Teofila faktycznie zasmuciłam się w tym barze ;) Mimo, że pięknie opisany odurzył mnie ten pijacki odór ;) i zaraził smutkiem główny bohater. Niemniej jednak inaczej spojrzałam na istotę baru jako takiego.
Książki
(671 wpisów) (81 głosów)-
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry
-
Ja wracam do Whartona czesto...To ksiazki,ktore moge czytac pare razy-podobnie jak pare razy moge ogladac filmy Kolskiego(Jasminum!) i Tarantino ( choc tak rozne).
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
... {Korek na drodze} "Ogłoszono dwugodzinny okres oczekiwania na przejazd. Francuzi natychmiast wykorzystali okazję do obiadowania, co oczywiście spowodowało dalsze opóźnienie." Oliwkowa farma
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Teo, czytałaś "Oliwkową farmę"?
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
właśnie na niej siedzę
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
"101 rzeczy lepszych od diety " Mimi Spencer właśnie czytam zdam potem relację;)
a to lik jakby kto chciał zobaczyć ja;)http://www.empik.com/101-rzeczy-lepszych-od-diety-spencer-mimi,prod61082137,ksiazka-pNapisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Własnie zaczynam czytac Chmielewską , bo kryminały lubię .
,,Krętka blada " Joanna Chmiekewska - w Biedronce za 9.99 zł :)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Uwielbiam Chmielewską, jej specyficzny humor ;)) Kiedyś przeczytałam po kolei wszystkie książki. Trzeba mnie było widzieć, jak ryczę ze śmiechu nad książką, bo tego normalnie się nie dało czytać ;)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
pamietam jak się śmiałam..nad jej książka ,,Wszystko czerwone "..:)))
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
http://www.youtube.com/watch?v=0gbCtnpbYTI&feature=player_embedded
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
W jakimś wywiadzie obiło mi się o uszy,że Chmielewska najbardziej lubi swoją książkę "Klin".
Wstyd,ale nic nie czytałam tej znakomitej autorki.Kolega był kiedyę jej istnym maniakiem,pożeraczem jej książek.Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Z reguły wolny czas spędzamy czynnie,więc ciężko znalezć czas na lekturę.Obiecuję sobie cały czas kupno czegoś dobrego,ale o tym już wspominałam!
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
OLIWKOWA FARMA
Zastanawiałam się czy nie powinnam dopisać się do Czarodziejskiego wątku przypadkowych zdarzeń, ale w końcu zdecydowałam się na Książkę, bo to o nią chodzi. Skoro polecamy sobie tu książki, kupiłam „Bar dobrych ludzi’ i było warto. Książkę skończyłam, ale do Baru jeszcze wrócę. Na razie poszedł do ludzi.Tymczasem ja wylądowałam na Farmie. Oliwkowej. Dokładnie to kupiłam ją na gwiazdkę i trudno by mi było uzasadnić mój wybór. Książka była w zestawie (3szt), foliowana, więc nie mogłam nawet przekartkować. Osoba, dla której miał to być prezent, ma bogatą biblioteczkę. Lubi czytać. Być może reklama TV – pamiętacie coś o słońcu Toskanii – dzisiaj kompletnie nie wiem, co reklamowała , ale dokładnie pamiętam te słońce. No i książka, też o słońcu Toskanii, o której wszyscy mówili, ale ja nie czytałam. To były czynniki, które sprawiły, że na prezent wybrałam tę książkę.
Teraz są gorące leniwe dni lipca. Chociaż to polskie słońce, czuję się cudownie zrelaksowana, gdy mogę wyciągnąć się na leżaku pod ulubioną jabłonką, z filiżanką kawy i książką do czytania.Co prawda podtytuł - Miłość w rajskim ogrodzie na południu Francji – brzmi zbyt reklamowo, ale pod tym słońcem, pomoże być lepszego? Na początku wprowadzenie – autorka brała udział w serialu. Musiał być sympatyczny, choć tak dawno, że mglista jej postać – w zielonych kaloszach, żakiecie w kratkę i swetrze – pojawia się w pamięci, ale głowy bym nie dała. W każdym razie autorka dobrze mi się kojarzy, a treść?
