jak sie do siebie odnosza...Gdy jestem w teatrze, obserwuje ludzi tak samo jak aktorow. A tak bym chciala pojechac do lasu i poobserwowac np. sarny jak pielegnuja swoje mlode,wylizuja im futerka, zachodza im droge by nie szly w nieodpowiednim kierunku...napewno piekny widok..takie sarny pelne godnosci,plochliwe, czujne, urokliwe...
Stanie poza glownym nurtem wydarzen daje ta mozliwosc,by obserwowac...
Daje tez mozliwosc doswiadczania glebi literatury i sztuki ruchomego obrazu, bo wyciszenie nastawia cie na skoncentrowany odbior, wiec latwiej zapamietujesz...
Ludzie w calym swoim szalenczym pedzie potrzebuja tych, co stoja i przygladaja sie, do nich bowiem przyjda,by spytac o sens tego co sami robia...Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry
Odpowiedz »
Musisz się zalogować, aby móc pisać. Jeżeli nie masz konta zarejestruj się.
