Ogon konia, jak niezbyt krótko przycięty :) to odrośnie. Pies już całe życie musi chodzić z tym kikutem i jeszcze słuchać, że to tak ładnie.
A mój labrador ma ogon "niszczycielski"
Kto ma labradora to wie o czym mówię.
Ogon konia, jak niezbyt krótko przycięty :) to odrośnie. Pies już całe życie musi chodzić z tym kikutem i jeszcze słuchać, że to tak ładnie.
A mój labrador ma ogon "niszczycielski"
Kto ma labradora to wie o czym mówię.
Ale może Cię tym ogonem powachlować w upalne dni :))))
Dlatego mu go jeszcze nie ciachnęłam :)
i nie ciachaj :))))
Dobra. Chociaż raz już miałam wielką ochotę.
Żartuję oczywiście - ogon bezpieczny.
Myślę, że byłoby fajnie, jak właściciel - zwolennik obcinania psa też obciąłby sobie uszy i ogon:)Razem zawsze raźniej. Też nie mogę tego zrozumieć, dla mnie to zwykłe okrucieństwo. Kocham ogon mojego labradora, przynajmniej wiem kiedy się cieszy a cieszy się na okrągło i macha tym swoim ogonem.Przestaje machać jak śpi. I tak śpi pies i ogon. Ale wtedy nie ma kto zamiatać:)))
Miałam kiedyś kundla ze schroniska z obcięty ogonem!!!!!! niektórym ludziom to już naprawdę wali po klepkach ( że się tak nieelegancko wyrażę ;)
Ja mam w domu kota. Przeczytałam ogłoszenie, że ktoś odda kotka w dobre ręce. Więc wzięłam zwierzaka. Miał 2,5 miesiąca. To było takie małe stworzonko, chore i z połową ogona. Teraz to duży kocur :-) Ogon niestety pozostał taki, jak był. Ale i tak to najlepszy kot na świecie :-)
meluzyna brawo za dobre serce :)
:-)
Meluzyno - w mojej okolicy biega taki kotek bez ogona, a właściwie z połową. Może twój? :)
Moje dzieciaki nazwały go Filonek-Bezogonek. Wygląda na zadbanego, ale pogłaskać się nie da.
Często spaceruje z moją kocicą.
Niestety, to nie mój "Filonek". Moja zwierzynka jest prawdziwym tygrysem domowym.
Oj, nigdy nic nie wiadomo Meluzyno. Koty chodzą swoimi własnymi ścieżkami, są bardzo sprytne.
Kto wie, może Twój tygrys wymyka się jakoś z domu, tylko sobie znanym sposobem, by spotkać się z moją piękną i dumną tygrysicą.
Chyba muszę z nim poważnie porozmawiać i dokładnie wypytać, czy nie wymyka się z domu, aby spotkać się z uroczą tygrysicą. Którą pozdrawiam :-)
Mój mały, domowy zwierzyniec to pies i dwie świnki morskie. Ale może po kolei.
Psina to bokser o imieniu Max. Kiedy go kupiłam, już był bez ogonka, ale za to oszczędzono mu uszy. Zostały mu takie fajne, sterczące. Pies jest już staruszkiem - ma 9 lat. Niedawno mieliśmy problem, ponieważ byliśmy o kilku weterynarzy i żaden mimo badan nie potrafił powiedzieć, co mu jest. Pił bardzo dużo, tracił sierść. W końcu dzięki znajomej trafiliśmy na weterynarza z powołania. Wykonał badania. Okazało się, że Maksio ma niedoczynność tarczycy. Od jakiegoś czasu bierze tabletki i już widzę, że jest duża poprawa. Pies nie pije tyle wody, jest weselszy i sierść ładnie odrosła. Aż miło patrzeć, jak zwierzak zdrowieje.
Pozostali domownicy to świnki. Pierwsza trafiła (obecnie, ponieważ w życiu miałam już wiele świnek) do mnie ze sklepu zoologicznego (wtedy jeszcze nie wiedziałam o tym, ze świnki można adoptować). To biały samczyk z przyciemnianymi uszkami i rubinowymi oczkami. Futerko ma nieco dłuższe niż świnka gładkowłosa i delikatniejsze. Wszędzie go pełno i bardzo szybko biega. Stąd jego imię Rapid.
W drugim pokoju w swojej klatce mieszka świnka ONA - Leila. Krótko po tym jak trafiłam do Stowarzyszenia Pomocy Świnkom Morskim, postanowiłam, że też chcę pomóc tym zwierzakom. Okazało się, że ktoś ze względu na małe dziecko chce oddać małą, białą ślicznotkę o wielkich, ciemnych oczach. Tak trafiła do mnie Chudzinka - nazywano ja tak w jej dawnym domu. Świnka miała być u mnie tylko na pewien czas w domku tymczasowym. Moim zadaniem miało być znalezienie jej nowego kąta. Jednak ta małą kulka skradła nam serca i została z nami. Adoptowałam ją i dziś Leila ma swoją klatkę, naszą opiekę i miłość.
Dodaję po jednym zdjęciu moich świnek. W wolnej chwili dam też zdjęcie Maksia.
To Leila:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ddd639eb671592d8.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/dcc0c5c37d07a69e.html
A tutaj Rapid:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ceb110f91b908bc6.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/af84cdc4944be089.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/9e55bf948795a13f.html
Przesympatyczne świnki.
W moim domu już jednak spory tłok. Zwierząt więcej niż ludzi.
Śliczne, przesympatyczne, urocze i .....same superlatywy. Ciekawe co powiedziałby mój pies? Miałby zabawę ale czy świnki tego by chciały? Koty, ptaszki nie chcą się z nim bawić; on merda ogonem, jest zachwycony a one uciekają lub odfruwają. Jest taki zawiedziony.
