Kobiety kina 2012 – niezwykły kalendarz

26-01-2012

12 kobiet – legend polskiego kina wzięło udział w projekcie charytatywnym zorganizowanym przez Katarzynę Rykaczewską – założycielkę agencji Apsters Event, z którego dochód w całości przeznaczony będzie na rzecz Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” oraz Fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo?”.

 

 

W projekt zaangażowały się następujące aktorki: Anna Dymna, Ewa Błaszczyk, Danuta Szaflarska, Małgorzata Braunek, Grażyna Barszczewska, Magdalena Zawadzka, Maja Komorowska, Ewa Kasprzyk, Ewa Szykulska, Anna Seniuk, Ewa Wiśniewska i Beata Tyszkiewicz.

12 fotografów wykonało 12 zdjęć. Każde z nich to odrębna historia, nawiązująca do wybranych ról.

 

Początkowo pomyślałam, że jeśli biorę udział w tym projekcie, jako najstarsza aktorka w Polsce, powinnam być grudniem, ale pomysł jest inny. Nawiązujemy do filmu „Pora umierać”, stąd na zdjęciu pojawia się huśtawka.Ponieważ bardzo lubię się huśtać, byłam bardzo szczęśliwa. Podczas kręcenia filmu, do którego nawiązuje zdjęcie, operator – Artur Reinhart nie pozwolił mi się zbliżać do huśtawki. Był przerażony, bo myślał, że taka staruszka może spaść. A w dodatku chciałam się huśtać na stojąco. W końcu się zgodził i wtedy mogłam sobie poszaleć – powiedziała Danuta Szaflarska.

 

Scenografia mojego zdjęcia nawiązuje do filmu „Łabędzi Śpiew” Roberta Glińskiego, w którym zagrałam główną rolę kobiecą. W tym filmie były nawiązania do klasyków. Scenografia, którą dziś przypominamy, nawiązywała do filmów Felliniego – powiedziała Grażyna Barszczewska.

 

Nawiązujemy do filmu Zanussiego, w którym bardzo dużo czasu spędziłam na koniach, co bardzo lubiłam. Dobrze wspominam tę rolę – Maja Komorowska.

 

Na owe czasy, koniec lat 60., film „Polowanie na muchy”, który dziś przypominamy, był absolutnie przebojowym i współczesnym kinem. Zrobił ogromne wrażenie, zwłaszcza na młodych dziewczynach, które wzorowały się na mojej bohaterce. Najbardziej charakterystyczny element mojej filmowej garderoby, ogromne okulary, były sprowadzane specjalniez zagranicy. Stylizacja mojej bohaterki wyznaczała kanon ówczesnej mody. Na ulicy spotykałam dziewczyny, które wyglądały tak jak Irena – wspomina Małgorzata Braunek.

 

Dochód ze sprzedaży kalendarza zostanie w całości przekazany na rehabilitację czternastoletniej Scholi, podopiecznej fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, oraz na wsparcie budowy pierwszej w Polsce kliniki dla dzieci po ciężkich urazach mózgu – „Budzik” fundacji Ewy Błaszczyk „Akogo?”

 

Ten wybór nie był prosty. Nie da się przecież wartościować ludzkich nieszczęść. Wybrałam dwa cele. Scholę – ze względu na jej przedziwną, jednocześnie niezwykle wzruszającą historię, o której nie mogłam przestać myśleć. Oraz „Budzik”, ze względu na Ewę, jej determinację i poświęcenie, które uważam za godne podziwu – powiedziała Katarzyna Rykaczewska.

 

Historia Scholi

Wanda Wajda ma 44 lata, od dziecka miała poważne problemy ze wzrokiem. Skończyła szkołę podstawową dla dzieci niewidomych i niedowidzących w Krakowie, a następnie uczyła się w szkole średniej w Laskach. W 1993 r. wyjechała do Kalkuty, aby pracować jako wolontariuszka w przytułku prowadzonym przez siostry zakonne.

W sierpniu 1996 r. na ulicy znaleziono 8–miesięczną dziewczynkę, która prawdopodobnie została wyrzucona przez rodziców.

Dziecko było w bardzo złym stanie. Lekarze dawali mu tydzień życia.

