Filantropia

18-03-2011

Nie zdawałam sobie sprawy, że konsekwencje pierwszego przypadkowego spotkania z Jurkiem Owsiakiem będą tak istotne dla mojego dalszego życia. Było to 22 lata temu. W słynnym Kaprysie, telewizyjnej kawiarni, podeszła do mnie stylowa pani 
redaktor z Dwójki – Anna Grefkowicz. Zapytała, czy chciałabym przysiąść się do stolika, przy którym siedzi Jurek Owsiak. To taki oszołom z rozgłośni harcerskiej, powiedziała, który będzie miał program w Dwójce. Właśnie szuka asystentki. Podeszłam i zostałam na długie lata. 
Jurkowe “Róbta co chceta” przeszło do historii telewizji jako kultowy
 program, a Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest naprawdę Wielka!
 Spotkanie z Jurkiem i tworzenie WOŚP uświadomiło mi, że najwiekszą 
przyjemność sprawia mi pomaganie innym ludziom, i że znakomicie można wykorzystać do tego możliwości, które daje telewizja. 
I tak zaczęła się moja telewizyjna filantropia.

 

Potem był program Animals i pomoc bezdomnym psom w schroniskach. 
Wspólnie z Ewą Sałacką sprzedałam na aukcjach psich sierot 
setki kundli. Był to program, o którym wszyscy mówili z ogromnym przejęciem. Autorka, Ewa Banaszkiewicz, miała niewątpliwie znakomity pomysł. Wczesniej nikt 
tak w Polsce o zwierzętach nie opowiadał, nikt takiej psiej nędzy nie 
pokazywał. Sama nie miałam świadomości,że telewizyjny przekaz aż tak 
działa. Ludzie zatrzymywali mnie na ulicy, żeby opowiedzieć historię o 
swoim psiaku, prosili o pomoc lub natychmiastową interwencję. Sprawiało 
mi to ogromną satysfakcję, czułam się potrzebna i przekonana do sensu 
mojej telewizyjnej pracy.

 

Przecież “każdy może zostać świętym Mikołajem, to jest sprawa prostsza 
bardziej niż się zdaje! „
To słowa piosenki, napisanej przez  mojego Tatę, z muzyką Jerzego Dudusia 
Matuszkiewicza, do akcji telewizyjnej Dwójki.
 Akcja ta odbyła się po raz pierwszy dwadzieścia lat temu. Redakcja Dwójki zorganizowała na Placu Zamkowym w Warszawie zbiórkę pieniędzy dla Domów Dziecka. Potem, z roku na rok, małymi krokami, stawaliśmy się Dwójkową drużyną św Mikołaja. Przekonałam szefów, że dzieci z Domów dziecka powinny wystąpić na scenie, zaśpiewać piosenki, pokazać się. Trzeba pojechać do tych Domów Dziecka i nakręcić portrety dzieci, takie listy do św Mikołaja, które usłyszy cała Polska. 
I tak  zaczęła się moja przygoda z dziećmi z Domów Dziecka, która trwa 
do dziś.

 

Podczas tych dwudziestu lat angażowałam się jeszcze w wiele przeróżnych 
przedsięwzięć w całej Polsce. Bardzo cenna była dla mnie współpraca z 
Polską Akcją Humanitarną i Janką Ochojską, z Warszawskim Hospicjum dla 
dzieci i dr Tomaszem Danglem, czy z Bernardettą Strąk z Ośrodka Preadopcyjnego w Poczesnej. Benia Strąk dzwoni do mnie co jakiś czas po kolejny zastrzyk 
energii potrzebnej do pokonywania zakrętów. Wiele czasu wypełnia mi
 praca dla Fundacji Dziecięca Fantazja, której podopiecznymi są nieuleczalnie 
chore dzieci. Pomagam w spełnianiu ich marzeń. Od trzech lat ruszamy w trasę koncertową z największymi polskimi  gwiazdami , wręczamy prezenty chorym dzieciom i śpiewamy dla nich.Jest to dla tych dzieci tak wielka motywacja, że już sama obecność na koncercie dodaje im siły w walce z chorobą. Prezent, który 
dostają, jest mniej ważny niż świadomość, że ktoś o nich myśli. Lista 
zaprzyjaźnionych z nami dzieci i rodziców jest coraz dłuższa.
Mamy kontakt ze sobą, wspieramy się w trudnych chwilach już bez 
blasku fleszy i kamer.

 

Na tych stronach przedstawię Wam ludzi i organizacje dobroczynne, z którymi współpracuję. Stworzyłam miejsce dla naszych najpiękniejszych stron, czyli odruchów serca. Dzielę się tu z Wami wiedzą o ludziach, którzy pomagają lub 
potrzebują pomocy. Zainteresowanie nimi czyni nas piękniejszymi. Mam na 
to niezbite dowody.

Agata Młynarska