dokladnie pisz Joa. a karmienia słoni zazdroszcze i to bardzo::))
Moje wspomnienia z podróży
(138 wpisów) (22 głosy)-
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry
-
Teofila! Mikro zawał mam jak przeczytałam początek tego co napisałaś:) raczkująco-początkująca jestem i nie wiem czy moja radosna twórczość nie nudzi
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Teofila! Mikro zawał mam jak przeczytałam początek tego co napisałaś:) raczkująco-początkująca jestem i nie wiem czy moja radosna twórczość nie nudzi
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
no to jeszcze jedno wspomnienie z tych cieplejszych,bo temperatura za oknem mocno na -
czerwiec 2011 Miami Floryda :)
10 godzin lotu+ przesiadka w Paryżu= 12 godzin w samolocie trochę dużo zważywszy na rozrywkowe towarzycho za nami..swoją drogą przez 10 godzin polej,polej tylko pozazdrościć kondycji :) Wychodzimy z klimatyzowanego lotniska i żar powala prawie na kolana jeszcze tylko odnaleźć wypożyczalnie samochodów i hej przygodo. Okazało się,że nasza polska nawigacja odmówiła współpracy i złoty medal dla mnie,że wydrukowałam mapę z lotniska do hotelu bo pozabijalibyśmy się w samochodzie na bank! Nareszcie w hotelu choć nie obyło się bez wstrząsów jak mąż przed skrzyżowaniem pomylił hamulec ze sprzęgłem (pierwszy raz prowadził automat) moje przednie zęby mało nie wbiły się w kolana ,ale przeżyłam :) Następnego dnia idziemy na plażę odpocząć po podróży i ocean znowu silny po każdej fali szukamy biustonoszy i córka majtek bo miała luznawe:)Wieczorem masakra,bo wszyscy poparzeni mimo,ze smarowaliśmy się filtrem 50 więc babcinym sposobem maślanka i wycie do księżyca. Następnego dnia ruszamy na Key West skoro świt lecz niestety pomelało nam się na zjazdach i wjechaliśmy do centrum Miami i tam byłoby wszystko ok gdybyśmy skręcili na South a nie na North..reasumując po 2 godzinach jazdy dojechaliśmy pod hotel a nie na Key..a w aucie cisza..a potem szał to twoja wina jak jedziesz..nie to twoja jak pilotujesz :/ dobra zabłądziliśmy jutro znowu wyruszamy:) Udało nam się dojechać wreszcie na Key woda jak na pocztówkach błękit z bielutkim piaskiem jak mąka..troszkę podreptaliśmy,ale taki ukrop,że idziemy na łatwiznę i wsiadamy do turystycznego pociągu i jedziemy słuchając oraz kręcąc głową w prawo/lewo. Z wielką nadzieją na ochłodę wskoczyliśmy do wody chociaż ciepła jak zupka,ale zawsze mokro:)po wyjściu osa dziabnęła mnie w udo więc trzeba się zbierać..ręczniki i kostiumy do bagażnika kufer zamknięty a kluczyki gdzie? oczywiście w bagażniku! Koło nas policjant śliczny jak młody bóg ja ze swoim angielskim 3 słowa na krzyż ale lecę..wstyd jak nic ,bo stanik w bagażniku cycochy wiszą po pas bluzka mokra-miss mokrego podkoszulka :/ Kluczyki odzyskane ruszamy..Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Joa:) ja czytam.
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
To się czyta! Zdaje się zostaniesz naszym klasykiem Joa.