Dziewczynką, która otrzymała później imię Schola, opiekowała się niewidoma Wanda.

Kobieta czuwała przy niej dniem i nocą. Schola przeżyła. Gdy skończyła 3 lata, została, według prawa indyjskiego, córką Pani Wandy.

15 kwietnia 2000 roku wróciły do Polski.

Sąd Rodzinny w Polsce nie uznał jednak adopcji indyjskiej. Pani Wanda zmuszona była do ponownego rozpoczęcia procesu adopcyjnego. Dużą przeszkodą była niepełnosprawność opiekunki i podopiecznej. Walka o legalność opieki trwała 5 lat. W tym czasie Wanda zaczęła widzieć, co w konsekwencji umożliwiło adopcję.

Schola ma dziś 15 lat. Jest niewidoma, niewiele słyszy. Potrafi powiedzieć jedynie kilka prostych słów. Dziewczynka czeka m.in. na środki z Akademii Odnalezionych Nadziei.

 

Klinika Budzik:

Fundacja AKOGO? Ewy Błaszczyk na stałe pomaga rodzicom oraz opiekunom w zdobywaniu informacji w zakresie schorzeń neurologicznych, komunikowaniu się ze specjalistami, autorytetami medycznymi, rehabilitantami i psychologami.

 

W czerwcu 2007 r. Fundacja „AKOGO?” uzyskała pozwolenie na budowę pierwszej w Polsce kliniki dla dzieci po ciężkich urazach mózgu.

26 listopada 2007 r. odbyło się wmurowanie kamienia węgielnego pod Klinikę BUDZIK, 26 marca 2008 r. rozpoczęła się budowa.

 

Powstaje klinika na 15 łóżek, z pełną infrastrukturą niezbędną do jednoczesnej hospitalizacji i rehabilitacji neurologicznej dzieci po ciężkich urazach mózgu. Nowa klinika połączona jest łącznikiem z oddziałem Rehabilitacji Pediatrycznej w CZD w Warszawie.

 

Pacjentami kliniki będą dzieci po urazie, w konsekwencji którego doszło do ciężkiego niedotlenienia mózgu, z syndromem apalicznym (z wyłączeniem urazów okołoporodowych, chorób metabolicznych genetycznie uwarunkowanych).

Dzieci zdiagnozowane w Klinice Anestezjologii, Neurochirurgii, Neurologii, wydolne krążeniowo i oddechowo stabilne, niewymagające podtrzymywania funkcji życiowych w warunkach OIOM, przekazywane będą do kliniki „Budzik”.

Dzieci powinny być w stanie zdrowia kwalifikującym się do intensywnej rehabilitacji indywidualnej.

Będą przebywały w klinice do 15 miesięcy od urazu.

Pełny program leczniczo-rehabilitacyjny będzie obejmował: farmakoterapię, leczenie zachowawcze, świadczenia pielęgniarskie i pielęgnacyjne, program leczenia usprawniającego (rehabilitacja), program leczenia wspomagający kinezyterapię, program psychologiczny oraz diagnostykę i konsultacje lekarskie.

 

Oto, co powiedziały aktorki zapytane o to, dlaczego zdecydowały się wesprzeć projekt:

 

Należy wspierać wszystkie inicjatywy, które pomagają ludziom. Jest to dla mnie oczywiste – Małgorzata Braunek.

 

Myślę, że jest to pewna powinność, która wynika z naszego zawodu. Ta powinność to zrobienie czegoś dobrego dla innych. Nawet jeśli jest to kropla w morzu potrzeb. Najpiękniejszym słowem po słowie „kochać” jest słowo „pomagać” – Grażyna Barszczewska.

 

Dobroć jest najwyższą wartością. Czasem trzeba kogoś ratować siłą – Beata Tyszkiewicz.

 

 

Dodatkowych informacji udziela

Agata Sander: sander.agata@gmail.com

Poprzedni artykułKolejny artykuł

Więcej w Filantropia
Po Drugie
Biegnij po drugie

Fundacja „po DRUGIE” prowadzi akcję „Biegnij po DRUGIE”, która wspiera wychowanki zakładów poprawczych w budowaniu dorosłego, samodzielnego życia - bez...

Zamknij