Zaczyna się od przeprowadzki, ale już na drugiej stronie lądujemy w korku na drodze. Zdarzyło Wam się utkwić w takim porządnym korku? Co się wtedy działo? Co słyszałyście w Polsce? A co zobaczyła Carol, gdy ogłoszono dwugodzinny okres oczekiwania na przejazd do Lyonu?
„Cóż za barwne i fascynujące widowisko. Zator o długości wielu mil, wzdłuż niego całe rodziny, wraz z domowymi zwierzakami, rozlokowane na ustawionych przy samochodach krzesłach kempingowych…; wszyscy pochłaniają trzydaniowe posiłki i olbrzymie ilości alkoholu. Pomijając atmosferę ogólnej nerwowości, uznałam ten widok za wielce rozrywkowy. Spacerując wzdłuż kilku mil owej kolejki, widziałam właścicieli pojazdów proponującym towarzyszom podróży dégustations win z ich regionu; kęski soczystych dań upichconych na poboczu drogi; patrzyłam, jak trzęsące się galarety są przekazywane na łyżce tym, którzy utknęli w korku; słyszałam strzępy raz na temat udoskonalenia skądinąd świetnie znanych przepisów; byłam świadkiem, gdy po skończonym posiłku zasiadano do gry w karty, podając kawę, a w jednym czy dwóch przypadkach także kieliszeczek calvadosu. Ależ ci Francuzi mają smykałkę do radzenia sobie w trudnej sytuacji – po prostu rozkoszują się jedzeniem.”
Czy po takim barwnym opisie nie będziecie kojarzyły francuskich korków z piknikiem? Bo ja tak.
Tymczasem następny rozdział przenosi nas w bardziej swojskie klimaty. Cannes!„Jedziemy do baru w starym porcie w Cannes, gdzie Michel zagląda od czasu do czasu. …Choć to dopiero koniec kwietnia, już wielu turystów krząta się z torbami pełnymi zakupów. Kilku macha do Michela, woła i pyta … - Bon festival? – On kiwa głową w odpowiedzi. Od czasu do czasu wstaje, by z kimś wymienić uścisk dłoni lub, na francuską modłę, cmoknąć kogoś w policzek. Na ogół te przelotne spotkania dotyczą biznesmenów w elegancko skrojonych blezerach, lekkich spodniach i miękkich włoskich, skórzanych mokasynach. Rozmawiają o sprawach zawodowych. To ostatni dzień wiosennego festiwalu telewizyjnego, poprzedzającego słynny Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes. Obydwa wydarzenia są zdominowane przez równolegle toczące się rozgrywki marketingowe. Świat telewizji, z naciskiem większym na filmowanie niż sprzedaż , wydaje mi się odległy o setki kilometrów od tych rynkowych spraw. Podziwiam, że Michlowi udaje się przetrwać w takim środowisku….”
Déjà vu? Nie, to tylko „Trochę jestem z Cannes” naszej Abueli.
„To jedyne miejsce na świecie, do którego wracam jak do domu. Od lat dwa razy w roku przyjeżdżam na międzynarodowe targi telewizyjne. Mam tu swoje miejsce, mieszkanie w Palais Miramar. … Poranna kawa na balkonie i płatki z mlekiem – mój tutejszy rytuał. A potem zanurzam się już w magii Cannes...”
===
Na dzisiaj dosyć, bo mnie Hania objedzie.Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
piękny opis..już mi się podoba..lubię podróżować to w sam raz opisy dla mnie..:)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
„Appassionata” to oliwkowa farma w okolicy Cannes, którą w stanie ruiny kupiła bohaterka książki i jej ukochany.
„Po lewej stronie domu, skierowanej ku morzu widzę dwie czereśnie. Są przerośnięte, wymagają przystrzyżenia i prawdopodobnie będą owocować mniej więcej w czasie Festiwalu Filmowego w Cannes. Oglądając filmy, moglibyśmy się zajadać nimi zamiast popcornem. Po prawej stronie wysoko wznosi się wawrzyn, do którego nie zdołam się przedrzeć przez chaszcze, ale już czuję smak tych zup i pieczeni w przyszłości, doprawionych rozmarynem, oliwką wyciśniętą z naszych zbiorów świeżo zebranymi liśćmi laurowymi.”
Tutaj zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam dać tego fragmentu do działu z kulinariami, bo kilka czarodziejek już zaczyna pociągać noskami. Czują zapach tych liści laurowych. Na głowach mają wieniec laurowy za swoje kulinarne osiągnięcia. A oliwkę rozsmarowują na swych łakomych wargach (łakomych doznać rozkoszy podniebienia). No to idźmy dalej może do działu ogrodniczego, bo jeszcze takiej zakładki nie mamy?