Sorry Joa, za ten zawał. Takie już mamy poczucie humoru.Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Czytając Twoje opowieści Joa też można dostać zawału:)Tyle się tam dzieje:) Opowiadaj dalej:)
Kąpiel z pająkiem? brr Wolę karmić słonie....Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Dobra dziewczynki chcecie to macie:] Teraz opowieść ku przestrodze więc czytajcie..
sierpień 2011..trzeba złapać jeszcze trochę słonka,bo opalenizna-spalenizna z Florydy zeszła:) lecimy do Tunezji..hotel CARRIBEN WORLD HAMMAMET <zapamiętajcie nazwę> 5 gwiazdek więc będzie super,trochę się martwię obżarstwem,bo zaraz wesele i nie zmieszczę się w kieckę,ale co tam. Idziemy do pokoju i ..szok..tlenu..na suficie mega grzyb,smród pleśni,brudna pokrwawiona pościel,karaluchy w wannie ! Biegiem do recepcji a tam luzik+uśmiech na twarzy i łamany polsko-rosyjski ,,nie ma inniej komnaty'' Darłam się tak,ze chyba w PL było mnie słychać wreszcie dali pokój na pietrze bez balkonu,ale z czystą pościelą. Idziemy na basen a tam ludzie leżą jak na tarasie szpitala gruzlicznego(w jakimś filmie widziałam scenę jak leżą takie wymęczone ludziska),pierwsze znajomości i opowieści jak tu jest. Pierwszy posiłek i nie ma co wybrać,bo mięso twarde jak podeszwa,surówek prawie wcale ogólnie badziewie. Następnego dnia śniadanie też ubogie więc głodni idziemy na basen i powoli zaczyna się ból brzucha i latanie do WC. Mój synek jest anty lekarstwowy nie ma takiej siły żeby podać mu jakiś lek a tu nagle mamusiu daj mi tabletkę bo brzuszek boli. Zawsze wożę leki do krajów arabskich i wracają do domu a tu na basenie handel wymienny-kto wyjeżdża przekazuje leki innym. Reasumując ..powiedzenie,że z głodu się jeszcze nikt nie zesrał<wybaczcie słownictwo,ale nie da się zastąpić>u mnie się nie sprawdziło. Praktycznie nic nie jadłam a biegałam do toalety jak kaczka przyszczypując sobie udo ,bo deska sedesowa była na jednym zawiasie:/Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Tego nam było trzeba na mroźne polskie dni, Joa.
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
puk,puk czy ktos tutaj jest? bo tak cicho...
dzis postaram sie dopisac nastepna opowiesc,ale czy ktos przeczyta?Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Joa:) Ja przeczytam.
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
widzę,ze nikt nie napisał nic nowego więc ja napiszę:)
Turcja 2006 rok..Pierwszy lot mojego synka więc ekscytacja połączona z obawą jak to będzie na szczęście dziecko spokojnie zniosło podróż. Hotel-marzenie nowiutki,pachnący dostaliśmy 2 pokojowy apartament.Dzieci stęsknione słonka więc idziemy na basen córka pływa jak foka a synek ucieka do wózka i nawet paluszka nie chce zamoczyć:/ W hotelowym salonie fryzjerskim robimy sobie z córką warkoczyki do polowy głowy 20 dolców od głowy,ale co tam żyje się raz. Z nowa fryzurą idziemy się opalać i wieczorem już widać skutki u mnie szczególnie- biała pierwszy raz odsłonięta skóra głowy pali żywym ogniem a rano udar+spuchnięte czoło.Wyglądam jakby mi ktoś przyłożył miedzy oczy leżę więc w cieniu z ręcznikiem wypełnionym lodem koszmarny ból głowy trzyma przez 3 dni<za głupotę trzeba płacić nie tylko 20 $>Pierwszy raz w życiu miałam udar i szczerze powiem,że lepiej już obciachową chustkę na głowę wkładać,bo dreszcze+ ból głowy jak przy grypie. Synek dostaje 3 dniówki wysypka+gorączka więc leżymy oboje pod parasolem i stękamy.Mąż się śmieje,ale wiadomo,że ten się śmieje kto się śmieje ostatni i 3 dni przed wylotem przy grze w piłkę nadrywa sobie ścięgno Achillesa więc szpital i noga w gips do kolana. Przy wylocie ludzie widzą idzie facet o kulach+żona z walizkami+dziecko pcha wózek z małym dzieckiem wiec przepuścili nas na początek kolejki do odprawy,która zatamowaliśmy na dobra godzinę,bo był problem żeby mąż wszedł do samolotu z kulami mimo iż miał kartkę od tureckiego lekarza. Bałam się oddychać w tej kolejce,bo tak ludzie złorzeczyli i w sumie się nie dziwie..przepuść rodaka w kolejce..Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
...to masz przchlapane....)
