Przedsionek szczęścia
18-06-2011Poznałam Bernardettę Strąk podczas jednego z finałów Akcji “I Ty mozesz zostać świętym Mikołajem”. Zadzwoniła do mnie z informacją, że grozi im zamknięcie ośrodka, że nie ma już ani grosza i błaga o pomoc… Pojechałam do niej. Zobaczyłam dawne przedszkole przerobione na maleńki domek dla dzieci, z których najstarsze miało może niecały rok. Benia opowiedziała mi historię swojego pomysłu.
Bernadetta i jej Stowarzyszenie pielęgniarsko – opiekuńcze “Z nadzieją w trzecie tysiąclecie” walczą o to, by dzieciom porzuconym po urodzeniu skrócić drogę do nowych rodzin. Jej ośrodek w Poczesnej to rodzaj „poczekalni” dla maluchów, których nikt nie chce. Ich przedsionek szczęścia. Benia jest człowiekiem niezłomnym, upartym i silnym. Chociaż czasem głos jej drży i płacze przez telefon, że już nie da rady, to wiem, że to tylko chwilowa słabość. Na moim biurku w Polsacie stoi figurka wielkiego białego anioła – prezent od dzieci z Ośrodka. Kiedy na niego patrzę, widzę Bernadettę.
Mijając Częstochowę możecie zajrzeć do Poczesnej. Czeka na Was gościna i coś więcej – możliwość pomocy w tym niesamowitym przedsięwzięciu.
Agata Młynarska
Bernardetta i inne pielęgniarki z częstochowskich szpitali często musiały odwozić do domów małego dziecka noworodki, porzucone przez matki w „oknach życia” i na oddziałach położniczych. Za każdym razem w zadawały sobie pytanie: Co je czeka? Czy mają szansę znaleźć prawdziwy dom? Czy ktoś je pokocha? Z tych pytań 10 lat temu zrodził się odważny pomysł.

Pielęgniarki własnymi siłami postanowiły otworzyć Ośrodek Preadopcyjny, aby skrócić dzieciom drogę do nowych rodzin.- Byłyśmy zdeterminowane, a jedynym sposobem na pozyskanie środków na działalność była organizacja imprez charytatywnych. Dzięki zebranym funduszom udało się wyremontować udostępniony przez Urząd Miasta Częstochowy lokal w Poczesnej i stworzyć odpowiednie warunki do przyjęcia pierwszych maluchów. Personel przez pierwsze pół roku pracował bez wynagrodzenia – tak opowiada o trudnych początkach Bernardetta Strąk, prezes Ośrodka.To jedyna taka placówka w Polsce.

Dzięki Bernardetcie i jej koleżankom już ponad 500 niemowlaków trafiło do nowych rodzin. Kilkoro dzieci z problemami zdrowotnymi, dla których trudno byłoby znaleźć rodziców w Polsce, przyjęły rodziny za granicą. Noworodki i niemowlęta przebywają w ośrodku średnio około 7 tygodni, do momentu uregulowania ich sytuacji prawnej i znalezienia nowej rodziny. Ośrodek w pierwszej kolejności przyjmuje dzieci z województwa śląskiego, ale zdarzają się też wyjątki. Bernadetta pomaga też rodzinom biologicznym, jeśli widzi szansę na powrót dziecka do własnej rodziny. Matka ma 6 tygodni na zmianę decyzji o przekazaniu dziecka do adopcji. – Codziennie zmagamy się z rzeczywistością, instytucjami, urzędami, przepisami po to aby naszym dzieciom nie zabrakło niczego. Otaczamy je miłością i czułością , ale także zapewniamy wysoko wyspecjalizowaną opiekę pielęgniarską, medyczną, rehabilitacyjną, diagnostyczną . Pomagają nam ludzie, firmy, instytucje” – mówi Bernardetta.

W jej Ośrodku w domowych warunkach, pośród pastelowych ścian i zabawek, na swoje nowe rodziny zawsze czeka 15 niemowlaków. Adopcyjni rodzice mogą z nimi spędzać czas przez całą dobę, ucząc się zasad pielęgnacji i opieki. Czasem do Ośrodka w Poczesnej trafiają wprost z oddziałów porodowych z całej Polski chore noworodki, których rodzice zrzekli się praw do nich ze względu na ich wady rozwojowe czy ciężki stan zdrowia. Lekarze i pielęgniarki zapewniają im stałą opiekę medyczną, a Ośrodek szuka możliwości leczenia, kontaktując się z placówkami medycznymi na całym świecie. Potem trzeba jeszcze znaleźć pieniądze na kosztowne operacje.Tak właśnie było w przypadku małej Patrycji, która urodziła się w 2004 roku z niewydolnością oddechową z powodu zarośnięcia krtani. Musiała zostać zaintubowana, oddychała za pomocą respiratora. Dwumiesięczna Patrycja trafiła do Poczesnej, gdyż jedynie tam miała zapewnioną stałą opiekę medyczną do momentu znalezienia szpitala, który podjąłby się wykonania skomplikowanej operacji krtani. TVP2 wyemitował apel o pomoc dla Patrycji. Włączyły się też środowiska polonijne. Wreszcie udało się – dziewczynka została zooperowana w Klinice w Chicago. Stopniowo, dzięki kolejnym zabiegom, jej stan zdrowia poprawiał się. Mogła już samodzielnie oddychać. Udało się znaleźć dla niej w USA nową rodzinę. Niestety amerykańska rodzina Patrycji porzuciła ją i dopiero kolejna adopcja zapewniła jej szczęśliwy dom. Obecnie Pati jest śliczną, zdrową, normalnie rozwijającą się dziewczynką.
Jak możesz pomóc?
Przekaż 1% podatku
wpisując w deklaracji PIT nr KRS: 0000037904
z dopiskiem w rubryce „Cel szczegółowy 1%”
„Porzuconym dzieciakom, grupa wsparcia OPP nr 10 w Poczesnej”