„Jak dotąd naliczyłam osiem drzewek figowych, z których jedno to chyba największe drzewo owocowe, jakie kiedykolwiek widziałam. Pień ma gruby i poskręcany. Przypomina jakieś prehistoryczne zwierzę.”
Ani zwierzęcia pre- ani drzewa figowego nie widziałam. Czy można więc powiedzieć, że widziałam figę z makiem?
„Kilka gałęzi drzewa figowego sięga nad podjazd i zwisa nad basenem. Istna pokusa. Wyobrażam sobie, jak się relaksuję między jednym a drugim skokiem, jak sięgam po dojrzały owoc i zajadam go łapczywie, jak rozkoszuję się wodą. W przeszłości nigdy specjalnie nie przepadałam za świeżymi figami, ale zastanawiam się, czy przypadkiem egzystując wraz z nimi, nie zmienię swych gustów. Objadanie się świeżymi figami wydaje mi się czymś hedonistycznym. Wywołuje obrazy rzymskich łaźni, niewolników serwujących misy pełne dojrzałych owoców. To owoc zabarwiony seksem: zmysłowy, pełen ziaren, z lepiącym się sokiem.”
Tak więc zaczęło się od Cannes Abueli , aby dojść do Cannes Carol Drinkwater i jej szczegółowych opisów remontowania domu, przywracania posiadłości do użytku i doprowadzania do rozkwitu. A wszystko to gorące i pachnące tak, że muszę zjeść przynajmniej figę.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
tu jest Oliwkowa farma !!!!
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
u Ciebie, Klaro?
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Co myślicie o tym? http://wiadomosci.wp.pl/kat,1345,title,Ksiazka-ktora-zabija,wid,13604269,komentarz.html
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Marysiu, nie mam w tej chwili czasu na dłuższe pisanie, więc się wykręcę cytatem pod twoim linkiem:
"Jak ktoś jest psycholem to go nawet lektura "Koziołka Matołka" skłoni do eksterminacji staruszek."Do bajki, którą ja znam istnieją całe tomy interpretacji. Tym nie mniej lektury mogą mieć wpływ na nasze życie.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Nie wchodzę często na ten wątek ale widzę ,że sporo się tu dzieje,
brak mi czasu na czytanie książek "wakacyjnych"
wolę książki traktujące o ludziach z nieco innej perspektywy, ostatnio intrygują mnie historie masonerii ale to dość specyficzne klimaty ............Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
No właśnie Teo, zgadzam się z Tobą. Ale intrygowała mnie Wasza reakcja na ten artykuł.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
A co do chmielewskiej - to "Wszystko czerwone" mogę czytać na okrągło, zawsze bawi mnie tak samo.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Klara, lepiej uważaj, bo za chwilę ktoś wrobi nas w masonów.
Chmielewską dawno czytałam, ale coś mi się kojarzy, że my jedziemy jej klimatem.Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Wiem TEO temat śliski więc nic wcześniej nie pisałam, a Chmielewską zaczytywałam się w młodości :)
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
A ja dopiero jestem w barze.Wczoraj kupiłam.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Wrócę do Baru, gdy on wróci do mnie, bo zaznaczyłam sobie fragmenty, które chciałabym Wam pokazać.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Paryż to nie moje ulubione miejsce, ale subiektywny przewodnik po tym mieście wciągnął mnie. Jest napisany bardzo specyficznie, bo od strony ciekawostek i mało znanych faktów.
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Marysiu , siedzę teraz w Paryżu , ale w kuchni i jest rok zdaje się 1947. A u Ciebie? Aha, wykwintnej kuchni!
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Julia Child, "Moje życie we Francji".
Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry -
Widzę kolejną pozycję polecaną do przeczytania.Czytam Bar a pogoda barowa.Fajnie się ją czyta.
Poprawka do wcześniejszego postu.Siedzę w Barze a nie w barze.Na pozór niewielka różnica ale może to mieć istotne znaczenie.Napisano 10 miesiący temu | adres wpisu | do góry
Odpowiedz »
Musisz się zalogować, aby móc pisać. Jeżeli nie masz konta zarejestruj się.