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Joa:)) Trochę pechowa z ciebie turystka.
Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Tylko raz na szczęście przydarzył nam się taki ciąg nieszczęść,ale co nas nie zabije to da nauczkę na następne wyprawy:)
Pomyślę co by tu jeszcze opisać więc do następnego wspomnienia dziewczynki:)Napisano 3 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
EllaBella - tutaj! Odszukałam w zakamarkach specjalnie dla Ciebie.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Dzieki Teofila.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Witam ,poznajmy sie. Jestem EllaBella2, jestem osoba na wozku, nie staje na nogi, nie posmaruje kromki chleba maslem, nie udzwigne kubka z mlekiem, jak jest za ciezki.
Razu pewnego,gdy bylam w Anglii,napotkalam pewnego goscia. My z kolezanka Mariolka chodzilysmy po okolicznych wsiach i podziwialysmy widoki.I w pewnym miejscu siedzial sobie Mark i malowal obraz na sztalugach.Malowal ptaki. Zagadnal nas, kim jestesmy i skad. I gdy sie dowiedzial ze z Polski, to od razu spakowal te swoje sztalugi, wsadzil do samochodu, moj wozek tez wsadzil do samochodu i powiedzial" chodzcie, pokaze wam lotnisko". Hmm, nie wiem, czy chcialam ogladac wtedy jakies lotniska, ale jesli sam gosc sie ofiaruje z czyms i jeszcze z samochodem, to trzeba jechac. A on zawiozl nas na pagorki, skad bylo widac to lotnisko. Wydawalo mi sie normalne. I zaczal mowic: "wiecie, tu bylo lotnisko w czasie II wojny swiatowej.Wielu Polakow bylo tu pilotami. Robili dobra robote.Ojciec mnie bral jako dziecko do szpitalika,gdzie lezeli ranni polscy piloci, i podawalem im wode do picia.Czy ktos z waszych krewnych mogl byc tu pilotem?". Powiedzialysmy, ze nie. I wtedy ogarnelo mnie wzruszenie. Bo oto obcy mi mezczyzna,Anglik, pomagal tamtym ludziom podajac wode, ludziom ktorzy byli z dala od swej ojczyzny i walczyli za nas wszystkich w Europie, i moze mial nadzieje, ze dowie sie w przyszlosci, co z tamtymi ludzmi potem sie dzialo.Niech nikt nie mowi,ze Anglicy sa niewdzieczni.Bo ja zobaczylam, ze sa.Mark byl manadzerem, ale juz byl na emeryturze.Malowanie w plenerze to jego hobby. Zaproponowal nam, ze wezmie nas na kolacje do swego domu,przyjedzie po nas. I tak bylo.Jego zona Mary byla taka sobie zwykla kobiecina, jakie widac na ulicy, moze nie byla wylewna, ale co z tego, skoro miala serce. Bo kto inny by przyjac na kolacje dwie obce osoby, cudzoziemki, o ktorych nic nie wie? I to jeszcze jedna na wozku, wiec musieli co nieco poprzestawiac w salonie, zeby bylo sie jak obrocic.Dzis mam jeszcze na scianch obrazki Marka z Anglii, dla mi na pamiatke, oczywiscie z ptakami.A ja pamietam, ze to ktos, kto pamietal o naszych pilotach z czasow II wojny swiatowej.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Pewnego dnia, gdy bylam w Anglii, znalazlam sie z ta moja kolezanka Mariolka w poblizu ladnej posiadlosci, ladny dom pietrowy, ogrod.I ochoczo przestapilysmy bramke tej posiadlosci, ( karygodne!)bo ten ogrod byl taki piekny, a dzien taki goracy...I oczywiscie zaraz przyszedl jakis gosc, jak sie okazalo ogrodnik, i pyta, co my tu robimy.Mariolka jako ze slabo znala angielski,to zignorowala pytanie.No ale mnie wypadalo cos odpowiedziec.No