Hospicjum to też życie
20-10-2011Kto może pracować na rzecz hospicjum? Prawie każdy. Form pomocy jest mnóstwo. Ale pewna grupa ludzi jest wyjątkowa – to wolontariusze „pięćdziesiąt plus”. Mają doświadczenie, czas, wrażliwość wynikającą z własnych doświadczeń. O nich chce zawalczyć Fundacja Hospicyjna w swojej nowej kampanii. Dojrzałe, piękne sercem One – może ta akcja jest dla Was?

Foto. shutterstock
Od ośmiu lat Fundacja Hospicyjna prowadzi kampanię społeczną „Hospicjum to też Życie”. W tym roku pod hasłem „Podaruj swój czas”. Chodzi o promowanie wolontariatu wśród osób dojrzałych, aktywizację społeczna osób 50+, a także propagowanie wiedzy na temat wartości społecznej i ekonomicznej tej formy wolontariatu. W akcji bierze udział większość ośrodków paliatywno-hospicyjnych z całej Polski. Kampania trwa od 27 września do 31 grudnia 2011 roku. Ma zachęcić osoby dojrzałe do solidarności z ludźmi potrzebującymi wsparcia, zarówno w hospicjach, domach opieki długoterminowej, jak i w domach prywatnych (tzw. wolontariat sąsiedzki) i uzmysłowić wielką satysfakcję, którą może to przynosić.
Skąd się wzięły hospicja?
Historia opieki hospicyjnej zaczyna się w Anglii, gdzie w 1967 r., w Londynie, Cicely Sanuders otwiera pierwsze Hospicjum im. Św. Krzysztofa. Staje się ono również ośrodkiem dydaktycznym, a cykl wykładów prowadzonych przez założycielkę w Gdańsku, Krakowie i Warszawie inspiruje środowisko medyczne do zapoczątkowanie opieki hospicyjnej w Polsce. Dwa miasta – Kraków i Gdańsk – zostają prekursorami w dziedzinie opieki hospicyjnej, czyli uwzględniającej nie tylko potrzeby fizyczne pacjenta, ale również psychospołeczne i duchowe. W latach 80. powstają pierwsze hospicja w obu miastach.
Najpierw wolontariusze
Hospicjum gdańskie, powołane przez ks. Dutkiewicza (obecnie jego imienia), powstało w 1983 roku i początkowo było oparte w 100 % na wolontariacie: lekarzy, pielęgniarek, duchownych. Zespoły hospicyjne pomagały rodzinom w domach opiekować się nieuleczalnie chorymi pacjentami. Tak powstało hospicjum domowe. Następnie wybudowano budynek hospicjum stacjonarnego z odziałem dla tych chorych, którzy z różnych powodów nie mogą być w domach. Wolontariat był nadal niezbędny do zapewnienia pełnej opieki pacjentowi i jego rodzinie.
Czas na wagę złota
W ciągu następnych lat powstały i nadal powstają kolejne hospicja, a wolontariusze ciągle są nieodzowni – to jedyne osoby, które w hospicjum są z własnej woli. Wolontariusz nie ma fartucha lekarza czy pielęgniarki, nie jest duchownym, nie należy do rodziny – on po prostu chce podarować swój czas. Możliwości jest dużo, bo wolontariat hospicyjny ma wiele twarzy – można kończąc kursy medyczne być pomocnym w codziennej pielęgnacji, ale równie dobrze można wyjść na spacer z pacjentami, zorganizować wycieczkę, kierowcy mogą zawieść pacjenta na badania albo pielęgniarkę do pacjenta, można pomóc w akcji charytatywnej lub zorganizować uroczystość w hospicjum – upiec ciasto, czyli zadedykować innym swój czas i umiejętności. Tylko i aż.
Dawca i biorca zyskują
Wolontariuszami są zarówno dzieci ze szkół (biorą udział w akcjach charytatywnych, wykonują prace plastyczne dla pacjentów, grają przedstawienia itp.), osoby czynne zawodowo, jak i właśnie ludzie dojrzali. Ze względu na doświadczenia życiowe, zawodowe i posiadany czas, są szczególnie cenni jako wolontariusze. Ich wolontariat ma podwójną wartość. „Dawca” spełnia swoją potrzebę „bycia przydatnym”, ma satysfakcję z dawania, nowe doświadczenia, krąg znajomych i inne korzyści wynikające z bycia w grupie, a „biorca”, czyli pacjent – poczucie bezpieczeństwa. Z kolei hospicja jako instytucje – m.in. korzyści ekonomiczne z pomocy wolontariuszy.
Na podstawie hospicja.pl