Świnki są urocze. Miałam kiedyś świnkę morską. Migotka, bo tak ją nazwałam, pewnego pięknego dnia urodziła 3 śliczne młode. I tym sposobem miałam 4 świnki :-))) Okazało się, że kupiłam świnkę z "przychówkiem" :-)
Zwierzaki moje-kiedyś to były chomiki,papużki faliste i rybki.Teraz kotka-miała właśnie operację,a teraz słodko śpi na leżaku,na którym spędziła latem więcej czasu niż my.Kiedyś przeczytałam,że to w zasadzie koty mają nas...są jeszcze osiedlowe kotki,które szybko zorientowały się,że czułe spojrzenie w oczy zaowocuje pełną miską.
Marzę jeszcze o psie i mam nadzieję,że kiedyś się to spełni.
Moja nowa MIŁOŚĆ.
http://www.garnek.pl/izaona/17429168/zabawa-w-chowanego
No piękny!!!
Dobrze, że się schował.Mam ochotę go schrupać:) Słodziutki koteczek.I piękny!!!!
Pozwólcie że dołączę do Was. Mam Beagla, tak słodkiego, że tylko przytulić, kocha dzieci, kocha ludzi, nawet koty toleruje. Zero agresji i te uszy... Do południa śpi i czeka aż zaczniemy wracać. Nawet mój mąż który uważał że pies w mieszkaniu jest bezsensownym pomysłem pokochał go.
Pies kładzie się koło pianina jak córka ćwiczy...Po prostu muzykalny ...
Mówi się, że ktoś żyje jak pies z kotem...gdyby ludzie się kochali tak jak moje psy z kotami, to świat byłby piękny :)))
Gosik - a mój kundelek pięknie śpiewa.
Miło się czyta opowieści o Waszych zwierzaczkach :) U mnie bez zmian pies z kotem ;) za pan brat, bardzo się lubią.
Słyszałyście o tym zaginionym w lesie małym chłopcu? Towarzyszył mu kundelek, który go nie zostawił i ogrzewał w nocy, potem szczekaniem wezwał pomocy.
Dzielny kundel.
Cześć dziewczyny!
Jak to czytam to mi się robi spokojniej na duszy że też kochacie nasze zwierzątka. Ja mam ratlerka - bardzo mały i bardzo rozdarty ale taki kochaniutki, że szkoda słów - same wiecie. Śpi z nami w łóżku i zawsze go zabieramy na urlopy i nauczył się dobrze znosić jazdę samochodem. Jak zaczynamy wynosić torby do samochodu to siada na jednej żeby go czasem nie zapomnieć. Słodzizna waży całe 2,05 kg:)
Moje pieski bardzo grzeczne, do łózka nie wskakują. Pewnie dlatego, że sypialnia zamknięta;)
Za to rano gdy razem z dziećmi szykuję się do wyjazdu, do pracy - one siedzą grzecznie przy kanapie, takie niewiniątka, niby to smutne, że dom będzie pusty. Gdy my już za drzwiami to one - myk na kanapę:)
Wiem dobrze, bo nieraz mi się zdarzy czegoś zapomnieć i wracam...a tu już "panie" wygonie leżą na poduszkach.
Bogna-też miałam kiedyś ratlerka-był kochany:) Teraz mam 2 Yoreczki.Jeden ten mały to piesek Dżekuś-jest u nas od szczeniaczka a ma 2,5 roku.Jest kochany,taki żywy,milusiński,lubi się bawić maskotkami.Ta większa to sunia Majka-jest też kochana,taka przytulanka ale lubi szczekać i nie można jej oduczyć.Jest łagodna ale bardzo szczeka na obcych np. w ogródku czy jak ktoś idzie po schodach.Mamy ją nie od szczeniaczka dlatego trudno jest oduczyć ją pewnych nawyków.A mamy ją po znajomej,która poszła do szpitala i niestety nie wróciła i nie mieliśmy serca jej oddać bo nas znała już a my ją.Nie miałam serca ją oddać do schroniska aby przeżywała następny stres i tak u nas została.Każdy z nich ma swój charakterek:) ale żyją w zgodzie.Pod zdjęciem jest filmik jak ktos nie widział to zapraszam:)
http://www.garnek.pl/ewax100/17574490/dzekus
Nie wiem skąd to powiedzenie
" .... jak pies z kotem"
Właśnie, że kot prędzej "dogada" się z psem, niż z drugim kotem :P Sama nie jeden raz takie przyjaźnie, a nawet LOVE widziałam :))
Izabelas,
widziałam w TV to info o kundelku. Nie pierwszy raz pies ratuje człowieka. W nagrodę dostał jedno pęto kiełbasy. Chociaż z wypowiedzi babci chłopca, można wnioskować, że tak na codzień to Miśek je ......... chlebek :((
To są właśnie wiejskie realia. Tam o ciągnik czy traktor to się dba, bo kosztował, bo niezbędny. Zwierzak jako RZECZ darmowa, takich staran jak traktor nie uraczy :(( I chociaż lubię wieś, jako taką, to bym się psychicznie wykończyła mieszkając i patrząc na los zwierzaków.
Prawo w tym względzie jest ciągle zbyt pobłażliwe. Nawet jak sie zgłosi jakiś przypadek to ciężko o rekacje :(
Smutne .........
Co do spania w łóżku, to mój bączek z nami śpi :)) Lubie słuchać jego mruczenia. Lubię jak włazi pod kołdrę przytula a właściwie przykleja mi się do pleców i grzeje pańci starcze nerki ;)
Musisz się zalogować, aby móc pisać. Jeżeli nie masz konta zarejestruj się.