coz, powiedzialam ze jestesmy studentkami z Polski,ten ogrod jest taki piekny i chcialymy go zobaczyc i podziwiac, a nie bylo nikogo,by poprosic o pozwolenie.Ogrodnik,jak gdyby normalnym bylo dla niego spotykac osoby z Europy Wschodniej, nie przejal sie. " Lady jeszcze nie wrocila, mozecie sobie pochodzic i popatrzec,ooo, tam z tamtej czesci jest najwiecej cienia".No to my hyc.Pochodzilysmy tu i tam i juz szlysmy do bramy,gdy na posiadlosc wjechal dosyc szybko czerwony woz sportowy.I wysiadla kobitka ok,50-tki, w jeansach i shircie, w trampkach i zaczela wyciagac jakies obrazy z tylnego siedzenia.No i zaraz spytala nas co my tu robimy.Powiedzialam to, co ogrodnikowi,sadzac ze to jakas sluzba.Nie! To byla owa lady..." Jestem lady X, wlascicielka tej posiadlosci, lorda nie ma jeszcze,bo jest w Szkocji.Wlasnie wracam z Londynu, tam mam 4 galerie.Zaraz Meggy rozpakuje samochod a wy....nie chcecie sie napic mrozonej kawy?" Mrozona kawa w upalny dzien u lady..! Bardzo pragnelsymy tej mrozonej kawy, i lady zaprowadzila nas do starej oranzerii, z jakimis stoliczkami z wikliny, i Meggy podala nam kawe i jakies biszkopty, co sie uchowaly w spizarni.Lady posiedziala z nami chwile, wypytala sie o warunki studiowania w Polsce, o naszych rodzicow, i musiala odejsc,bo wzywali ja do jakichs spraw.Obie z Mariolka zebralysmy sie szybko,bo co by nie wziac,bylysmy nie w pore dla niej.Odprowadzila nas do bramy i mowi " szkoda, ze nie ma lorda,to byscie mogly pobyc dluzej..." I dala mi zdjecie tej swojej posiadlosci, z tylu jest autograf owej lady. Potem zobaczylam ze na froncie domu byla data 1676.Lady pobiegla.. a my wrocilysmy do naszego gospodarza..
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Teofilo dzieki że jesteś i zwracasz uwage na ciekawe wątki:))
EllaBella i Joa wasze opisy sa fantastyczne:))piszcie duzo,bede tu zagladała:))Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
ania27 dziekuje bardzo za miłe słowo :) EllaBella świetnie piszesz naprawdę więc pisz proszę dużo, dużo :)
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Pięknie , Dziewczyny. Czekamy na dalsze relacje z podróży.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Disneyland Paryż-witajcie w naszej bajce:)
Ten wyjazd był w ciężkim dla mnie okresie życia,ale jak tylko przekroczyłam bramę wszystkie smutki odeszły. Wszechobecna muzyka z bajek ,które przypominały okres dzieciństwa kiedy nie było takich cudów ja teraz i razem z siostrą w każdą niedzielę czekałyśmy na nowe przygody Pluto czy Donalda:) Magiczny świat karuzel,postaci z bajek oraz rollercoastery :/ przez przypadek stanęłam w kolejce do Nemo, na plazmach był trójwymiarowy wodny świat myślę sobie będą jakieś wirtualne rybki do oglądania albo cosik:) Kiedy zapinali nas od góry jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka a potem nastąpił wystrzał i wyrwało nas do góry a potem już rzucało gdzie popadnie. Tak wrzeszczałam,że aż wstyd ,ale co tam wtedy było mi wszystko jedno byle ujść z życiem. Kiedy stanęłam na własnych nogach przeżegnałam się i obiecałam,że już nigdy przenigdy takie atrakcje.Jednak moje dziecię miało nieco inne plany i chodź mamuś idziemy tam, to idziemy i znowu masakra ,bo tym razem siedzimy w windzie,która tak mknie w dół jakby się urywała :/ a do tego automat robi zdjęcia,które potem można kupić,ale jak pokazać takie zdjęcie komuś jak człowiek wygląda na nich jakby włożył palce do kontaktu bo włosy stercza 20 cm nad czaszka a wyraz twarzy-bezcenny:) za resztę zapłacisz w euro:) Jednak mimo wszystko szczerze polecam taki wyjazd,bo dla dzieci to atrakcja a dla nas pokolenia PRL-u również duże przeżycie.Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Joa:)
Światowa z ciebie kobieta, proszę doradź mi jak bez zbytnich szaleństw, z 6- letnim dzieckiem zobaczyć Paryż, celowo piszę zobaczyć, nie zwiedzić. Wybieram się w marcu razem z mężem i dzieckiem, sami organizujemy sobie ten wyjazd, ale boję się jak mała to zniesie i w ogóle całokształt. Mamy 3-4 dni bycia w Paryżu i jak to ogarnąć .Nawet nie wiem czy to mamy jechać samochodem czy lecieć. Doradź mi - proszę.Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Oj tam zaraz światowa:) lubimy latać i zwiedzać <rozsądnie> żeby się nie zmęczyć.
My akurat Disneyland załatwialiśmy w biurze podróży ,bo krucho z językiem wtedy dziś wiem,że poradziłabym sobie sama. Myślę,że opcja lot tanimi liniami będzie mniej męcząca,nie wiem czy chcesz zwiedzać Paryż czy tylko rozerwać się w parku czyli Disneylandzie <gwarantuje,że dziecko będzie za parkiem:>. A więc tani bilet do Paryża i potem dojazd do Parku można metrem jeśli znacie język lub autobusem,który dowozi. Hotel proponuje tani ,bo będziecie tam tylko spać a standardy tych tańszych są przyzwoite. Hotel też można zarezerwować przez internet. Bilety wstępu do parku kupisz w kasach są 1,3 i 5 dniowe. My nie zwiedzaliśmy bo tak nas wciągnęły rozrywki w parku,ze sil nie starczało już na nic:)Posprawdzaj sobie ceny tanich przelotów oraz wejdź na stronę Disneylandu oraz hoteli i przelicz,ale gwarantuje,że choć raz w życiu polecieć tam-warto!Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Przeczytałam - dzięki Joa:)
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Nawiązuję do wyjazdu Zyty z sześciolatkiem do Paryża i argumentu Joa: "Jednak mimo wszystko szczerze polecam taki wyjazd,bo dla dzieci to atrakcja a dla nas pokolenia PRL-u również duże przeżycie."
Przypomnieli mi sie młodzi rodzice, którzy wybrali sie do Paryża, aby zachęcic starszego synka do nauki francuskiego. Młodszy dwulatek zwiedzał Paryż na wózku. Oczywiście rodzina chciała zwiedzic jak najwięcej. Przewidzieli nawet podróż statkiem po Sekwanie. Jak sie później okazało, starszy zasnął juz na poczatku rejsu, zmęczony wczesniejszym zwiedzaniem, a młodszy własnie obudził się i natychmiast chciał wysiadać. Uff!
Joa ma rację - korzyść jest i dla dzieci, i dla rodziców. Musimy jednak pamietac o małych nóżkach.
EllaBella2 , a gdzie Twój opis z Rzymu?Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
W Disneylandzie są wózki do wypożyczenia także gdyby nóżki zaniemogły można skorzystać:)
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
hej hej, jest w sekcji Niepelnosprawne.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry -
Swietne opowiesci! zwlaszcza,ze ciekawie opisane.
Napisano 2 miesiące temu | adres wpisu | do góry
Odpowiedz »
Musisz się zalogować, aby móc pisać. Jeżeli nie masz konta zarejestruj się.
